Najlepsze finisze Amstel Gold Race ostatniej dekady

Przegląd najlepszych finiszy holenderskiego wyścigu Amstel Gold Race z ubiegłej dekady.

Amstel Gold Race, znany też jako "Piwny Wyścig", odbyć się miał w tym roku w niedzielę, 19 kwietnia. W tym roku holenderski wyścig, pierwszy akt ardeńskiego tryptyku wykreślony został z kalendarza, w obliczu szalejącej w Europie i na świecie pandemii wirusa SARS-Cov-2.

Sportowa rozrywka schodzi w naturalny sposób na dalszy plan wobec wyzwań przed którymi stoją społeczeństwa. Wprowadzone w kolejnych krajach, w tym w Polsce, ograniczenia swobody poruszania się i aktywności społecznych ograniczyć mają rozprzestrzenianie się pandemii.

Dla kibiców kolarstwa, którzy pozostają w domu i oglądać mogą powtórki na YouTubie lub tylko stylizowaną na wyścig kolarski grę komputerową z udziałem żywych zawodników, to kontynuacja dłuższego okresu bez emocjonujących zmagań. By ten czas wypełnić, przynajmniej dzisiaj, przygotowaliśmy kolejną przypominajkę: przegląd najlepszych finiszy "Piwnego Wyścigu".

2010, 2011, 2012 i 2014 || Philippe Gilbert, mistrz Caubergu

Philippe Gilbert w karierze wygrał wiele wyścigów, ale ardeńskie klasyki w tej kolekcji zajmują wyjątkowe miejsce. Belg należy do trójki, która w historii wygrała wszystkie trzy wyścigi należące do tryptyku: sam dokonał tego w 2011 roku, idąc w ślady Davide Rebellina (2004), a ich ścieżką poszła w roku 2017 Anna van der Breggen.

Belg na trasie Amstel Gold Race wybrał sobie miejsce do ataku. 1200-metrowy podjazd na Cauberg, symbol wyścigu, rozpoczynał spokojnie, nawet jeśli przyszło mu jechać na jednej z pierwszych pozycji. Gilbert czekał przez pierwsze 400-500 metrów, by na wygiętym w kształcie litery "S" zakręcie odpalić silniki.

Przeczytaj raport: Amstel Gold Race 2010: dynamit Philippe'a Gilberta

W 2010 i 2011 roku Cauberg był metą wyścigu, co zadanie Belgowi ułatwiło, a dwie wygrane dały mu przydomek "Mr Cauberg".

Przeczytaj raport: Amstel Gold Race 2011: Philippe Gilbert po raz drugi

Zmiana trasy i odsunięcie mety o 1800 metrów za Cauberg nie zmieniło niczego. Gilbert atomowym atakiem zmiótł konkurencję do defensywy w walce o mistrzostwo świata w 2012 roku, gdy mistrzostwa globu odbywały się na tejże trasie.

Przeczytaj raport: MŚ 2012: Philippe Gilbert królem Caubergu

Ten sam manewr powtórzył w 2013 roku, aczkolwiek wyścigu nie wygrał, gdyż na czele uchował się Roman Kreuziger, a Gilbert utknął w grupce goniącej. W 2014 roku Belgowi pomógł Samuel Sanchez, który wczesnym atakiem do wysiłku zmusił niedoświadczonego Michała Kwiatkowskiego i próbującego przewidzieć ruchy Gilberta Simona Gerransa. Belg poprawił na zakręcie i rywale tyle go widzieli.

Przeczytaj raport: Amstel Gold Race 2014: zwycięstwo Philippe'a Gilberta Michał Kwiatkowski - 5.

2015 || Pierwszy Polak

1. Michał Kwiatkowski   6:31:49
2. Alejandro Valverde            +0
3. Michael Matthews             +0
Przeczytaj raport

Michał Kwiatkowski nie radził sobie z pozycją mistrza świata, a Amstel Gold Race jest w zasadzie jedyną migawką sezonu w tęczowej koszulce. Młody zawodnik po dobrej wiośnie wygrał pierwszy akt ardeńskiego tryptyku i dokonał tego jako pierwszy Polak w historii.

Wyścig w Limburgii nie ułożył się Philippe'owi Gilbertowi. Belg najpierw wypuścił przynętę w postaci Bena Hermansa, a na zakręcie odpalił rakiety. Nie wystarczyło na Matthewsa, na szczycie daleko nie był Valverde, a za nim ciągnęli Caruso i Kwiatkowski. Koncert oglądania się na rywali zaczął się jeszcze zanim Gilbert zdołał zakląć i na metę jechała duża grupka.

Kwiatkowski w koszulce mistrza świata pojechał przede wszystkim z głową. Polak nie wychylał się gdy sprint otwierali kolarze BMC Racing, mając na uwadze wiatr. Przyspieszenie 200 metrów przed metą pozwoliło mu wykorzystać zajmujących po prawej stronie drogi kolarzy jako osłonę i finisz wygrać przed Alejandro Valverde.

2017 || Trasę można zmienić, zmienić nie można Gilberta

1. Philippe Gilbert      6:31:40
2. Michał Kwiatkowski       +0
3. Michael Albasini          +10
Przeczytaj raport

Philippe Gilbert Amstel Gold Race wygrał gdy meta znajdowała się na Caubergu, wygrał gdy metą przesunięto za Cauberg. W 2017 roku kolejna zmiana nie mogła być powodem, który stanął mu na drodze.

Belg nie był jednak faworytem. Wiosnę spędził na brukach, w pierwszym roku w ekipie Quick-Step goniąc wygraną w monumencie Flandrii. Po zwycięstwie tym i ogólnie udanej wiośnie pierwszą część sezonu miał rozliczoną.

Gilbert, którego kontrakt nacisk kłaść miał na premie za zwycięstwa, wiosny nie skończył. Na trasie Amstel Gold Race, ponownie zmienionej, ruszył za atakującym na Bemelerbergu Michałem Kwiatkowskim. Dwójka odjechała i na finiszu walczyła o zwycięstwo. Gilbert tym razem lepiej wyczuł wiatr i pozwolił Polakowi rozpocząć finisz, na kresce łatwo go ogrywając.

2019 || Cud Mathieu van der Poela

1. Mathieu van der Poel   6:28:18
2. Simon Clarke                        +0
3. Jakob Fuglsang                    +0
Przeczytaj raport

Mathieu van der Poel po rozpoczęciu bardziej regularnych startów na szosie oczekiwania co do swojej osoby mierzyć mógł na metry. Do pierwszej ligi wkroczył w 2019 roku i choć program miał początkowo chudy, wygrywać zaczął od razu. Sukces w Grand Prix de Denain, wygrana w Dwars door Vlaanderen, 4. miejsce w Ronde van Vlaanderen: to wyniki przełajowego mistrza świata, który w wieku 24 lat obrał nowy szlak.

Po przygodzie z brukami Van der Poel ścigania nie zaprzestał. Triumf na jednym z etapów Circuit de la Sarthe, a następnie zwycięstwo w Strzale Brabanckiej postawiły go, przed debiutem, w roli faworyzowanej rewelacji Amstel Gold Race.

Holender na trasie "swojego wyścigu" zaatakował dość wcześnie, co oczywiście nie pozwoliło mu odpowiedzieć, gdy chwilę później na czele harcować zaczęli Jakob Fuglsang i Julian Alaphilippe. Dwójka odjechała 35 kilometrów przed metą, a pościg rozbity został na kilka grupek, które pościg prowadził na wąskich drogach Valkenburga.

Van der Poel zdołał zebrać się w sobie i prowadził większą grupkę, nie wiedząc za bardzo czy do czegokolwiek go to doprowadzi. 10 kilometrów przed metą do liderów tracił minutę i jego występ nie zdawał się godny pozostawienia przy jego grupie motocykla z kamerą.

Wyścig kończy się jednak dopiero na kresce. Fuglsang i Alaphilippe dwójkowy scenariusz przerabiali już po raz trzeci, przez co współpraca nie układała się najlepiej. Dwójkę gonili Michał Kwiatkowski i Matteo Trentin, a Van der Poel do wyboru mając oglądanie się lub robienie za silnik grupy, wybrał drugą opcję. 5 kilometrów przed metą Polak i Włoch tracili 46 sekund, Holender wciąż około minuty.

Zajętą czarowaniem się dwójkę, która nie do końca świadoma była jak bardzo stopniało jej prowadzenie, na ostatniej prostej dopadł świetnie jadący Kwiatkowski. Wciąż oglądający się Duńczyk i Francuz przekalkulowali. Brak zdecydowanej współpracy grał na korzyść Van der Poela, który przez 10 kilometrów ciągnął kolejną grupkę i na ostatniej prostej zobaczył światełko w tunelu. Holender nie dbał o pomoc nikogo w swojej grupce i na plechach Fuglsanga zaczął ostatnie 300 metrów.

Alaphilippe rozpoczynał już sprint, ale mistrz Holandii wykrzesał z siebie jeszcze siły na jeden, ostatni zryw. Ten przeszedł do historii kolarstwa po kilku sekundach, gdyż takiego powrotu kolarski światek dawno nie widział.

2019 || Thriller Niewiadomej i Van Vleuten

1. Katarzyna Niewiadoma   3:25:48
2. Annemiek van Vleuten            +0
3. Marianne Vos                         +10
Przeczytaj raport

Ardeńskie klasyki od zawsze były terenem dla Katarzyny Niewiadomej. Gdy Polka zaczynała karierę, takich wprawdzie nie było, ale Niewiadoma zwykle bardzo dobrze radziła sobie na podobnych trasach, w 2016 wygrywając dwa etapy Boels Ladies Tour, w tym jeden na Caubergu.

Gdy ardeński tryptyk pojawił się w kalendarzu, w 2017 roku, Niewiadoma wciąż rozwijała się jako zawodniczka, ale zdolna była stawić czoło najsilniejszym w stawce. Te miały jednak przewagę liczebną i Polka trzy wyścigi skończyła wtedy na trzecim miejscu. W perspektywie kariery, jasne było, że na sukcesy w imprezach tego typu będzie więcej szans. Potwierdził to sukces w Trofeo Alfredo Binda w roku 2018, a w roku 2019 wiktoria w finale holenderskiego klasyku.

Atak Niewiadomej przypominał szarżę Gilberta. Polka ruszyła mniej więcej w tym samym punkcie, w którym przed laty atakował Belg, na szczycie miała niewielką przewagę, a w głowie świadomość, że grupki goniące w tym punkcie współpracować nie będą. 24-latka uciekała przed samotnie goniącą mistrzyni globu w jeździe indywidualnej na czas, Annemiek van Vleuten, czyniąc finał jednym z najbardziej ekscytujących finiszy sezonu.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: