Francuskie historie Piotra Ejsmonta 2019: odcinek 2. Łowca lotnych finiszy - Robert Mintkiewicz

Przedstawiamy drugą z francuskich opowieści przywołanych przez Piotra Ejsmonta z okazji tegorocznego Tour de France. Jej bohaterem jest łowca lotnych finiszy, Robert Mintkiewicz.

Robert Mintkiewicz to nasz ziomek. Jego rodzice urodzili się w Niemczech, ale pradziadek był Polakiem. Robert urodził się 14 października 1947 roku w Douchy les Mines. W Tourze brał udział osiem razy, pełniąc rolę pomocnika - najpierw Van Impey'a, potem Hinaulta i na koniec Merckxa. Z tej przyczyny kończył wyścig na ostatnich miejscach.

Raz tylko udało mu się dokonać wielkiego wyczynu. Zanim do tego doszło, na początku swojej kariery, ścigał się w wyścigach dla niestowarzyszonych na północy Francji oraz w pobliskiej Belgii. Brało w nich udział dużo zawodników. Kto miał czapeczkę jednej ze znanych zawodowych drużyn jak Mercier, Peugeot czy Gitane, był bardziej poważany w peletonie. Ubiory były różne. Każdy nakładał, to co miał pod ręką. Komunijne buty wyposażane były u szewca w niezbędne progi do pedałów.

Rywalizacja była zacięta. Nagrody były interesujące - albo w naturze, albo w gotówce płatnej od razu na mecie. Z dóbr naturalnych za nagrody służyły szynka, sery, butelki szampana, gumy Dunlopa i wiele innych ciekawych fantów. Drugi system nagród egzystował na trasie wyścigu. Nie było miejscowości, która nie ufundowałaby jakiejś nagrody specjalnej za wytyczony lotny finisz.

Mintkiewicz odkrył, że dysponuje szybkością pozwalająca mu na zawalczenie tak o nagrody końcowe, jak i na lotnych finiszach. W 1962 roku wygrał 6 wyścigów, rok później już 33. W 1971 roku zaproszono go do zawodowego zespołu Sonolor. W 1973 roku wygrał klasyk Boucles de la Seine, rozgrywany pod Paryżem w przeddzień startu Touru. W 1974 roku wygrał krótką etapówkę Tour de l’Oise. Były to jedne z jego niewielu zwycięstw w zawodowym peletonie, w którym było wielu bardzo mocnych sprinterów, szybszych od niego.

W 1975 roku Robert znalazł się w zespole Gitane Campagnolo, do którego przyjęto także młodego debiutanta Bernarda Hinaulta. W tym czasie modne stały się wyścigi open, w którym prawdziwi zawodowcy mogli startować razem z tymi ukrywającymi się pod pojęciem amatorów z bloku wschodniej Europy. Po raz pierwszy formułę open przybrał też wyścig Circuit de la Sarthe. Na pierwszym etapie, na 100 km przed metą, Mintkiewicz znalazł się w dobrej ucieczce, w której oprócz niego byli Hinault, jeszcze dwaj Francuzi Lisac i Roger Legay oraz Siergiej Morozow, Mieczysław Nowicki i Hiszpan Lopez.

Na 20 kilometrów przed metą do czołówki doszli Jacques Bossis, Stanisław Boniecki oraz Rosjanin Isajew. Tuż przed metą uciekinierów dopędził peleton. Mintkiewicz nie dał się jednak przegonić z jego szpicy. Skutecznie zafiniszował i na kresce wyprzedził Wladimira Osokina oraz Hinaulta. Robert był bardzo zadowolony, ale najbardziej zaskoczyły go złożone mu gratulacje ze strony jednego z zespołów. Byli to Polacy, którzy cieszyli się tak jak on.

W 1976 roku Robert wystartował po raz siódmy w Tour de France. Postanowił ugrać coś dla siebie. Już rok wcześniej walczył o wygranie klasyfikacji lotnych finiszy, ale zajął w niej trzecie miejsce. W tym roku walczył na każdej z premii i ostatecznie uzbierał prawie dwa razy więcej punktów niż Freddy Maertens. Nie zapominał przy tym o swoim liderze, Belgu Luciencie Van Impe, który wygrał cały wyścig. Robertowi te sukcesy przyniosły dobre pieniądze, ale fortunę dało mu zaproszenie na cykl kryteriów po Tourze, rozgrywanych we Francji, Holandii i Belgii. Jego stajnia płaciła mu miesięcznie około 1800 franków. Za start tylko w jednym kryterium płacono od 1500 do 2300 franków, a Robert był tym z lepiej opłacanych, jako pogromca lotnych finiszy.

Po zakończeniu kariery, od 1980 roku, próbował zainstalować się w peletonie, kończąc kursy dyrektora zespołu oraz mechanika. Ostatecznie wybrał jednak prowadzenie własnego sklepu rowerowego w Denain.

Kolarzem był także wuj Roberta, Franciszek. Urodził się 21 sierpnia 1910 roku w Westfalii. Kiedy cala rodzina (razem z przyszłym ojcem Roberta) przeniosła się do Francji, urzędnik zarejestrował go jako Francois Mietkiewicz. Być może to było prawdziwe nazwisko rodziny. Francois ścigał się przed wojną i miał nawet niezłe wyniki w wyścigach rozgrywanych na północy Francji. Zmarł w 1987 roku.


Cykl "Kolarskie historie Piotra Ejsmonta" od lat stanowił nieodłączny element portalu Pro-Cycling.org. Zakurzone przez upływ lat historie z kolarskiej przeszłości przywoływał Piotr Ejsmont, którego na gościnne występy kontynuujemy po fuzji portali.

Redakcja rowery.org

Zobacz komentarze

  • nie wiedziałem że w 1976 płacili już w euro,sądziłem że ta waluta powstała w 2002 roku,no cóż człowiek uczy się całe życie

Share
Opublikowane przez
Redakcja rowery.org

Recent Posts

Torowy Puchar Świata 2019/20 #4. Polskie sprinty na podium w Cambridge

Urszula Łoś i Marlena Karwacka wywalczy drugie miejsce w sprincie drużynowym podczas czwartej rundy Torowego Pucharu Świata, rozgrywanego w nowozelandzkim…

6 grudnia 2019, 14:28

Itzulia Basque Country 2020 z Arrate na początek

Przyszłoroczny wyścig Dookoła Kraju Basków (6-11 kwietnia) ma rozpocząć etap zakończony podjazdem do Arrate, twierdzi dziennik "AS". (więcej…)

6 grudnia 2019, 09:51

Stuart O'Grady dyrektorem Tour Down Under

Były kolarz Stuart O'Grady został zakontraktowany jako nowy dyrektor wyścigu Tour Down Under. (więcej…)

6 grudnia 2019, 07:12

Egan Bernal chętnie na Giro i chętnie na Tour

Egan Bernal nie miałby nic przeciwko połączeniu startów w Giro d'Italia i Tour de France w sezonie 2020. (więcej…)

5 grudnia 2019, 14:57

MPCC apeluje o walkę z "protokołem dopingowym"

Ruch na rzecz wiarygodnego kolarstwa (MPCC) zaapelował do Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) o zmianę podejścia do prowadzenia testów antydopingowych. (więcej…)

5 grudnia 2019, 07:05

Bahrain-Merida zmienia się w Bahrain McLaren

Team Bahrain-Merida w sezonie 2020 występował będzie pod szyldem Bahrain McLaren. (więcej…)

4 grudnia 2019, 14:39