Zmiany w dobrym momencie. Ilnur Zakarin na nowej ścieżce w CCC Team

Ilnur Zakarin

CCC Team dla Ilnura Zakarina ma być zmianą na lepsze. Rosjanin w polskiej ekipie obejmuje rolę lidera w wyścigach etapowych, a głód wyników po dwóch słabszych sezonach ma napędzać go na drodze ku Giro d'Italia.

Zakarin wrażenie robi wzrostem, ale bije od niego aura nieśmiałości. To spory kontrast w stosunku do bojowego nastawienia, które prezentować zwykł na trasach najważniejszych kolarskich wyścigów.

Rosjanin z Tatarstanu jest niesamowicie chudy, włosy ma nieco dłuższe, opadające na czoło, a niewzruszony, niemal dobroduszny wyraz twarzy podkreśla krótka, postrzępiona bródka. Z jego oblicza trudno coś wyczytać, na pewno nie doświadczenia z drogi, którą przeszedł pomiędzy rodzinnym miastem Nabierieżnyje Czełny a cypryjskim Limassolem, gdzie dziś mieszka. Spokój i nieśmiałość kontrastuje także z tatuażem „now or never” na ręce, który pasuje do jego kościstej postury jak piąte koło u wozu (nie znaczy nic, byłem młody i głupi, kiedy to sobie zrobiłem – wyjaśnia od razu).

Zakarin jest jednym z trzech kolarzy ekipy CCC, których obecność na grudniowym zgrupowaniu interesuje większość zgromadzonych dziennikarzy. Sztab prasowy zespołu dla Grega van Avermaeta, Matteo Trentina i Zakarina organizuje zatem spotkania w formacie grupowym. O ile Belg i Włoch to rozpoznawalne figury w zawodowym peletonie, Zakarin, mimo sporych sukcesów, nie jest kolarzem szerzej znanym, na pewno nie w kręcącym się nieco wokół własnej osi anglojęzycznym światku kolarskim.

Droga z Tatarstanu do światka zawodowego sportu, w którym udało mu się odnieść sukces, była długa. Zakarin na międzynarodowe wody wypłynął w 2007 roku, gdy jako junior zdobył mistrzostwo Europy w jeździe indywidualnej na czas, w bułgarskiej Sofii pokonując Michała Kwiatkowskiego i Piotra Gawrońskiego. Karierę w wieku 20 lat przerwała dwuletnia dyskwalifikacja za stosowanie sterydów anabolicznych, epizod, do którego Rosjanin nie wraca, a który w przeszłości opisywał jako naiwność w podążaniu za radą znajomego.

Powrót do sportu przez młodzieżowe ranki i rosyjskie zespoły okazał się jednak sukcesem. Z czasówek stopniowo przestawił się na wyścigi etapowe, w końcu awansował do WorldTouru i w trzy sezony na koncie zapisał m.in. etapy Giro, Touru i podium Vuelta a Espana.

Dwa kolejne lata kariery zdecydował się spędzić w polskiej ekipie, w której powinien bez większej presji na wynik objąć funkcję lidera na wyścigi etapowe.

fot. LaPresse - D'Alberto / Ferrari / Paolone / Alpozzi

Tłumacz

Gdy wchodził na kolarski szczyt w latach 2016 i 2017, Zakarin po angielsku wysłowić się nie potrafił, a w wywiadach korzystał z pomocy wygadanego dyrektora sportowego Dmitrija Konysheva. W zespole Katusha-Alpecin nad angielskim pracował, aczkolwiek konieczności ani presji by w tym języku się komunikować nie odczuwał.

Dziś mówi o wiele lepiej, ale nie na tyle pewnie, by samemu odpowiadać na pytania prasy. W ten sposób, w ziewającej brakiem turystów hiszpańskiej Denii, jego tłumaczem zostaje Robert Korzeniowski. Były chodziarz, czterokrotny złoty medalista olimpijski, w położonym na obrzeżach nadmorskiego miasteczka hotelu Mariott znajduje się jako dyrektor ds. komunikacji i marketingu sportowego.

Sytuacja jest nieco komiczna: w sali zapełnionej przez 10-12 reporterów tylko dwóch Polaków oraz szefowa działu prasowego ekipy wiedzą kim jest Korzeniowski. Reszta, Zakarina chyba w to włączywszy, nie ma bladego pojęcia. Pytania po angielsku Zakarin w większości rozumie, Korzeniowski pomaga mu po rosyjsku, odpowiedź kolarza tłumacząc natomiast po angielsku.

Ogień i pragnienie

Zakarin do polskiej ekipy przyszedł jak kolarz mający walczyć na własny rachunek w wyścigach tygodniowych. Po dwóch słabszych sezonach, zarówno Rosjanin, jak i Jim Ochowicz, mają nadzieję, że Tatar będzie w stanie zakręcić się w czołówce wyścigów tygodniowych, a przy sprzyjających wiatrach, także przy pudle Grand Tourów.

Muszę wrócić do formy, jaką prezentowałem kiedyś. Jeśli uda mi się to w wyścigach tygodniowych, da mi to pewność, że jestem w stanie walczyć w klasyfikacji generalnej Giro d’Italia. To bardzo ważne aby nie tylko dojechać na 6. czy 7. pozycji w klasyfikacji generalnej, ale aby jechać aktywnie i próbować wygrać etap lub jedną z klasyfikacji

– zapowiedział.

Giro d’Italia w barwach zespołu Katusha było pierwszym wyścigiem trzytygodniowym dla Zakarina, który do ekipy WorldTour awansował po dwóch latach stopniowego pięcia się po szczebelkach kontynentalnych imprez. Rosjanin w debiucie wygrał etap z metą w Imoli, a odniesione w tym samym sezonie sukcesy – triumf w Tour de Romandie oraz wysokie lokaty w Tour de Pologne i Arctic Race of Norway – wyniosły go do ligi kolarzy, którzy co roku ścierają się w wyścigach etapowych.

Zakarin potwierdził ten status w roku 2016 i na trasie Giro d’Italia zmierzał po miejsce w pierwszej piątce. Wyścigu nie ukończył, po kraksie na 19. etapie, ale w tym samym roku zdołał się zregenerować na tyle by na trasie Tour de France wygrać etap w Finhaut-Emosson. Po piąte miejsce w "Corsa Rosa" wrócił rok później, a wynik ten poprawił parę miesięcy później, stając na podium Vuelta a Espana za Chrisem Froomem i Vincenzo Nibalim.

Poziomu takiego nie prezentował w ostatnich dwóch sezonach, a choć w 2018 roku wywalczył 9. lokatę w Tour de France, a w 2019 na 10. zakończył Giro, brakowało wyników w tygodniówkach. W barwach CCC Team Zakarin będzie jedynym liderem na wyścigi etapowe, a do pomocy otrzyma skład, którego kolarze pracowali w przeszłości na liderów walczących w klasyfikacjach generalnych.

Czuję się dobrze, mam w sobie ogień i pragnienie [wyników]. Czekam na nowy sezon. Wybrałem ten zespół, ponieważ linie są jasno nakreślone. Wszystko jest jasne, poziom organizacyjny i profesjonalizacji są bardzo wysokie, jestem pod wrażeniem

– oznajmił.

30-latek nie przedstawił konkretnych celów, aczkolwiek z jego odpowiedzi jasno wynika, że formę przygotować chce na wyścigi w pierwszej partii sezonu. Giro pozostaje priorytetem, Tour de France wykluczony nie jest, aczkolwiek ściganie we Włoszech to wszystko, o czym w tym punkcie Zakarin zdaje się myśleć.

Giro to zawsze otwarty wyścig. Dużo się zmienia, nie brakuje odważnych zagrywek. Tour jest bardziej zachowawczy. Dlatego wolę Giro, dlatego czekam na ten wyścig

– zaznaczył.

Dużym zmianom nie ulegnie program startów, a pierwszym sprawdzianem we wczesnej partii sezonu będzie najprawdopodobniej Abu Dhabi Tour.

Nie ma wielkich zmian, ale jest sporo mniejszych. One przychodzą w dobrym momencie, ostatnie dwa lata nie były udane. Zmieniłem trenera, ze zmianą ekipy zmieni się sprzęt. W styczniu będę trenował na wysokości

– wymienia.

Olimpijska saga

Konferencja Zakarina odbywa się raptem siedem dni po ogłoszeniu przez Światową Agencję Antydopingową (WADA) sankcji nałożonych na Rosję. W świetle dopingowego epizodu z przeszłości oraz problemów, z jakimi kolarz mierzył się przed Igrzyskami w Rio de Janeiro, nadchodzące Igrzyska w Tokio szybko stają się głównym tematem rozmowy.

Myślę, że WADA miała powody by wydać taką decyzję. Ja od siedmiu lat mieszkam poza Rosją, jestem transparentny, wszystko jest w systemie ADAMS. Mam nadzieję, że będę mógł pojechać

– zaznaczył Zakarin.

Sankcje nałożone na Rosję są efektem skandalu dopingowego, który na światło dzienne wyszedł w 2015 roku. Rok później, raport komisji McLarena jasno wskazał, że rosyjskie władze nie tylko przyzwalały, ale i wspomagały system zorganizowanego dopingowania sportowców, a następnie dowody na to, jak i wpadki, tuszowały. Próba resetu relacji między WADA a Rosją skończyła się fiaskiem: WADA w grudniu 2019 roku poinformowała, że dane przesyłane przez rosyjskie organy antydopingowe były niepełne i w części sfałszowane.

Zakarin z aferą w Rosji nie chce mieć nic wspólnego i z sytuacji zadowolony nie jest.

Ja jestem uczciwy. Ta cała historia w Rosji jest związana z Rosyjską Agencją Antydopingową (RUSADA). Ja od lat nie mieszkam w Rosji, przechodzę kontrole podczas wyścigów i poza nimi, nie mam nic do ukrycia. Moje testy zlecają UCI i WADA. Mam ich za sobą ponad 100, wszystkie są czyste i dlatego wierzę, że będę mógł wystąpić w Tokio

– wyjaśnił, choć przyznał, że nie wie, jak wyglądać ma proces kwalifikowania dla rosyjskich sportowców.

Jestem gotowy przedstawić wszelkie wymagane dokumenty, ale nie robiłem jeszcze nic w tym kierunku, bo informacja o tym jest dość świeża.

fot. Getty Images

Głos Rosjanina nie zmienia się zasadniczo gdy mówi o tym jak odbiera wpływ całej sprawy na swoją karierę. Posługuje się dość ogólnymi zwrotami, ale swoją wypowiedź po rosyjsku przerywa nawet by płynnym angielskim zapewnić reporterów, że jeśli na temat igrzysk mają więcej pytań, chętnie na nie odpowie. Cała sprawa zdaje mu się ciążyć, a na pytanie o chęć występu odpowiedział twierdząco.

Chciałbym wystąpić na igrzyskach, bez względu na to, czy będzie to pod flagą Rosji czy neutralną

– odparł.

Zakarin w 2016 roku nie został dopuszczony do startu w Brazylii, gdyż na mocy decyzji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, rosyjscy sportowcy uprzednio sankcjonowani nie mogli otrzymać olimpijskiej kwalifikacji. UCI podtrzymała tę decyzję w stosunku do szóstki Rosjan, aczkolwiek decyzję tę 5 sierpnia (dzień przed wyścigiem ze startu wspólnego) jako „niemożliwą do wyegzekwowania” określił Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS).

Upadłem w tym [2016] roku na Giro. Moja rekonwalescencja poszła szybo, pojechałem na Tour, wygrałem etap. Pracowałem by przygotować się do igrzysk, zakwalifikowałem się, ale nie pojechałem. Zawodnicy zdyskwalifikowani w przeszłości jechać nie mogli, ale potem decyzję tę zmieniono. Dla mnie było za późno, to był policzek

– wspominał.

Nie pojechałem na poprzednie igrzyska przez polityczne rozgrywki. Myślę, że polityki i sportu nie powinno się nigdy mieszać. Ja byłem tego ofiarą, pozwolono mi startować w Rio [dopiero] na dwa dni przed wyścigiem, więc nie miałem czasu by się przygotować lub tam pojechać

– dodał.

Co więc z Igrzyskami w Tokio? Zakarin jest przekonany, że powinien otrzymać prawo startu. Póki co, WADA wydała tylko długie oświadczenie, nie szczegółowe wytyczne, nie jest więc jasne, jak wyglądać będzie kwalifikowanie rosyjskich sportowców. Ci, którzy nie są zamieszani w skandal z podmienianiem próbek i plików w bazach danych RUSADA, mogą zostać dopuszczeni po spełnieniu listy kryteriów. W świetle decyzji CAS-u, wcześniejsze sankcje za doping nie powinny mieć znaczenia, gdyż stanowić mogłyby nałożenie drugiej kary za czyn już sankcjonowany.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. Adam

    5 stycznia 2020, 22:57 o 22:57

    Swój chłop. Zawsze lubiłem sportowców nie robiących z siebie gwiazd w mediach.

  2. ww

    6 stycznia 2020, 14:11 o 14:11

    Pomarańczowe skarpety mogli by sobie darować...

  3. ToM

    6 stycznia 2020, 18:36 o 18:36

    bedzie milo ogladac cycka w czubie ,moglby troche poprawic zjazdy bo to u niego cienizna.

  4. Mario

    6 stycznia 2020, 21:01 o 21:01

    Świetne te pomarańczowe skarpety.
    Dobrze, że ludzie nie zaglądają do czyichś łózek i portfeli to takie prymitywne.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: