Vuelta a Espana 2019. Primoz Roglic po zwycięstwo w debiucie

Czerwona koszulka Primoza Roglica zniknęła pod żółtą kurtką przeciwdeszczową, ale nie z pierwszej grupki, która spóźniona o 1:32 dotarła do mety 20. etapu Vuelta a Espana za Tadejem Pogacarem.

Lider Jumbo-Visma przetrwał ostatnie górskie wyzwanie 74. Vuelty, finiszując na 5. miejscu, za Alejandro Valverde (Movistar Team), Rafałem Majką (Bora-hansgrohe) i Hermannem Pernsteinerem (Bahrain-Merida).

Słoweniec przez trzy tygodnie zachował spokój i z równowagi nie wytrąciły go ani kraksy ani ataki rywali. 29-latek wytrzymał ostatnie ataki Miguela Angela Lopeza (Astana) i po trzech tygodniach bezbłędnego lawirowania po szosach Hiszpanii obronił koszulkę.

Ulżyło mi. Miło zobaczyć kolejne słoweńskie zwycięstwo. Im bliżej końca, tym robi się trudniej. Na 19. etapie mocno się obiłem w kraksie, ale utrzymałem pozycję i jestem szczęśliwy. Pokazaliśmy też po raz kolejny, jak mocną mamy ekipę

– mówił na mecie.

Roglic dziś zostanie pierwszym Słoweńcem na pierwszym stopniu Grand Touru, a także pierwszym kolarzem z szeroko pojętego rejonu Bałkanów, któremu udało się wygrać wyścig trzytygodniowy. Będzie to także pierwszy triumf w Grand Tourze kolarza ekipy Jumbo-Visma, a jeśli patrzeć na historię ekipy i jej różne wcielenia od 1984 roku, dopiero trzeci triumf w wyścigu trzytygodniowym.

Dla Słoweńca to także piąty Grand Tour w karierze, a dopiero pierwsza Vuelta. Zwycięstwo w debiucie przychodzi zatem po zajęciu 4. miejsca w Tour de France (2018) i 3. w Giro d'Italia (2019).

Lider holenderskiej ekipy zaczął od upadku na etapie jazdy drużynowej, kłopoty miał w Andorze, ale nigdy nie spanikował. Po 10. etapach wyszedł na prowadzenie wygraną na etapie jazdy na czas i od tego czasu pozostawał niemal poza walką o miejsca na podium, trzymając się najgroźniejszych ataków i nie mając problemów z odpowiedzeniem na ruchy żadnego z rywali.

Kłopoty miał tylko na 17. etapie, gdy Movistar rozbił stawkę na wietrze i zdołał zamęczyć pomocników Słoweńca. Ten nie pękł i utrzymał koło Alejandro Valverde, a korzystny obrót spraw i pogoń Astany sprawiły, że nie stracił koszulki lidera.

Po Giro nie było trudno się zmotywować przed Vueltą. Chcę walczyć o zwycięstwo w każdym wyścigu, w jakim startuję. Nie było jednego decydującego momentu tego wyścigu, było kilka. Działo się każdego dnia, nawet na stosunkowo płaskich etapach

– wspominał.

29-latek zapracował na wieloletni kontrakt z ekipą Jumbo-Visma: w tym sezonie wygrał UAE Tour, Tirreno-Adriatico, Tour de Romandie oraz Vuelta a Espana, a do tego na 3. miejscu skończył Giro d’Italia.

Po zakończeniu jutrzejszego etapu zobaczycie mnie częściej z uśmiechem

– dodał, zwykle niewzruszony w wywiadach Słoweniec.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

2 Comments

  1. Bedrzich

    15 września 2019, 21:51 o 21:51

    Podczas Grio wszyscy mówili, że źle rozegrał i nie umiał utrzymać zwycięstwa. No to szybko się uczy - teraz rozegrał wyścig jak profesor... Wyglada na to, że wyrósł kolejny mocny kolarz, który będzie w grupie walczących o toury. Niby nie młody, ale z kolei nie jest tak bardzo wyeksloatowany. A jumbo w przyszłym roku z Roglicem Dumoulinem i Kruijswijkiem będzie bardzo mocna...

  2. Patryk

    16 września 2019, 00:09 o 00:09

    Bedzie komu walczyc z TeamINEOS... nareszcie

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: