Maciej Bodnar: "nie czuję się jeszcze wypalony"

Maciej Bodnar

Dla Macieja Bodnara mijający sezon był pierwszym od 11 lat, podczas którego nie wystartował w żadnym z Wielkich Tourów. To, podobnie jak przegranie "o włos" na 1. etapie Tour de Suisse, sprawiło, że okres startowy zakończył ze zdecydowanym niedosytem.

Maciej Bodnar do zawodowego peletonu dołączył w 2007 roku na prawach stażysty włoskiego zespołu Liquigas, w którym spędził kolejne siedem lat. Na swój pierwszy Wielki Tour – Vuelta a Espana – pojechał w 2009 roku i od tamtego czasu był ich stałym gościem. Sezon 2019 okazał się jednak wyjątkiem od tej reguł – ekipa Bora-hansgrohe nie wystawiła go w składzie na żadną z trzytygodniówek.

Cały czas byłem świadomy, że mogę nie pojechać na Tour de France, ale oczywiście w maju mocno trenowałem i drużyna wiedziała, że jestem gotowy. Przygotowałem się, ale nie pojechałem – ok. Później nie pojechałem też Vuelty, choć również byłem w pełnej gotowości na ten start.

Gdybym wcześniej wiedział, że nie znajdę się w składzie na te dwa wyścigi to z chęcią pojechałbym chociaż na Giro, bo pojechać jeden Wielki Tour w sezonie to jest dla zawodnika z moim doświadczeniem i profilem po prostu takim minimum

– mówił w rozmowie z "Rowery.org" Bodnar.

Pierwszy raz od 2009 roku zdarzyło się, że nie pojechałem w sezonie żadnego Wielkiego Touru, więc wiadomo, że gdzieś mi to w głowie siedzi. Oczywiście rozumiem po części ekipę. Taką decyzję drużyna podjęła, taką taktykę obrała, że nastawiała się bardziej na góry niż na sprinty, więc rozumiem.

Bodnar jest jednym z najsolidniejszych pomocników w światowym peletonie, a ze względu na swoją charakterystykę jego praca najczęściej widoczna jest na płaskich fragmentach tras. Kolarscy kibice mocno łączą go także z pomocą dla Petera Sagana, którego na tegorocznym Tour de France oczywiście nie zabrakło. Tym większe mogło być więc zaskoczenie brakiem Polaka w składzie zespołu Bory.

Starałem się podejść do tego profesjonalnie, ale nie ukrywam, że trochę mi to gdzieś ciążyło później. We wrześniu czułem, że mi brakuje tych startów i pod koniec miesiąca ciężko było też zmuszać się już do treningów. Organizowałem sobie sam wyjazdy, robiłem indywidualne zgrupowania, ale po 10 miesiącach ma się też już dość. Z tej perspektywy na pewno wolałbym pojechać Vueltę, szczególnie, że nie byłbym tam przecież liderem tylko do pomocy. Przydałbym się tam Rafałowi, a później ze świeżą głową przyjechałbym na mistrzostwa

– ocenił Bodnar, który na swoim koncie ma dwanaście startów w Wielkich Tourach, z których wszystkie ukończył.

Brak udziału w Giro, Tourze lub Vuelcie nie był jednak jedynym powodem do niezadowolenia dla 34-latka. Największy niedosyt pozostawiła u niego przegrana z pierwszego etapu Tour de Suisse. Na czasówce w Langnau im Emmental, rozgrywanej na dystansie niespełna 10 kilometrów, o włos przegrał on z Rohanem Dennisem.

Żałuję przede wszystkim jednego – że nie wygrałem czasówki na Tour de Suisse. Było bardzo blisko, ale wiem, że popełniłem jeden błąd. Jest to jeden z większych wyścigów na świecie, do tego byłaby jeszcze koszulka lidera, więc taki sukces pozwoliłby mi dobrze podsumować sezon. Niestety, zabrakło 0,14 sekundy i nad tym ubolewam. Rzeczywiście, gdybym tam wygrał, to bym był w pełni zadowolony, a tak pozostaje jednak niedosyt.

– przyznał.

Oczywiście nie mogę też powiedzieć, że miałem zły sezon. Zawsze, kiedy było trzeba, kiedy ekipa tego oczekiwała, byłem gotowy. Może te wiosenne klasyki nie poszły do końca tak jak chciałem, ale widzę to u siebie co roku, że trudno mi się na nie zebrać. Niemniej jednak przed Giro byłem mocny, przed Tourem byłem mocny i przed Vueltą też.

Maciek Bodnar od lat zaliczany jest do grona najlepszych specjalistów w jeździe na czas, choć – jak sam przyznaje – do dobrego wyniku potrzeba mu sporo szczęścia. Brak wielkiego talentu stara się nadrabiać ciężką pracą, która nierzadko daje wymierne efekty, jak etapowa wygrana na trasie Tour de France (2017), Tour de Pologne (2015), 2. lokata w Tour of Qatar (2015) czy 4. w mistrzostwach świata w jeździe indywidualnej na czas (2016).

Jak długo 34-latek będzie jeszcze w stanie rywalizować na najwyższym poziomie?

Nie czuję się jeszcze wypalony jeśli chodzi o czasówki. Daję sobie jeszcze dwa lata, żeby utrzymać wysoki poziom. Z czasówkami jest jednak tak, że nigdy do końca nie wiadomo jak pójdzie. Ja wiem po sobie, że jeśli trafię na swój dzień to jestem w stanie dużo osiągnąć i właśnie to pokazała Szwajcaria, gdzie się znakomicie czułem, czy mistrzostwa Polski, gdzie było podobnie

– przyznał sześciokrotny mistrz Polski w jeździe indywidualnej na czas.

Wiem jak pracować, jak się przygotowywać, ale też nie jestem tak wybitnym zawodnikiem w tej specjalności jak Dumoulin czy Dennis, a samą ciężką pracą trudno to nadrobić. Przy tym potrzebuje po prostu wiele szczęścia i zdaję sobie z tego sprawę. No ale myślę, że mogę powalczyć na takich czasówkach 20 czy 15-kilometrowych czy nawet krótszych jak na Tour de France, gdzie nikt nie spodziewał się, że mogę wygrać, a wygrałem. Po prostu wiem, że jeśli będę miał swój mega dzień, to jeszcze będę w stanie coś wywalczyć.

Z ekipą Bora-hansgrohe Bodnar posiada kontrakt ważny do końca 2021 roku. Nie da się nie zauważyć, że Bora-hansgrohe staje się coraz bardziej niemieckojęzyczna, wobec czego coraz częściej padają pytania o role i szanse polskich zawodników: Bodnara, Rafała Majki i Pawła Poljańskiego. Jak jednak mówi Bodnar, stopniowa zmiana profilu drużyny nie stanowi dla niego problemu.

Widać, że jest coraz więcej Niemców i Austriaków w składzie. Młodzi Niemcy zasuwają, mieli dobry nabór 2-3 lata temu. To też jest fajne, bo mamy sporo zwycięstw – pod tym względem jesteśmy przecież czwartą drużyną. Chłopaki się rozwijają i coraz bardziej to widać. Na początku byliśmy my, teraz są Niemcy i Austriacy i taka jest kolej rzeczy. W końcu sponsorzy są też niemieccy. Ale nie ma też co narzekać, bo jeśli chodzi o naszą polską część składu to z chłopakami się naprawdę świetnie dogadujemy.

Nie ma takiego czegoś, żebyśmy byli źli czy czuli się jakąś odrębnością. Wszyscy pracujemy tak samo i wyniki robimy wspólnie, a to ile ich mamy świadczy o tym, jak nam to wychodzi. Ja mam jeszcze dwa lata kontraktu z Borą, więc nie narzekam. Oczywiście, nawiązując do tych Wielkich Tourów, to wolałbym je pojechać, no ale jak już wspomniałem – akceptuję taką, a nie inną decyzję zespołu.

Maciej Bodnar jest typem zawodnika, który na zajmowaną dziś pozycję doszedł za sprawą ciężkiej pracy i pokory. Doskonale zna on swoje możliwości i ograniczenia oraz miejsce w szeregu. Da się to zauważyć nie tylko przy okazji rozmowy o ekipie, ale również w perspektywie przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio.

Myślę, że gdybyśmy do Tokio mieli dwa miejsca na czas to liczyłbym na powołanie od kadry, ale jeśli będzie jedno miejsce to naturalne jest dla mnie, że powinien jechać Michał Kwiatkowski. Nie mam tu żadnych wątpliwości. Oczywiście dziś jesteśmy na mistrzostwach i nie zajmuję sobie tym jeszcze głowy. Na pewno będzie to też zależało od tego, jaki będzie podział miejsc. Natomiast jeśli będzie to jedno miejsce, to mam pełną świadomość, że nie będzie ono dla mnie

– dodał na koniec "Bodi".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

7 Comments

  1. Józef Szafrański

    7 października 2019, 23:25 o 23:25

    Maciek jestes wybitnym kolarzem którego stać na wielki wynik ,jesteś też zrównoważonym dyplomatą jednak nie wmawiaj sobie ze drużyna tak chciała ja wiem od którego momentu zaczęły sie schody w Twojej karierze , 2016 rok to to był pierwszy sygnał ostrzegawczy niestety to sie sprawdza..

    • reko

      8 października 2019, 09:40 o 09:40

      a możesz dokładniej z ciekawości...bo do zeszłego roku jak dla mnie Bodi szedł drogą tzw."luksusowego gregario dla Sagan i mocnego konia pociągowego na drużynowe czasówki. Bardzo ciekawi mnie co się stało, że się skichało. Pozycja Sagana w Borze jest tak mocna , że jedno słowo wystarczyłoby aby Bodi na TdF pojechał....tak mi się bynajmniej wydaje.

      • XMM2

        8 października 2019, 11:23 o 11:23

        No może właśnie to jedno słowo zaważyło no tym że nie pojechał

    • Yev

      8 października 2019, 12:26 o 12:26

      Ale co takiego wydarzyło sie w 2016?
      Wygrał etap Driedaagse de Panne, ciągnał Sagana i Frooma do mety na etapie TdF (sam zajął trzecie miejsce) był 6 na Io i 4 na MŚ.
      Rok później znów na TDF wygrał czasówkę...

      Mam wrażenie, ze będąc po trzydziestce w Borze stał się lepszym czasowcem niż kiedykolwiek wczesniej.

  2. XMM2

    8 października 2019, 11:25 o 11:25

    Też dużo zmieniło się od przyjścia Daniela Ossa

  3. jasiek

    8 października 2019, 11:33 o 11:33

    Pewnie słowo Sagana zaważyło,że na Tour pojechał Daniel Oss.

  4. Artur

    8 października 2019, 17:09 o 17:09

    Czy w CCC byłoby mu źle?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: