Paryż–Nicea 2020. Maximilian Schachmann: "to dla mnie coś nowego"

Maximilian Schachmann wykonuje kolejne kroki w profesjonalnej karierze i coraz częściej zaczyna o sobie przypominać, tak jak dziś, na otwarcie Paryż-Nicea.

Niemiec przebojowo wskoczył na najwyższy poziom i odnosi coraz więcej sukcesów, potwierdzając swój talent. Wśród profesjonalistów pierwszy sygnał wysłał w 2018 roku zwycięstwem na szóstym odcinku Volta a Catalunya, jednak katalizatorem dla jego kariery był wywalczony dwa miesiące później triumf na górskim etapie Giro d'Italia.

Jeszcze bardziej Niemiec rozkwitnął w ekipie Bora-hansgrohe. Niemal równo rok temu triumfował w GP Industria & Artigianato, a świat zadziwił na Itzulia Basque Country, gdzie przez pierwszą część rywalizacji rozstawiał rywali po kątach, notując trzy zwycięstwa etapowe i wyjeżdżając z północnej Hiszpanii z zieloną koszulką za klasyfikację punktową.

Później nie spuszczał z tonu, kończąc na piątym miejscu pierwsze dwa klasyki ardeńskie, Amstel Gold Race i La Flèche Wallonne oraz stając na najniższym stopniu podium Liège-Bastogne-Liège. W czerwcu z kolei został mistrzem kraju.

Sytuacja zmieniła się jednak na Tour de France, wraz z kraksą na czasówce w Pau. Złamania kości w ręce zmusiły go do dłuższej przerwy, a gdy Schachmann wrócił do ścigania w październiku, był już cieniem samego siebie.

Maximilian Schachmann

fot. © BORA - hansgrohe / Bettiniphoto

W tym roku 26-latek z Berlina znów jednak plasuje się wśród czołówki. Na Volta ao Algarve minimalnie przegrał etap na Alto da Foia, lecz dzięki wysokim lokatom na Alto do Malhao i końcowej czasówce uplasował się na drugim stopniu w klasyfikacji generalnej.

Zwycięstwo nadeszło dziś, na otwarcie Paryż-Nicea, dzięki skutecznemu ruchowi na Côte de Neauphle-le-Château i imponującemu sprintowi.

Jestem bardzo uradowany z tego zwycięstwa. Wszystko poszło łatwiej bo przy wietrze w plecy, gdy objechałem jedną z wysepek po lewej stronie jako ostatni trafiłem na boczny podmuch. W pewnym momencie pomógł mi Peter [Sagan], ratując mnie, a w końcówce Felix [Grosschartner] zrobił fantastyczną robotę

– relacjonował w komunikacie prasowym niemieckiej ekipy.

Jako, że przez najbliższe dni kolarze będą kręcić po płaskim terenie, dzięki przewadze uzyskanej nad większością sprinterów i bonifikacie Schachmann ma szansę nacieszyć się jazdą w żółtym trykocie.

Jazda w żółtej koszulce to dla mnie coś nowego. Posiadamy jednak bardzo dobrą ekipę i myślę, że mamy kim bronić tej koszulki

– stwierdził Niemiec w rozmowach z przedstawicielami prasowymi wyścigu Paryż–Nicea.

Schachmann tym samym potwierdził, że, pomimo wczesnego etapu sezonu, już jest w niezłej dyspozycji, zwłaszcza na tle rywali. Choć teraz ekipa Bora–hansgrohe na kilka dni zwróci się w kierunku swoich sprinterów, czyli Petera Sagana i przede wszystkim Pascala Ackermanna, w kontekście klasyfikacji generalnej musi pamiętać o swoim 26-letnim zawodniku.

Niemiec, choć wśród profesjonalistów jest od ledwie kilku sezonów, na czasówce i w górach może bowiem przynieść więcej powodów do radości.

To jest pierwszy bardzo trudny wyścig dla mnie i gdy przyjechałem nie wiedziałem, jaka jest moja forma. Czułem ból w nogach w końcówce, ale też widziałem, że inni cierpią bardziej

– uznał.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: