CADF nie nadała sprawie Fuglsanga dalszego biegu

Jakob Fuglsang

Kolarska Fundacja Antydopingowa (CADF) wydała oświadczenie w sprawie ujawnienia raportu łączącego Jakoba Fuglsanga i Alexeya Lutsenkę z doktorem Michele Ferrarim.

Komunikat potwierdził istnienie raportu oraz zapewnił, że organizacja nie udostępniała jego treści osobom lub instytucjom nieupoważnionym.

CADF głęboko żałuje, że raport wyciekł. Prowadzone jest postępowanie wyjaśniające jak do tego doszło i jak zapobiec tego typu wydarzeniom w przyszłości

– czytamy na stronie organizacji.

Duńskie media w niedzielę opublikowały wyniki śledztwa dziennikarskiego, które oparte zostało na raporcie wywiadowczym zleconym przez CADF oraz rozmowach z 12 osobami, które potwierdzić miały, że Fuglsang współpracował z włoskim lekarzem. Rewelacje te oparte zostały o zlecony przez CADF raport, z którym zapoznali się przedstawiciele skandynawskich mediów. Według ustaleń firmy, która dokument sporządziła, mający dożywotni zakaz konsultacji sportowej doktor Michele Ferrari miał pracować z Fuglsangiem oraz jego drużynowym kolegą Alexeyem Lutsenką.

Duńczyk i Kazach wydali oświadczenia, w których zaprzeczyli kontaktom z włoskim lekarzem. Ekipa Astany chłodno potraktowała rewelacje, potwierdziła, że nie otrzymała żadnych oficjalnych informacji o postępowaniach antydopingowych i zapewniła, że jej zawodnicy nie mają pozwolenia by pracować z lekarzami niezatrudnionymi w ekipie. Oskarżeniom na swoim blogu zaprzeczył także sam Michele Ferrari.

Astana oficjalnie nic nie wie w sprawie Fuglsang - Ferrari [aktualizacja]

Ferrari już wcześniej łączony był z ekipą Astana, tym bardziej, że w przeszłości pracował z jej managerem, Aleksandrem Winokurowem. Obaj zawsze zaprzeczali by dochodzić miało do łamania przepisów antydopingowych. "Doktor Zło" w 2012 roku otrzymał dożywotni zakaz pracy ze sportowcami, po tym jak Amerykańska Agencja Antydopingowa udowodniła mu prowadzenie programu dopingowego w ekipie US Postal za czasów świetności Lance'a Armstronga.

CADF w komunikacie prasowym potwierdziła również, że sprawie nie nadała dalszego biegu. Komunikat precyzuje, że po "uważnej analizie wszystkich dostępnych informacji" CADF nie zdecydowała się przedłożyć raportu UCI by ta rozpoczęła postępowanie dyscyplinarne wobec zawodników lub ekip.

Raport nie wziął się jednak znikąd.

CADF prowadzi śledztwa na podstawie otrzymanych informacji o możliwych naruszaniach przepisów antydopingowych, zgodnie z Kodeksem Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) oraz wydanymi przez nią standardami dotyczącymi kontroli i gromadzenia informacji. CADF otrzymała informacje o możliwości złamania przepisów antydopingowych i zleciła firmie Sportradar dodatkowe śledztwo by uzupełnić informacje w tej sprawie

– czytamy w komunikacie prasowym.

Międzynarodowa współpraca jest kluczem do prowadzenia efektywnych śledztw antydopingowych: raport przedstawiony przez Sportradar został oznaczony jako ściśle tajny i przekazany właściwym organizacjom antydopingowym i organizacjom wymiaru sprawiedliwości z zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa.

CADF utworzona została w 2008 roku jako niezależna organizacja, która odpowiadać ma za działania antydopingowe z ramienia Międzynarodowej Unii Kolarskiej. Od 2013 roku pozostaje zupełnie niezależna od UCI, a na jej budżet składają się składki ekip, organizatorów wyścigów, zawodników i UCI.

Do jej zadań należy projektowanie strategii antydopingowej Unii, przeprowadzanie testów antydopingowych, prowadzenie programu paszportów biologicznych oraz śledztw i zbieranie informacji na temat naruszeń przepisów antydopingowych. UCI w styczniu podjęła decyzję, na mocy której obowiązki CADF od 1 stycznia 2021 roku przejmie Międzynarodowa Agencja Kontroli.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: