Richie Porte jeszcze raz ku Tour de France

Richie Porte

Richie Porte drugi rok w zespole Trek-Segafredo podporządkuje startom w Tour de France i Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

34-letni Australijczyk sezon zacznie w Australii, a jego pierwszym celem będzie Tour Down Under, na trasie którego w ostatnich sześciu latach sześć razy wygrywał etap z metą na Willunga Hill.

Porte w ostatnich 7-8 latach wielokrotnie pokazywał, że posiada olbrzymie możliwości w rywalizacji na górskich trasach i w jeździe na czas. Tasmańczyk początkowo swoje umiejętności wykorzystywał by w Grand Tourach pomagać liderom Team Sky, a na własnym rachunku zapisał dwie edycje Paryż-Nicea (2013 i 2015), Volta a Catalunya (2015), a ostatnio Tour de Romandie (2017) i Tour de Suisse (2018). Od 2016 roku w Grand Tourach pokonywały go jednak kontuzje, kraksy lub nieumiejętność poradzenia sobie z presją. Do dziś jego najwyższe lokaty w wyścigach trzytygodniowych to 7. miejsce w Giro d'Italia (2010) i 5. w Tour de France (2016).

Wobec braku powodzenia, Australijczykowi coraz częściej przychodziło odpowiadać na pytania o pecha i oceniać, czy nieszczęśliwe wypadki sprawiły, że przed nosem przeszła mu szansa na wygranie wyścigu trzytygodniowego. Do tej atmosfery Porte odniósł się przed sezonem olimpijskim.

Wielu dziennikarzy ma zdanie, ale kim oni są by nas oceniać, skoro nie mają pojęcia o czym mówią. Mam 34 lata i nadal cieszy mnie ciężka praca na rowerze

– powiedział australijskiemu "The Examiner".

Porte przyznał, że w pierwszym roku w ekipie Trek-Segafredo nie wszystko poszło zgodnie z planem. Australijczyka męczyły choroby, co wpłynąć miało na przebieg zgrupowań w Stanach Zjednoczonych. 11. miejsce w Tour de France było sporym zawodem i Porte w drugiej części sezonu startował już tylko sporadycznie.

W sezonie 2020 jego status w ekipie ulegnie zmianom. Liderem na Giro d'Italia będzie Vincenzo Nibali, natomiast wolną rękę w walce na trasie Tour de France obiecaną ma już Bauke Mollema. Porte, który 30 stycznia skończy 35 lat, do startu we Francji przygotować się ma działem m.in. w Paryż-Nicea, Tour de Romandie i Criterium du Dauphine.

Australijczyk ma także nadzieję, że jego występy skłonią australijski związek do włączenia go do kadry olimpijskiej. Na górskiej trasie w Japonii ma nadzieję zapomnieć o występie w Rio de Janeiro, który skończył się kraksą i złamaniem łopatki.

To rok olimpijski, a ja chcę być na starcie w Tokio. To spora motywacja na ten sezon. Rio de Janeiro było początkiem trzech pechowych lat, więc nie mogłem się cieszyć tym występem. Tokio to zupełnie inny wyścig, bardzo chciałbym reprezentować mój kraj

– zapewnił.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: