Tour de France 2019. Pireneje w programie, Movistar zaczyna wyścig

Movistar Team, Nairo Quintana

Za kolarzami Movistaru najtrudniejszy etap. Jazda na czas najmniej odpowiadała ich charakterystyce i w podopieczni Eusebio Unzue mieli skupić się na minimalizowaniu strat. Wyścig wjeżdża jednak w góry, a na górskich przełęczach niebieskie koszulki powinny być o wiele bardziej widoczne.

Mikel Landa zaprezentował się z dobrej strony. Bask do zwycięzcy stracił 1:45, ale różnice w granicach minuty względem najgroźniejszych konkurentów były spodziewane. 28-latek pokonał kilku pretendentów do wysokich miejsc i wypadł zdecydowanie lepiej niż podczas majowego Giro. Gdyby nie pech na wietrznym etapie do Albi, gdzie Baska z trasy wyrzucił mistrz Francji Warren Barguil, Landa znalazłby się na dobrej pozycji do ataku. W obecnej sytuacji, jego strata do Gerainta Thomasa to 4 minuty i 30 sekund, ze strony Hiszpana należy oczekiwać długich ataków, a być może walki o etapowe zwycięstwo.

Patrząc na różnice do zawodników, którzy finiszowali przede mną, wygląda na to, że pojechałem dobrą czasówkę. Czułem się dobrze. To była bardzo wymagająca trasa i dobry znak, że mogę jechać lepiej, i lepiej w trakcie Touru. Sobotni etap jest moim ulubionym – wybrałbym go na wygraną, gdybym mógł wybrać jeden, ale na pewno będzie wielu kolarzy z tymi samymi zamiarami wygranej na Tourmalet

– mówił po piątkowym etapie.

Landa atakował już na La Planche des Belles Filles, ale biorąc pod uwagę trudny majowego Giro, jego forma w ostatnim tygodniu Touru nie ma raczej szans na zwyżkę.

Na trasie Giro d’Italia zespół prowadzony przez Eusebio Unzue pojechał znakomicie taktycznie, co przyniosło zwycięstwo Richarda Carapaza i czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Landy. Tour to zupełnie inne wyzwanie, ale zawodnicy Movistaru nie są jeszcze na straconej pozycji. Przed nimi pozostają już jedynie góry, w których powinni czuć się jak ryba w wodzie i odważnie atakować.

Taki plan ma Nairo Quintana. Kolumbijczyk pojechał o 6 sekund gorzej od zespołowego kolegi, zapisując jeden z najsłabszych rezultatów wśród pretendentów do podium, i zanotował delikatny spadek w klasyfikacji generalnej.

Moje nogi kręciły dobrze podczas czasówki. Miejmy nadzieję, że tak samo będzie w górach, gdzie będziemy mogli wypaść lepiej. Straciłem dzisiaj trochę czasu, ale czułem się dobrze. Ostatni odcinek był naprawdę płaski, co oznaczało, że więksi zawodnicy mogli jechać mocniej i zyskać większą prędkość niż my, wspinacze. Teraz nadszedł czas na atak - nadchodzą góry, to nasz teren

– zapowiadał.

Quintana pozostaje najgroźniejszą kartą w talii Movistaru, jednak w tej fazie wyścigu ofensywnej jazdy należy spodziewać się ze strony Landy, czy Alejandro Valverde. Mistrz świata na pierwszym górskim etapie wcielił się w rolę pomocnika młodszych zespołowych kolegów, jednak na nadchodzących górskich etapach może zagrać vabank i pojechać w ucieczce.

Teraz czas na góry – zobaczymy, co możemy zrobić. Miejmy nadzieję, że w nadchodzącym tygodniu uda nam się zmienić sytuację. Czego oczekuję od Tourmalet? Spodziewam się osiągnąć szczyt (śmiech)

– mówił "Balaverde".

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: