Tour de France 2019. Landa przybity, Quintana zadowolony, Fuglsang zapowiada walkę

Poobijany Jakob Fuglsang

Pierwszy dzień przerwy, pierwsze podsumowania. Mieszane nastroje w ekipie Movistar, Jakob Fuglsang mimo strat nie traci natomiast nadziei.

Pierwszy dzień przerwy 106. Tour de France w średnich nastrojach rozpoczęli zawodnicy, którzy na wietrznym odcinku do Albi ponieśli straty.

W zespole Movistaru nastroje mieszane. Z jednej strony Nairo Quintana przez pierwsze dziesięć dni przejechał bez większych strat, z drugiej Mikel Landa po upadku na 10. etapie stracił ponad dwie minuty i do prowadzącego Juliana Alaphilippe'a traci w tym punkcie 4:15.

Landa na konferencji prasowej przyznał, że nogi pracują tak, jak tego oczekiwał, natomiast kilka dni zajmie mu otrząśnięcie się ze złego humoru.

Obudziłem się z bólem, ale to tylko obite ramię i pokiereszowana twarz. To kolejny cios, muszę przyznać, że morale nie jest rewelacyjne. Jestem trochę przygnębiony. Póki co wszystko szło po naszej myśli. A tu wszystko wywrócone jest do góry nogami, czemu to znowu pada na mnie?

– pytał retorycznie Bask na konferencji prasowej.

Landa w finale na La Planche des Belles Filles pokazał się z dobrej strony, wyprowadzając atak z grupy faworytów. Kolarz Movistaru w maju na 4. miejscu skończył Giro d'Italia, a we Francji szło mu dobrze do momentu kolizji z Warrenem Barguilem. Incydent nie przyniósł poważnych obrażeń, ale straty czasowe i poczucie frustracji.

Trzeba skupić się na następnych etapach i spróbować znaleźć sposób na odrobienie czasu. Zajmie mi ze dwa dni żeby się ogarnąć, ale mam nadzieję, że fortuna się odwróci

– dodał, podkreślając, że szansy będzie szukał wobec nieuchronnie zbliżających się ofensywnych ruchów kolarzy takich jak Thibaut Pinot i Jakob Fuglsang.

W lepszym nastroju był z kolei Nairo Quintana. Kolumbijczyk nie stracił na wiatrach, a w klasyfikacji generalnej do Gerainta Thomasa traci tylko 52 sekundy. To niewiele, biorąc pod uwagę fakt, że hiszpańska grupa zawaliła jazdę drużynową na czas w Brukseli i to na tym odcinku 28-latek stracił najwięcej.

To mój najlepszy początek Touru od dawna. Myślę, że w tym roku mam szansę na dobry wynik. Łatwo nie będzie, ale jesteśmy na dobrej pozycji, a ja czuję się dobrze

– powiedział "L'Equipe".

Quintana głównych rywali upatruje w brytyjskiej drużynie, nie w prowadzącym obecnie w klasyfikacji generalnej Julianie Alaphilippie. Kolumbijczyka w piątek czeka największe wyzwanie, jazda indywidualna na czas w Pau.

Jestem dobrze przygotowany do czasówki, jestem gotowy na ten etap. Wiem, że stracę czas, bo to nie moja specjalność, mam po prostu nadzieję, że nie będzie to duża strata.

Gorzej niż wielu rywali pierwszy tydzień zakończył także Jakob Fuglsang. Lider Astany, który na pierwszym odcinku poturbowany został w kraksie, w poniedziałek przegapił kluczową akcję i na mecie stracił 1:40 do grupki z zawodnikami Ineos. 2:10 straty do Thomasa to jednak nie koniec świata.

Szkoda, że wczoraj nie złapałem się do pierwszej grupki. To moja wina, ale teraz patrzę na kolejne etapy. Nic nie jest zakończone, jestem w grze, a wydarzy się jeszcze sporo. Mogłem już być w domu, a jestem nadal na trasie

– komentował cytowany przez "L'Equipe" Duńczyk.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: