Peter Sagan znudzony ściganiem na szosie

Mistrz świata nie żałuje swojej absencji w wyścigu szosowym na igrzyskach w Rio de Janeiro, gdzie zatriumfował jego konkurent z klasyków Greg van Avermaet. Słowak zaryzykował start na rowerze górskim, ale poległ przez brak objeżdżenia i dwa defekty.

Z punktu widzenia Sagana wybór MTB był jak najbardziej słuszny.

Jestem znudzony szosą.

- powiedział kolarz Tinkoff, po swoim powrocie do domu z Brazylii.

Mam już ogromne sukcesy na szosie i oczywiście liczę, że tak będzie dalej, ale naprawdę jestem tym znudzony. Nie mam żadnej radości ze ścigania w peletonie.

Sagan pomimo licznych zwycięstw znacznie częściej kończył wyścigi na drugim i trzecim miejscu, co chyba siedzi mu w głowie.

Kolarstwo szosowe nie jest sprawiedliwe, tu nie zawsze wygrywa najlepszy. Możesz przez cały dzień "rządzić", by w finale przegrać o kilka centymetrów, bo ktoś miał więcej szczęścia lub lepszą drużynę. Okey, na podjazdach zwykle wygrywa najlepszy góral, ale pozostałe wyścigi to często loteria. Nawet na igrzyskach nie wygrał najlepszy. Dla mnie to był Nibali, a nie Van Avermaet. Gdyby nie upadł, całe podium należałoby do górali i nikt by nie powiedział, że ten wyścig to była moja stracona szansa.

Zwycięzca Ronde van Vlaanderen zdaje się sugerować, że będzie powracał do MTB.

To świetna zabawa. Można podejmować większe ryzyko. Te dwie dyscypliny kolarskie są nieporównywalne, jak surfing i skoki spadochronowe.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: