Criterium du Dauphine 2020. Kwiatkowski aniołem stróżem Bernala

Michał Kwiatkowski pilotował Egana Bernala w finale otwarcia Criterium du Dauphine i wyrasta na jednego z najlepiej przygotowanych pomocników Kolumbijczyka na trzy tygodnie przed Tour de France.

Podczas gdy wszyscy czołowi zawodnicy gnali na złamanie karku na ostatnim kilometrze pierwszego etapu Criterium du Dauphine, jeden kolarz jechał z podniesioną głową. Oglądał się, mimo wysokiego tempa sprawiał wrażenie bardziej wyluzowanego, momentami niemal niewysilającego się.

Michał Kwiatkowski prowadził w finale Egana Bernala i Kolumbijczyka na podjeździe zostawił w czubie. Jego lider na finiszu uległ tylko Woutowi van Aertowi i Daylowi Impey'owi.

Fajnie znowu było być na czele. Najważniejsze jest teraz trzymać się razem i przyzwyczaić się do wspólnej jazdy. Nikt tego nie zapomniał, ale dobrze jest przypomnieć sobie przed Tourem i gdzie znajdują się kluczowe momenty tak wariackich etapów jak ten pierwszy

– powiedział po etapie były mistrz świata.

Kwiatkowski w przeszłości liderów swojej ekipy udanie prowadził już przez bardziej klasyczne końcówki: w 2017 roku jego przytomność umysłu pozwoliła Chrisowi Froome'owi odzyskać i obronić koszulkę lidera na trasie Tour de France.

Kolarz taki jak Egan potrafi się odnaleźć, a jeśli mu się zdobyć sekundy bonifikaty, to bonus dla nas

– dodał.

Ekipa Ineos zastosowała podobną taktykę jak Jumbo-Visma i to cztery koszulki holenderskiej ekipy i dwie brytyjskiej napędzały okrojony peleton na finałowej Cote de la Gachet (3,3 km, 4,6%). W barwach Jumbo-Visma jednak to kolarze myślący o klasyfikacji generalnej prowadzili na ostatnim kilometrze Wouta van Aerta, wiedząc, że mają okazję by wygrać etap i nie stracić czasu do rywali.

Team Ineos etapowym triumfem zainteresowany nie był i Kwiatkowski, któremu końcówka odpowiadała, Bernala zostawił na czele na ostatnich 150 metrach. Do mety dojechał 32., jako jeden z czterech kolarzy grupy Ineos w pierwszej grupie.

Kwiatkowski za sobą ma trzy starty: 12. miejsce w Strade Bianche, 4. w Gran Trittico Lombardo i 15. w Mediolan-San Remo. Starty te były jego szansami na walkę o indywidualny wynik, natomiast na trasach Criterium du Dauphine oraz Tour de France będzie pracował na sukces zespołu Ineos.

Polak pod kątem przygotowania do startu w "Wielkiej Pętli" wygląda lepiej niż jego koledzy: gotowy jest Bernal, formę łapią Jonathan Castroviejo i Pavel Sivakov, natomiast pod formą póki co znajdowali się Geraint Thomas i Chris Froome. Walijczyk wczoraj przyjechał w czołówce, natomiast Froome'a odczepiono dość wcześnie.

Żałuję, że przed Strade Bianche nie przejechałem żadnej etapówki. Pojawił się stres, w części z powodu nieznajomości formy swojej i rywali. Byłem w szeroko pojętej czołówce w tych trzech startach, ale między kręceniem się w czołówce a walką o zwycięstwo jest spora różnica. Towarzyszyło temu to dziwne uczucie niepewności, prawie jak w czasach juniorskich

– mówił Kwiatkowski.

Przed Polakiem i jego kolegami cztery górskie etapy, każdy zakończony metą na podjeździe.

Zobaczymy jak będziemy regenerowali się po każdym etapie. Do Touru pozostały trzy tygodnie. Jesteśmy gotowi do ścigania.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. arek

    13 sierpnia 2020, 16:44 o 16:44

    "Podczas gdy wszyscy czołowi zawodnicy gnali na złamanie karku na ostatnim kilometrze pierwszego etapu Criterium du Dauphine, jeden kolarz jechał z podniesioną głową. Oglądał się, mimo wysokiego tempa sprawiał wrażenie bardziej wyluzowanego, momentami niemal niewysilającego się."

    A jego nazwisko?

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: