Mistrzostwa Polski 2020. Adam Kuś: „staram się dawać z siebie jak najwięcej”

Adam Kuś obecnie ściga się w barwach młodzieżowego zespołu TC Chrobry Scott Głogów. W miniony weekend, w Kazimierzy Wielkiej, wywalczył brązowy medal w szosowych mistrzostw Polski w wyścigu wspólnym w kategorii młodzieżowej, który stanowi dla niego sporą nadzieję na lepszą przyszłość.

Nierzadko spotkać można się z opinią, że w wyścigu liczy się tylko zwycięzca, a o dalszych miejscach mało kto pamięta. Z punktu widzenia kibica rzeczywiście, może tak być. Jednak z punktu widzenia zawodnika nawet dalsze miejsca mogą okazać się na wagę złota.

W niedzielne popołudnie wyścig o mistrzostwo Polski mężczyzn rozgrywany był w formule „open” – na starcie stanęli przedstawiciele elity i orlików. Po dynamicznej rywalizacji, dużej selekcji i finiszu z kilkunastoosobowej grupy Adam Kuś zajął 12. miejsce. Gdy dowiedział się, że ta pozornie odległa pozycja pozwoliła mu zdobyć brązowy medal w kategorii U23, na jego twarzy pojawił się wielki uśmiech. W jego przypadku taki wynik może oznaczać bardzo wiele.

Mam nadzieję, że ten brązowy medal pomoże mi złapać dobrą drużynę na następny sezon. Na to bardzo liczę, ale jednocześnie cieszę się z tego wyniku, bo pokazałem, że mogę, że się da. W zespole, w którym jestem, mimo wszystko mam trochę straty do zawodników z takiego CCC Development. Pomimo tych braków byłem w stanie stanąć na podium tych mistrzostw

– tłumaczył w rozmowie z „Rowery.orgAdam Kuś.

Jeśli chodzi o sam wyścig, to runda była bardzo wymagająca, ale fajna. Na pewno na duży plus, bo mnie akurat odpowiadają takie warunki. Do tego wyścig zaczynaliśmy w deszczu, więc pierwsze dwa okrążenia, kiedy było ślisko, były nerwowe i niebezpieczne. Trzeba było jechać cały czas z przodu... ale przecież każdy chce jechać z przodu w takim momencie, więc nie było łatwo.

Wychowanek WLKS Wieluń, obecnie ścigający się w TC Chrobry Scott Głogów, zdążył zaprezentować swoją wysoką dyspozycję już wcześniej. Odniósł pewne zwycięstwo w klasyfikacji generalnej młodzieżowego wyścigu Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej, wygrywając również jeden z etapów.

Całkiem dobrze odnalazłem się w tej nowej rzeczywistości. Nie traciłem czasu, trenowałem z całych sił kiedy nie było wyścigów. Nie taki był oczywiście plan przejścia do Chrobrego Głogów. Chciałem jak najszybciej zrobić jakiś dobry wynik i pójść dalej, ale sezon się zaczął z dużym opóźnieniem. Staram się widzieć jednak plusy. Udało mi się zrobić duży progres i jak już się teraz wyścigi zaczęły to udało mi się wejść w ten okres startowy „z przytupem”

– opowiadał dalej 21-latek.

sukces na wyścigu "Skopenki" był jednak nieco przypadkowy. Pierwotnie Kuś ścigać się miał na francuskich szosach w "wyścigu przyszłości", jak mówi się o Tour de l'Avenir. Niestety, na zaledwie kilka dni przed startem, organizatorzy poinformowali o odwołaniu etapówki.

Nie ukrywam, że celem moich przygotowań był wyścig Tour de l’Avenir, ale bardzo późno odwołali imprezę. Trochę mnie to zabolało, bo szykowałem się do niego, miałem dobą formę i wiązałem z tym startem nadzieje. W zamian za to pojechałem wyścig Przyjaźni Polsko-Ukraińskiej, no a wiadomo, że to zupełnie inna ranga. Niemniej – jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma.

Ta forma teraz, w tym okresie, jest więc dobra. Staram się to wykorzystać tam gdzie mogę i podczas każdego startu dawać z siebie jak najwięcej.

Kolejną okazję, do zaprezentowania swoich możliwości, Adam Kuś będzie miał już w najbliższy czwartek podczas wyścigu wspólnego orlików o mistrzostwo Europy.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: