Spróbować jeszcze raz. Geraint Thomas i Tour de France 2020

Geraint Thomas w sezonie 2019 udowodnił, że jego wygrana w Tour de France w roku 2018 nie była jednorazowym wystrzałem. Walijczyk do mety dojechał ostatnio drugi, a przed sezonem olimpijskim magia maillot jaune nadal go przyciąga.

Mocno stąpający po ziemi Walijczyk podejście do startu w "Wielkiej Pętli" ma jednak nadal dość zdrowe.

Celem jest dojechanie do Touru w jak najlepszej dyspozycji i zobaczenie, co to da. Jeśli nie wygram, nie będę na podium czy w top10... ważne jest, że przyjechałem na wyścig w swojej najlepszej dyspozycji

powiedział w wywiadzie opublikowanym na początku sezonu przez Team Ineos.

Thomas po wygranej w 2018 roku sukcesem cieszył się długo, a treningi zaczął późno. Przygotowania przerywały upadki: Walijczyk nie skończył Tirreno-Adriatico i Tour de Suisse, ale mimo to w lipcu był jednym z trzech najsilniejszych kolarzy na trasie. Po skróconym alpejskim etapie i finałowej rozgrywce w Val Thorens do Paryża dojechał za swoim drużynowym kolegą Eganem Bernalem.

Z formy Thomas mógł być zadowolony, ale z okoliczności i łatki broniącego tytułu niekoniecznie.

Rok temu to nie cieszyło. Próbowałem dobić do poziomu, który wcześniej reprezentowałem, to była nieustanna walka. Wtedy miałem też więcej odpoczynku, teraz zacząłem trenować wcześniej. Czekam na wyścigi, chcę się nimi cieszyć

dodał.

Thomas ma być jednym z dwóch lub trzech liderów ekipy Ineos na lipcowe zmagania: "jedynkę" przypnie broniący tytułu Bernal, a w ekipie znaleźć się ma także czterokrotny zwycięzca, Chris Froome, jeśli jego rekonwalescencja na to pozwoli.

Trasa wyścigu zdaje się faworyzować górali: cztery etapy zakończą się podjazdami, brakuje etapu jazdy drużynowej na czas, a jedynym etapem jazdy indywidualnej jest odcinek 20., prowadzący na La Planche des Belles Filles.

Tour to Tour. Chciałbym jeszcze raz spróbować. Początek będzie dość wymagający, bo co dwa-trzy dni będzie trudny etap. To nieco inaczej niż w klasycznym układzie, gdzie najpierw mamy bardziej sprinterskie odcinki, potem, nie wiem, Alpy, transfer, i Pireneje

wyjaśnił z niezmąconym spokojem Thomas.

33-letni zawodnik skupia się tylko na lipcowych zmaganiach, aczkolwiek widzi się również w kadrze Wielkiej Brytanii na Igrzyska Olimpijskie w Tokio. Walijczyk wyraził zainteresowanie wyścigiem ze startu wspólnego i czasówką, ale jego plany w tym zakresie nie zostały potwierdzone.

Tour będzie ponowne moim celem. Chciałbym wrócić kiedyś na Giro, ale zanim to zrobię, chcę jeszcze raz spróbować na Tourze. Igrzyska będą dla mnie także ważnym wydarzeniem. To ich oglądanie wciągnęło mnie, jako dzieciaka, w sport. Wtedy chciałem być częścią tej imprezy, nie od razu w kolarstwie, ale w ogóle

wyjaśnił.

To duże nagromadzenie celów, jeśli dodać do tego różnicę czasu. W idealnym układzie mielibyśmy jeszcze z tydzień więcej przerwy. Może dobrym pomysłem jest Giro d'Italia i potem lżejszy program z Tour de Pologne. Przy takim kalendarzu dużo zależy od nastawienia, ja już w przeszłości miałem takie sezony: w 2014 roku zaraz po Tourze jechałem Igrzyska Wspólnoty Brytyjskiej.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: