Tour de France 2020. Caleb Ewan zygzakiem w Sisteron

Zaczął finisz z szóstej pozycji, zmieścił się między Saganem i barierkami, zygzakiem wyprzedził Nizzolo i na kresce wystawił koło Bennettowi. Caleb Ewan w Sisteron zaryzykował i wygrał swój czwarty w karierze etap Tour de France.

Przydomek "Pocket Rocket" nosił swego czasu australijski sprinter Robbie McEwen, który na finiszach z peletonu wcisnąć się potrafił niemal wszędzie. McEwen na kolarskiej emeryturze jest od jakiegoś czasu, ale przydomek "kieszonkowej rakiety" w peletonie gościć zaczął na nowo z wejściem do grona najlepszych sprinterów globu Caleba Ewana.

Niski Australijczyk dziś wygrał chaotyczny finisz w finale trzeciego etapu Tour de France i może oficjalnie legitymować się przydomkiem "kieszonkowej rakiety".

Dwa ostatnie dni nie były dla nas dobre. Po kraksach straciliśmy dwóch zawodników, została nas tylko szóstka. Motywacji jednak nie zabrakło: wiedzieliśmy, że jeśli dobrze to rozegramy, to mam szansę wygrać ten finisz. Każdy z nas dał z siebie 110%

– mówił na mecie 26-latek.

Ekipa Lotto Soudal w kraksach na pierwszym etapie straciła Johna Degenkolba i Philippe'a Gilberta, co stanowiło spory cios dla grupki rozprowadzającej Ewana w sprinterskich końcówkach. Australijczyk dziś finisz zaczął wprawdzie z dalszej pozycji, ale dzięki temu nie wziął na siebie wiatru, który na ostatniej prostej wiał zawodnikom w twarz.

Ostatni kilometr zacząłem za bardzo z przodu, więc odpuściłem na chwilę by schować się za rywalami. To pozwoliło mi troszeczkę oszczędzić nogi przed sprintem. Znalazłem swój tor jazdy: gdy przechodzisz z dalszej pozycji jest to nieco ryzykowne, ale przecisnąłem się koło barierki i wyszło

– komentował przed kamerami stacji "Eurosport".

To był finisz. Wiedziałem, że będzie wiało, chciałem zacząć z dalszej pozycji, na pewno nie uśmiechało mi się otwieranie tego sprintu

– dodał.

Na ostatnich 200 metrach na metę ławą ruszyło pięciu sprinterów prowadzonych przez Sama Bennetta. Irlandczyk wyraźnie prowadził, ale musiał wziąć na siebie wiatr. Ewan tymczasem został nieco za ich plecami. Australijczyk miał tym samym najlepszą osłonę przed wiatrem a gdy przyspieszał, między rywalami zaczęły pojawiać się większe odległości.

Sprinter Lotto Soudal znalazł swój tunel: na dużej prędkości zdołał zmieścić się między hulkowatym Peterem Saganem a barierkami po prawej stronie szosy. Był znacznie bardziej rozpędzony i zza pleców Słowaka wyszedł wystarczająco szybko by złapać koło prowadzącego finisz Sama Bennetta. Próbujący zrobić to samo z lewej strony Giacomo Nizzolo osłabł, natomiast Australijczyk 60 metrów przed metą zrównał się z Irlandczykiem i na kresce był już pierwszy.

Ewan w ubiegłym roku wygrał dwa etapy Giro d'Italia i trzy odcinki Tour de France, co postawiło go w gronie najlepszych sprinterów świata. Dziś ten status potwierdził.

Jestem bardzo zadowolony, że mogłem wygrać kolejny etap. Ten sukces pokazuje, że poprzedni rok nie był jakimś fuksem. Mam nadzieję, że będę wracał na trasę tego wyścigu by wygrywać w kolejnych latach

– zapowiedział.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

2 Comments

  1. Konrad

    1 września 2020, 09:16 o 09:16

    Finisz imponujący ale też ogromnie ryzykowny. Zastanawia minie jednak jak to się ma do przepisów, które rzekomo nakazują jazdę po linii. Na całe szczęście nikogo nie wykoleił.

  2. Obserwator

    1 września 2020, 09:37 o 09:37

    Ryzykowny, ale czysty. Zawodnik nie może zmieniać toru jazdy, gdy może to przeszkodzić innym zawodnikom, a w tym przypadku tak nie było. Jedyny potencjalny faul, nad którym można by się zastanawiać, to ruch Bennetta, gdyby Ewen go nie wyprzedził.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: