Tour de France 2019. Mikel Landa podtrzymuje nadzieje Movistaru

Klęska Nairo Quintany na Col du Tourmalet brzemię przewodzenia ekipie Movistar zrzuciła na barki Mikela Landy.

Nairo Quintana spłynął na 10 kilometrów przed metą 14. etapu, co załamało ofensywę hiszpańskiej ekipy Movistar. 7 kilometrów przed metą Kolumbijczyk tracił 20 sekund do czołówki, a kilometr dalej już minutę. 3,5 kilometra przed metą jego strata wynosiła już niecałe dwie minuty i lider Movistaru metę osiągnął 3:24 za zwycięzcą etapu, grzebiąc swoje szanse na wysokie miejsce w wyścigu.

Okoliczności tego zajścia trudno zrozumieć było oglądającym relację, ale, jak okazało się na mecie, także kolegom Quintany. Ci na początku Col du Tourmalet dawali z siebie wszystko by rozbić grupkę lidera i byli najbardziej zaskoczeni problemami kolegi.

Myślę, że pojechaliśmy dobry etap, chcieliśmy wziąć na siebie odpowiedzialność i rozegrać to po swojemu. Nairo nie miał nogi, ale my nic nie wiedzieliśmy, nie powiedział nam, jego pytajcie o co mu chodzi

– mówił na mecie Alejandro Valverde.

39-letni mistrz świata trzymał się w czołowej grupce, ale na ostatnich kilometrach zaczął spływać i metę osiągnął jako 12. W klasyfikacji generalnej Hiszpan jest na razie dziewiąty.

Brakowało mi trochę w końcówce, ale nie mogłem jechać takim tempem, bo byłoby po mnie. Strata 57-58 sekund to niezły wynik. Nowy lider na resztę wyścigu? To chyba jasne, że potrzebujemy zmiany, co?

Fason do samego końca etapu trzymał drugi z liderów Movistaru, Mikel Landa. Bask do mety dojechał szósty, 14 sekund za zwycięskim Thibautem Pinotem. W klasyfikacji generalnej jest 11. i na kolejnych odcinkach to na jego korzyść pracowała będzie ekipa Eusebio Unzue.

5 kilometrów przed metą miałem kryzys, nie czułem tak dobrych nóg, jak na początku dnia. Pojechaliśmy dobrze. Chcieliśmy wygrać, ale Nairo nie miał dobrego dnia, więc musieliśmy zmienić plany. Etap był szybki, mieliśmy w finale wiatr w plecy, ale też wysoką temperaturę. Przez to większość faworytów chciała po prostu dojechać, nikt nie palił się do ataku przed finiszem

– wyjaśniał.

29-latek w maju na 4. miejscu skończył Giro d'Italia. We Francji póki co jedzie dobrze na górskich odcinkach, acz straty na etapie jazdy drużynowej i podczas wietrznego etapu do Albi składają się na ponad 6 minut straty do lidera wyścigu, Juliana Alaphilippe'a. Landa ma świadomość, że jego organizm w finale wyścigu może być bardziej zmęczony niż kolarzy, którzy do Giro nie przystępowali.

Jutro ważny etap, mogą być spore różnice. Co dalej, etap czy generalka? Chciałbym powalczyć o etap i spróbować być jak najbliżej podium w klasyfikacji generalnej

– dodał.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: