Tour de France 2019. Pinot i Thomas zadowoleni po Wogezach

Szósty etap Tour de France, z metą na La Planche des Belles Filles, wiele nie wyjaśnił, jeżeli chodzi o czołówkę wyścigu, ale co nieco nam powiedział. Górski finisz w Wogezach animuszu dodał Geraintowi Thomasowi i Thibautowi Pinotowi.

Finałowy podjazd wytatuowany został napisami "Pinot". Lider Groupama-FDJ nie zawiódł swoich kibiców, finiszując tuż za najszybszym z zasadniczej grupy Thomasem.

Jestem zadowolony. Obawiałem się troszkę, że nie będę w stanie odpowiedzieć, bo wszyscy na mnie patrzyli. Ale to dobry dzień. Ekipa wykonała sporo pracy, wiedzieliśmy, że wszystko rozstrzygnie się na ostatnim podjeździe. Dawano nie wygrałem już na Tourze, ale wyścig jest długi i ten sentyment nie przesłania mi głównego celu

– powiedział kolarz z pobliskiego Mélisey.

Pinot awansował na 7. miejsce w klasyfikacji generalnej, ale dobrze wie, że pierwszy górski etap niewiele znaczy na dalszą część wyścigu.

Nie ma się co podpalać, to tylko La Planche des Belles Filles, początek Touru. Jechałem swój wyścig, na mecie byłem wśród najlepszych i tak zamierzam robić.

Zadowolony był również Thomas. Broniący tytułu kolarz Team Ineos pokazał, że upadek na Tour de Suisse, nie wpłynął na jego przygotowanie. Przynajmniej na razie nie wpłynął.

Czułem się dobrze. Myślałem, że będzie bardziej intensywnie, ale pierwsze trzy podjazdy jechaliśmy w miarę stabilnie. Kiedy Valverde wyszedł na prowadzenie, nie miałem problemów. Na tym nachyleniu spodziewałem się ruchów Porte'a, Quintany i oczywiście Egana, więc miałem nadzieję, że zanim to nastąpi, będziemy mieli ciężki dzień

– mówił na mecie Thomas.

Thomas po świetnej jeździe drużynowej na czas w wykonaniu zespołu Ineos w klasyfikacji generalnej jest najwyżej sklasyfikowanym faworytem zmagań. Piąte miejsce i 49 sekund straty do Giulio Ciccone to póki co pozycja wygodna, tym bardziej, że do ubiegłorocznego zwycięzcy stracili czas wszyscy konkurenci.

To jedna z tych wspinaczek, na których trzeba wykazać się cierpliwością. Alaphilippe ruszył wcześnie, jakieś 800 metrów przed metą, a ja musiałem wykrzesać z siebie pewność siebie i pozwolić mu odjechać, a potem kręcić swoim tempem do mety. Pod koniec trochę się zagotowałem, bo to był naprawdę trudny dzień, ale wyszło dobrze

– komentował "G".

Thomas na mecie nadrobił 9 sekund nad drużynowym kolegą Eganem Bernalem, który jako ostatni go chronił. Duet brytyjskiego zespołu na ostatnim podjeździe prowadził Michał Kwiatkowski, już na tym etapie zaznaczając, że w kampanii ekipy chce odgrywać znaczącą rolę.

Praca na czele grupy na ostatnim podjeździe była niezwykle wymagająca, biorąc pod uwagę jak w końcówce jechali kolarze Movistaru. Kiedy tempo dyktuje Valverde, nie ma lekko. Kiedy Landa zaatakował, próbowałem utrzymać go w zasięgu

– powiedział Polak.

Bardzo się cieszę, że "G" i Egan skończyli ten etap w czołówce. Ja ostatnie kilometry jechałem już spokojnie. Widziałem na ekranie, że Geraint sobie poradził w starciu z Alaphilippem, co na takim nachyleniu pokazuje jaką formę przygotował.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: