Tour de France 2019. Geraint Thomas najadł się strachu

Geraint Thomas (Team Ineos) bez poważniejszych urazów wyszedł z kraksy na ósmym etapie Tour de France.

Brytyjczyk poleciał na asfalt 15 kilometrów przed metą, w kraksie, którą na zjeździe spowodował Michael Woods (EF Education First). Za Kanadyjczykiem na ziemi wylądował Gianni Moscon, którego rower rozpadł się na dwie części.

Thomas jakimś cudem z kraksy wyszedł tylko z otarciami łokcia. Walijczyka szybko na rower wsadzili koledzy pod wodzą Michała Kwiatkowskiego, a do grupy dociągnęli go szybko Wout Poels, Jonathan Castroviejo i Dylan van Baarle. Obrońca tytułu ukończył etap w grupce faworytów wyścigu, 20 sekund za atakującymi Julianem Alaphilippem i Thibautem Pinotem.

Nic mi nie jest, to lekko frustrujące, że wydarzyło się to w tym punkcie wyścigu. Woods się wywalił, Gianni poleciał na ziemię, a ja zaplątałem się w jego rower. Zajęło mi chwilkę wyplątanie się, ale chłopaki wykonali świetną robotę by pomóc mi wrócić do grupy. Dojechałem na ostatni podjazd, przechodziłem do przodu, ale kiedy byłem koło 20 zawodnika, Alaphilippe i Pinot już odjechali i zgarnęli bonifikaty

– mówił Thomas po zakończeniu etapu.

To wkurzające i frustrujące, ale z drugiej strony, tak szybki powrót do grupy pokazuje, że mam nogę. Gdyby nie kraksa, pojechałbym za nimi, wyglądałoby to inaczej, ale tak już bywa. Przed nami jeszcze dużo ścigania, ale oczywiście nie chcę tracić niepotrzebnie sekund.

Dla Thomasa to druga kraksa podczas tegorocznego Tour de France. 33-latek poprzednio upadł na pierwszym etapie i nadział się, bez poważniejszych konsekwencji, na barierki.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: