Mediolan-San Remo 2020. Na Via Roma autostradą?

Akcja Petera Sagana na Poggio w Mediolan-San Remo 2017

Brak wyścigu źle, wyścig w czasie oblężenia turystycznego też nie do końca dobrze. Organizatorzy Mediolan-San Remo mają zagwozdkę.

O trasie Mediolan-San Remo mówi się co roku. To obsunie się ziemia, to zalany zostanie most, czasem ktoś przebąkiwał będzie o zmianie układu końcówki.

Tym razem rzecz ma się poważnie. Na trzy tygodnie przed sobotą z klejnotem wiosennych klasyków, okazuje się, że lokalne władze niektórych gmin w prowincji Savona nie są tak chętne by przyjąć zawodowy peleton i jego kolumnę.

Według „Savona News” burmistrzowie nadmorskich miejscowości, zlokalizowanych w finałowej partii wyścigu, w ostatnich dniach informować mieli organizatora wyścigu, RCS Sport, że nie są w stanie zagwarantować zamknięcia dróg. Problemem ma być też kierowanie ruchem samochodowym i tłumami w warunkach wzmożonego ruchu turystycznego, gdyż wybrzeże wraca powoli do normalności i spodziewa się tłumów.

Do tego dochodzi wciąż bardzo realna możliwość powstania ogniska zarażeń koronawirusem.

Alternatywą dla przejazdu przez nadmorskie miejscowości miałoby być poprowadzenie fragmentu trasy autostradą. Takie rozwiązanie miało zostać zaproponowane w gminie Arenzano, acz odrzucić je miał burmistrz miasta.

RCS Sport wyścig organizował będzie zgodnie z wytycznymi rządu włoskiego i wymogami Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI). Według „L’Equipe” w kolejnych dniach sytuację na trasie analizować mają władze prowincji Savona.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: