Tour de France 2019. Egan Bernal jednym z najmłodszych zwycięzców w historii

22 lata i 196 dni będzie miał jutro Egan Bernal, gdy w Paryżu odbierze żółtą koszulkę zwycięzcy 106. edycji Tour de France. "Wielka Pętla" ma najmłodszego zwycięzcę od dekad, jednego z najmłodszych w swojej historii.

Bernal jest pierwszym Kolumbijczykiem, któremu udało się wygrać Tour de France i dopiero trzecim, który nosił koszulkę lidera. Poprzednio dokonali tego tylko Victor Hugo Peña (2003) i Fernando Gaviria (2018).

22-latek jutro będzie także trzecim co do najmłodszych zwycięzców Touru w historii, po 19-letnim Henrim Cornecie (1904) i 22-letnim Francoisie Faberze (1909).

Niski wspinacz do peletonu wpłynął na łodzi Gianniego Savio, na fali sukcesów kolarzy takich jak Rigoberto Uran, Sergio Henao czy Nairo Quintana i Fernando Gaviria. Kolumbijska grupa zawodników w europejskim peletonie dość szybko się powiększyła i zbudowała sobie markę, a Quintana drugimi miejscami w „Wielkiej Pętli” i zwycięstwami w Giro d’Italia i Vuelta a Espana wysoko zawiesił poprzeczkę następcom. Równocześnie Kolumbijczycy znaleźli się wśród młodych zawodników wygrywających ważne wyścigi, co jako zjawisko przybrało na sile w ostatniej dekadzie.

Gdy zatem Bernal wypłynął na międzynarodowe wody i stał się superpomocnikiem liderów grupy Sky w debiucie w Tour de France, jego wyniki budziły aplauz, ale nie całkowite zaskoczenie. Podobnie było w tym roku. 22-latek wygrywający Paryż-Nicea a następnie roznoszący konkurentów na trasie Tour de Suisse, to nie widok częsty. O ile brak doświadczenia i niedojrzałość utrzymywały analizy Bernala na ziemi, wśród dziennikarzy i analityków panował konsensus, że Kolumbijczyk jest jednym z najlepszych, jeśli nie najlepszym góralem w peletonie.

Bernal w tym sezonie wygrał zatem Paryż-Nicea, Tour de Suisse, a jutro oficjalnie zostanie triumfatorem 106. edycji Tour de France. W historii tylko jeden kolarz wygrał w jednym sezonie Tour de Suisse i Tour de FranceEddy Merckx w 1974 roku.

Jesteśmy bliscy przypieczętowania tego sukcesu. Do końca jeden etap, jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będę mógł powiedzieć, że wygrałem swój pierwszy Tour

– mówił w Val Thorens młody Kolumbijczyk.

Bernal, który na 19. etapie szturmował Col d'Iseran w ramach dwójkowego rozgrywania wyścigu z Geraintem Thomasem, zdobył na szczycie przewagę nad wszystkimi rywalami, a wobec przerwania etapu na zjazdach i zaliczenia czasów ze szczytu "dachu wyścigu", wyszedł na prowadzenie.

Dziś, na skróconym odcinku z metą na szczycie 33-kilometrowego podjazdu, obronił się bez większych problemów.

Kolarze Jumbo-Visma jechali mocno po podium, więc ostatni podjazd łatwy nie był. My byliśmy w komfortowej sytuacji. Jestem bardzo szczęśliwy. Chyba jeszcze do mnie nie dociera to, co się dzieje. Myśl, o tym, że wygrałem swój pierwszy Tour... to po prostu niewiarygodne. Na linii mety w Paryżu będę spokojniejszy

– dodał.

Rozgrywka na ostatnim odcinku ograniczyła się do zepchnięcia z podium Juliana Alaphilippe'a. Pozostali kolarze w czołówce zadowoleni byli ze swoich pozycji, ale czuli też respekt przed Bernalem, gdyż tylko wycofanemu wcześniej Thibautowi Pinotowi udało się młodziana z Kolumbii w górach odczepić.

Bernala na mecie witała dziewczyna oraz ojciec, a także cała grupa kolumbijskich kibiców.

Myślę, że ten sukces nie należy tylko do mnie, ale do całej Kolumbii. Nasi kolarze wygrywali już Giro i Vueltę, dla mnie to wielki zaszczyt dopisać do tego wygraną w Tourze. Ten wyścig oglądaliśmy w telewizji postrzegaliśmy jako coś poza zasięgiem

– wspominał.

fot. A.S.O./Alex BROADWAY

Bernal na podium stanie jutro przed drużynowym kolegą Geraintem Thomasem. Zawodnicy ekipy Ineos na trasie zdawali się dogadywać bezbłędnie i w jednej z najciekawszych rywalizacji od lat uzupełniali się. Bernal atakował i zmuszał rywali do pracy, Thomas, niedysponujący aż tak mocny przyspieszeniem, czaił się za ich plecami.

Gdy Walijczyk na przedstartowej konferencji prasowej z uśmiechem rzucił, że najlepszym rozwiązaniem kłopotu dwóch liderów byłoby zakończenie wyścigu z dwoma miejscami na podium, można było uśmiechać się z powątpiewaniem. Wierzył, przynajmniej przed kamerami, ich szef, Dave Brailsford. Dziś, manager ekipy Ineos, triumfował. Po raz kolejny, siódmy w ostatnich ośmiu latach.

Wielu ludzi kwestionowało naszą strategię dwóch liderów, pytało czy nie podchodzimy do tego zbyt asekuracyjnie, czy to w ogóle wypali. Wypaliło i nie da się pojechać lepiej niż dwa pierwsze miejsca na podium

– mówił.

To najbardziej niesamowity Tour, w jakim braliśmy udział i czapki z głów przed Julianem Alaphilippem, który umierał za tę koszulkę na każdym etapie by potem znów zadziwiać. Podobnie Pinot, w Pirenejach pokazał, że potrafi się odbić po gorszym dniu. Jechał agresywnie, odważnie, naciskał nas ostro.

fot. ASO/Pauline BALLET

We współczesnej historii Touru tylko cztery razy dwóch kolarzy z tej samej ekipy zajęło dwa pierwsze miejsca w Paryżu. W 1985 i 1986 roku byli to Bernard Hinault i Greg Le Mond (La Vie Claire), w 1996 roku duet Bjarne Riis-Jan Ullrich (Telekom), a w 2012 roku Bradley Wiggins i Chris Froome (Team Sky).

Brailsford, który od początku podkreślał, że model ekipy zakłada całkowite poświęceniu sukcesowi zespołu, na pierwszym miejscu stawiał komunikację między liderami i szczerość co do odczuć na trasie.

Wiedzieliśmy, że mamy grupę świetnych starszych zawodników, ale szukaliśmy także nowej generacji i wybór padł na Egana. Walczyliśmy o to, by go pozyskać, a on fantastycznie się rozwinął. "G" wiedział co robi, nie szczędził Eganowi porad. On jest bardzo skory do dzielenia się doświadczeniem, a w ostatecznym rozrachunku chodziło o to by wygrał zespół

– dodał.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. nindustrialny

    29 lipca 2019, 09:47 o 09:47

    Pytanie brzmi. Czy nie zajada go jak Telekom Ullricha? Chociaż z drugiej strony ullrich trafił na nakoksowanego Armstronga. W każdym sporcie, jest tak ze można spalić sie za szybko. Optymalny wiek kolarza to 26-32 lata.

    • TomAsz

      29 lipca 2019, 13:14 o 13:14

      Bo Ullrich tylko wursty wcinał.

    • XMM2

      29 lipca 2019, 13:16 o 13:16

      Dobrze że ullrich był czysty

    • reko

      29 lipca 2019, 15:38 o 15:38

      albo jak Movistar Nairo...o co miał pretensje jego ojciec. Mimo, że był zmęczony to kazali mu jechać. Nikt mu oczywiście pistoletu do głowy nie przykładał, ale naciski były.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: