Dave Brailsford stawia bezpieczeństwo na pierwszym miejscu

Tour de France tak, ale nie za wszelką cenę. Tako rzecze szef Team Ineos, sir Dave Brailsford.

Szef brytyjskiej ekipy pokazał już, że z koronawirusem nie zamierza harcować. Jako jeden z pierwszych postanowił zatrzymać kolarzy w domu, rezygnując na początku marca z występu w Paryż-Nicea.

Przesunięcie „Wielkiej Pętli” na wrzesień stwarza nadzieję, że wyścig w tym roku się odbędzie. Brailsford oczekuje jednak gwarancji bezpieczeństwa.

Mamy prawo wycofać się, jeśli uznamy to za konieczne. Mam nadzieję, że podjęte środki ostrożności będą wystarczająco przemyślane, inteligentne i odpowiedzialne

– powiedział w „The Guardian”.

Wtóruje mu Jonathan Vaughters, menadżer zespołu EF Pro Cycling, który widzi wyścig za „zamkniętymi drzwiami”.

Dobrym pomysłem byłoby poddanie kolarzy kwarantannie przed rozpoczęciem Touru. Wiem, że wyścig pozbawiony całej otoczki byłby sprzeczny z tradycją, ale to ograniczy ryzyko. Gdybym był na miejscu organizatora, wziąłbym to pod uwagę. Lepsze dodatkowe środki bezpieczeństwa od odwołania zmagań.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: