Sutton wściekły, Freeman schowany, dopingowe chmury nadal nad brytyjskim kolarstwem

Przesłuchanie byłego trenera Team Sky i British Cycling Shane'a Suttona w sprawie o odebranie uprawnień byłemu lekarzowi tychże organizacji skończyło się awanturą. Cała sprawa rzuca jednak długi cień na sukces brytyjskiego kolarstwa w ostatniej dekadzie.

Richard Freeman, były lekarz British Cycling i Team Sky, przed trybunałem General Medical Council (GMC), ciała regulującego profesję lekarską w Wielkiej Brytanii, jest oskarżony o wielokrotne łamanie zasad obowiązujących w zawodzie. Cała sprawa ma także dopingowy poszlak, który opierał się najpierw na historii tzw. paczki Wigginsa, a teraz na zamówieniu testosteronu, który w 2011 roku dostarczono do siedziby Team Sky i British Cycling w Manchesterze.

Doktorowi postawiono przede wszystkim zarzuty zamówienia zabronionych substancji z zamiarem lub przy świadomości, że ich wykorzystanie będzie miało na celu poprawę możliwości sportowców, a także zarzuty próby zatuszowania całej sprawy.

Trybunał orzec miał czy Freeman może nadal wykonywać zawód lekarza. Prawnicy GMC na rozpoczętym dopiero w ubiegłym tygodniu posiedzeniu w 22 punktach wyszczególnili zarzuty dyskwalifikujące go jako osobę praktykującą medycynę.

Na liście znalazły się zarzuty zamówienia zabronionej substancji (testosteronu), wielokrotnego kłamstwa na temat zamówienia, jego okoliczności i działania podjętego w sprawie, nakłaniania dystrybutora środków do przedstawienia nieprawdziwych potwierdzeń zwrotu towaru, składania fałszywych zeznań podczas śledztwa Brytyjskiej Agencji Antydopingowej, leczenia osób zatrudnionych w British Cycling i Team Sky bez konsultacji z ich lekarzami oraz bez dostępu do ich dokumentacji medycznej oraz katastrofalnego bałaganu w dokumentacji medycznej.

Freeman początkowo postanowił kontestować tylko 4 z 22 zarzutów: tylko te dotyczące przeznaczenia zamówionego testosteronu. W swoich zeznaniach lekarz twierdził, że środek przeznaczony był dla trenera Shane'a Suttona, który miał nim leczyć dysfunkcję erekcji i Freemana zastraszać w celu złożenia zamówienia. Ten w swoich pisemnych zeznaniach stanowczo temu zaprzeczył.

Sutton w latach 2002 - 2016 pracował w British Cycling, a zwolniony został po oskarżeniach o seksistowskie traktowanie i dyskryminację. W tym czasie, w latach 2010 - 2013, pracował także jako szef sztabu szkoleniowego Team Sky.

GMC zarzuca Freemanowi kłamstwo w sprawie zamówienia testosteronu. Tu kluczowym zarzutem jest motywacja doktora, która w dokumentach trybunału opisana jest tak:

Zamawiając i pozyskując Testogel:

a) miał Pan świadomość, że nie istniały medyczne wskazania jego zastosowania przez pracownika (nie-sportowca);

b) wiedział Pan lub miał świadomość, że zostanie on [Testogel] podany sportowcowi celem poprawy jego możliwości.

Sprawa dotyczy 2011 roku: wtedy do siedziby Team Sky i British Cycling, zlokalizowanych na welodromie w Manchesterze, dostarczono paczkę z 30 saszetkami testosteronu. Co stało się ze środkiem? Freeman początkowo twierdził, że paczkę wysłano przez pomyłkę, a błąd potwierdzić miał dostawca, po czym zawartość paczki odesłano. Taką wersję wydarzeń przedstawiał także szef Freemana, Steve Peters, któremu Freeman przedstawił ówcześnie maila potwierdzającego zwrot towaru.

Freeman zeznania zmienił, przyznając, że prosił dostawcę o nieprawdziwe potwierdzenie, że paczka została błędnie nadana. Co więcej, jak potwierdziła stacja "BBC", przedstawicielka dostawcy potwierdziła, że paczka nie została zwrócona.

Parawan, doping, erekcja i awantura

Freeman, który podtrzymuje, że środka nie zamawiał dla sportowców lub mając świadomość, że korzystać będą z niego sportowcy, ma przed sobą długą walkę przed panelem GMC.

British Cycling i Team Sky/Ineos od pytań o naginanie zasad nie może uwolnić się od kilku lat, ale sprawy nabrały tempa w marcu 2018 roku, po tym jak komisja brytyjskiego parlamentu stwierdziła, że "zespół Sky stosował środki medyczne, zgodnie z przepisami WADA, by poprawiać występy zawodników, a nie by ich leczyć."

Recepta na sukces. Brytyjscy parlamentarzyści bez złudzeń w sprawie Team Sky

Sutton w odpowiedzi na raport przyznał, że wyłączenia dla celów terapeutycznych były częścią zwycięskiej strategii i zaapelował do Wigginsa i Freemana o "powiedzenie prawdy".

Obrona Freemana skupiła się na próbie zdyskredytowania Suttona, który we wtorek pojawił się na przesłuchaniu w Manchesterze. Posiedzenie przerodziło się w groteskową awanturę: Freeman zeznań Suttona słuchał zza parawanu, jego reprezentantka byłego trenera nazwała kłamcą i doperem, a całość skończyła się po półtorej godziny gdy Sutton przerwał zeznania i wyszedł z sali.

Sutton w trakcie odpowiadania na pytania reprezentującej Freemana Mary O'Rourke wielokrotnie zaprzeczał jakoby podczas swojej kariery przyjmował zabronione wspomaganie. W trakcie gorącej wymiany zdań, O'Rourke poinformowała, że w przed komisją parlamentarną, która zajmowała się sprawą tzw. paczki Wigginsa i dopingu w brytyjskim sporcie, znalazły się zeznania niewymienionego z nazwiska świadka, który twierdził, że widział jak Sutton przyjmował zastrzyki testosteronu w latach 90.

Sutton zaprzeczył by kiedykolwiek sięgał po doping, ponownie zaprzeczył jakoby zamawiać miał testosteron (tu przysięgał na życie swojej córki) lub nakłaniać miał do tego Freemana. Na twierdzenia o stosowaniu testosteronu w celu leczeniu dysfunkcji erekcji odparł:

Mówisz publicznie, że mam kłopoty z erekcją. Moja żona chętnie zaświadczy, że jesteś pieprzonym kłamcą

cytuje go "The Guardian".

By dowieść swojej racji, zaoferował nawet poddanie się badaniu wykrywaczem kłamstw, a O'Rourke zagroził pozwem o zniesławienie, gdy ta odmówiła wycofania się ze stwierdzeń o jego dopingowej przeszłości.

O'Rourke w trakcie posiedzenia cytowała także wiadomości tekstowe, które Sutton wysyłać miał Freemanowi rok temu. W tych ostrzegać miał lekarza by ten "uważał co mówi" ze względu na to, że "mogę pociągnąć cię [na dno] i to nie tylko ty ucierpisz".

Sutton zaprzeczał zarzutom zastraszania, a posiedzenie gwałtownie przerwał i wyszedł, gdy O'Rourke zapytała o nieścisłości w zeznaniach złożonych przed GMC co do ilości paczek testosteronu.

Wychodzę, nie dam się ciągać przez takie błoto. Wracam do swojej dziury w Hiszpanii, będę się dalej cieszył emeryturą i spał spokojnie w nocy, wiedząc, że nie zamawiałem żadnego testosteronu. Kłamca siedzi za tym parawanem, mam nadzieję, że któregoś dnia powie prawdę. To dobry człowiek, dobrzy przyjaciel, nic do niego nie mam

wygłosił podniesionym głosem, co przytacza "BBC".

Reakcja Suttona była mieszana: z jednej strony nazwał Freemana przyjacielem, z drugiej wbił doktorowi kilka szpil i wyzywał go od osoby bez kręgosłupa moralnego.

Jestem zadowolony z tego, co osiągnąłem w karierze. Życzę Richardowi Freemanowi wszystkiego najlepszego, nie ma bardziej opiekuńczej osoby od niego. Doktor Freeman przeszedł przez trudny rozwód, kilka razy pojawiał się w pracy pijany. Kryłem go wtedy

dodał.

Sutton ma zastanowić się czy przesłuchanie kontynuował będzie we czwartek. Sprawa jest w toku, tym bardziej, że obrona Freemana domaga się upublicznienia tajnego oświadczenia, w którym Sutton miał zawrzeć twierdzenia różniące się od jego zeznań przed komisją brytyjskiego parlamentu. Dokument ma znajdować się w posiadaniu redaktora gazety "Daily Mail" i stanowić ma "polisę ubezpieczeniową przeciwko oszczerstwom pod adresem sir Bradleya Wigginsa, Freemana lub sir Dave'a Brailsforda".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: