Złoty medalista olimpijski z Sydney wraca na szosę

Hiszpan Miguel Martinez podpisał kontrakt z kontynentalną ekipą Amore e Vita-Prodir, informuje "L'Equipe".

Mistrz olimpijski w kolarstwie górskim cross-country (2000) na sześć miesięcy zdecydował się wrócić do peletonu. Martinez ma 44 lata i nie ścigał się na szosie od siedmiu lat.

Informację o podpisaniu kontraktu zdaje się też potwierdzać włoska ekipa, która w mediach społecznościowych udostępniła medialne doniesienia o transferze. Martinez za ściganie w barwach zespołu nie będzie otrzymywał wynagrodzenia.

Martinez karierę zaczynał w latach 90. XX wieku, w wieku zaledwie 20 lat zdobywając brąz Igrzysk Olimpijskich w Atlancie, w pierwszym w historii wyścigu cross-country. Przed sięgnięciem po złoto w Sydney zdołał wygrać Puchar Świata MTB (1997 i 2000), dwa tytuły mistrza świata orlików (1997 i 1998) oraz tytuł w elicie (2000).

Martinez swoich sił próbował też na szosie: w 2002 roku reprezentował Mapei-Quick-Step i wystąpił w Tour de France. Rok później reprezentował ekipę Phonak, ale w kolejnych latach wrócił do wyścigów MTB. Karierę zakończył w 2006 roku, ale nie na długo, bo w 2008 toku w barwach Amore e Vita przejechał kilka wyścigów i wygrał etap Tour de Beauce.

Do kolarstwa górskiego wrócił za to w 2013 roku, trzy razy startował w cyklu Pucharu Świata, wygrał wyścigi Roc d'Azur (2013) i Sea Otter Classic (2013), a w 2017 roku został mistrzem Francji w maratonie MTB, a rok temu zajął 7. miejsce w mistrzostwach świata MTB rozgrywanych na rowerach elektrycznych.

Do powrotu tym razem zmotywować go miały okoliczności czasu pandemii. Martinez powiedział "L'Equipe", że jako kurier przejeżdżał 100 kilometrów dziennie przez dwa miesiące i postanowił znów poczuć się jak zawodowiec.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: