Vuelta a Espana 2019. De Gendt, Marczyński i spółka po etapowe zwycięstwa

W cieniu tragedii, jaka dotknęła ich zespół na trasie Tour de Pologne, zawodnicy Lotto Soudal rozpoczęli wczoraj 74. edycję Vuelta a Espana. Podopieczni Marca Sergeanta, prowadzeni przez Thomasa De Gendta i Tomasza Marczyńskiego zapolują na etapowe zwycięstwa.

Grupa w nieszczęśliwym wypadku straciła Bjorga Lambrechta i gdy kolarski światek oddawał hołd młodemu Belgowi, jego koledzy i przyjaciele z peletonu szukali wyciszenia. W Hiszpanii na nowo wskoczyć musieli w wir wyścigowej otoczki, w toku hiszpańskiej rywalizacji mając nadzieję na wygranie etapu lub etapów.

Trzeci Grand Tour w tym sezonie rozpoczął wczoraj Thomas De Gendt. Belg przejechał już aktywnie Giro d'Italia, a na trasie Tour de France wygrał jeden z etapów.

W Hiszpanii wygrał już etap, w 2017 jako pierwszy finiszował z ucieczki w Gijon.

Myślę, że jestem gotowy na mój trzeci Grand Tour w tym roku. Mam nadzieję pokazać się kilka razy, zobaczymy, czy uda mi się odegrać jakąś rolę w walce o etapowe zwycięstwa. Koszulka najlepszego górala? Punktacja w klasyfikacji górskiej na pewno faworyzuje uciekinierów bardziej niż w przeszłości, ale koszulka nie jest moim celem, przynajmniej nie na starcie

– podkreślił.

Rolę kapitana zespołu obejmie 35-letni Tomasz Marczyński. Popularny "Maniek" w arkana trzytygodniowego ścigania wprowadzał będzie debiutantów: Carla Fredrika Hagena, Harma Vanhoucke'a i Briana van Goethema.

Moją rolą będzie dawanie chłopakom wskazówek. Przyjechaliśmy tu by wygrywać etapy, a to cel, który możemy zrealizować nogami kilku zawodników. To mój cel, czuję, że moja forma jest niemal na najlepszym poziomie. W ramach ostatnich przygotowań, trenowałem sześć dni z Jelle Wallaysem na wysokości

– tłumaczył.

Lubię Vueltę, w 2012 skończyłem ją tuż a pierwszą dziesiątką, dwa lata temu wygrałem dwa etapy. W tym roku też będzie sporo okazji dla uciekinierów. W pierwszym tygodniu pojadę spokojnie, potem będę próbował zabrać się w ucieczkę. Będę szczęśliwy jeśli uda mi się wygrać etap. Nie będzie to łatwe, ale wierzę, że jest to możliwe.

Grupa Lotto Soudal polowała będzie na etapowe zwycięstwa, acz w kontekście klasyfikacji generalnej sprawdzić się będzie chciał Carl Fredrik Hagen. 27-letni Norweg potrafi się wspinać, w przeszłości dobrze spisywał się na trasie Tour Alsace (2017) oraz Tour du Jura (2018) oraz Tour of Norway (2018).

Po Tour de Pologne pojechałem do Norwegii. Moja rodzina i moja dziewczyna okazali mi sporo wsparcia w tych trudnych chwilach. Trenowałem sporo, to pomogło mi się wyłączyć

– mówił przed startem, wspominając dni po śmierci Lambrechta.

Hagen wprawdzie zapisał już pierwsze straty na etapie jazdy drużynowej na czas, ale będzie chciał sprawdzić się na sztywnych podjazdach, których nie brakuje na trasie hiszpańskiego wyścigu. Dla 27-latka to pierwszy sezon na poziomie WorldTour, stąd do startu podchodzi bez presji wyniku, mając świadomość, jak dużym przeskokiem jest zamiana wyścigów kontynentalnych na worldtourowe.

Pierwszy start w Grand Tourze to wielka sprawa, nie spodziewałem się tej możliwości w pierwszym roku kariery. Jestem za nią wdzięczny ekipie. Chcę zobaczyć jak zachowa się mój organizm, ale będę walczył by zobaczyć, jak daleko jestem w stanie zajechać w generalce. W przeciwieństwie do Giro i Touru, podjazdy tu są krótsze i sztywniejsze, co bardzo mi odpowiada

– zaznaczył.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: