Tour de France 2019. Romain Bardet liczy na nowe otwarcie

Romain Bardet dziś na Tour de France dojechał do swojego rodzinnego miasta, Brioude. Francuz póki co nie może jednak zaliczyć "Wielkiej Pętli" do udanych, choć jest zdeterminowany, aby odwrócić losy rywalizacji

Trasa pierwszego tygodnia 106. Wyścigu nad Sekwaną nie dała za bardzo faworytom szans do walki ze sobą w górskim terenie, z wyjątkiem etapu w Wogezach szóstego dnia. Dla wielu z nich celem było zatem spokojne przejechanie pierwszych kilkuset kilometrów, unikając kraks i innych niespodziewanych strat. 28-latek, który w narodowym wyścigu plasuje się w czołowej dziesiątce nieustannie od 2014 roku, a w 2016 roku przegrał wyłącznie z Chrisem Froomem, zdołał tego dokonać.

Bardet notował jednak straty zarówno podczas jazdy drużynowej na czas w Brukseli, na której jego zespół wykręcił dopiero 19. wynik, a także został na podjeździe pod La Planche des Belles Filles, nie mogąc utrzymać tempa rywali. Przez to w klasyfikacji generalnej plasuje się "dopiero" na 23. miejscu, ze stratą ponad trzech minut do liderującego Juliana Alaphilippe'a i będąc za wszystkimi groźnymi konkurentami. Do broniącego tytułu i znajdującego się na 5. miejscu Gerainta Thomasa traci 1:08. 

Pierwsze dni ścigania to zatem pewien okres dla zapomnienia dla kolarza AG2R La Mondiale, który w tym roku znów celował w lokatę w czołówce. 

Mam wrażenie, że nie byłem na tym poziomie, na który pracowałem. Przegrałem pierwsze starcie, mam wrażenie, że byłem tam kibicem. Nogi nie odpowiadały tak, jak chciałem. To nie dobry znak dla mnie. Chcę rewanżu i jestem bardzo roczarowany moim poziomem

– tłumaczył w rozmowie z "L'Equipe".

Teraz, Bardet nie ma czego bronić i musi atakować, aby móc znów liczyć się w walce o czołowe lokaty. Dziś nieskutecznie próbował swoich sił na Côte de Saint-Just, lecz mimo tego zasygnalizował, że nie zapomniał, jak wygląda walka z najlepszymi i jak powinien walczyć w górskim terenie, do którego wyścig dopiero wjedzie na dłużej w drugim tygodniu.

To zmienia wiele. Startuję zdeterminowany, aby to zmienić, aby jechać na czele, ruszać od startu i czuć się jak kluczowa postać wyścigu. Chcę być godny zaufania i pracy ekipy, chcę być wierny temu, co robiłem przez ostatnie lata na Tourze. Jechać instynktownie. Minęło tylko kilka etapów

– podkreślił.

Bardet, który do Tour de France przystępuje po zapaleniu oskrzeli złapanym podczas Critérium du Dauphiné, swoich szans szukać powinien przede wszystkim na górskich finiszach, na których zazwyczaj spisuje się najlepiej. Pierwszy taki czeka w sobotę, na Col du Tourmalet. W piątek jednak do pokonania będzie czasówka w Pau, na której może powiększyć swój deficyt. 

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: