Wyścig Solidarności i Olimpijczyków 2019. Stosz i Franczak z niedosytem po 1. etapie

Patryk Stosz (CCC Development) i Paweł Franczak (Voster ATS) zapowiadają walkę na kolejnych etapach Międzynarodowego Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków.

Podczas 1. etapu Wyścigu Solidarności i Olimpijczyków z Łodzi do Sieradza zwyciężył Arvid de Kleijn (Metec-TKH). Holender wyprzedził Polaków, którzy zapowiadają, że to dopiero początek rywalizacji i zarówno Patryk Stosz, jak i Paweł Franczak mają nadzieję na etapowe zwycięstwo w kolejnych dniach.

Przed startem zdawałoby się, że silny wiatr będzie miał duży wpływ na sytuację podczas dzisiejszego etapu. Na trasie okazało się, że jest jednak inaczej. O przebiegu  1. odcinka "Solidarki" opowiedział Patryk Stosz:

Dzisiejszy etap - prawie 220 kilometrów. To był bardzo długi etap, mocno wiało i znalazły się ekipy, które próbowały to wykorzystać i rozerwać peleton. Ale ten wiatr nie był aż taki silny, żeby do tego doszło. Pięciu zawodników zdołało odjechać, a my ledwo dogoniliśmy ostatniego uciekiniera.

Czuję niedosyt z 2. miejsca, lecz są jeszcze cztery etapy i myślę, że tutaj powalczymy jeszcze o zwycięstwo etapowe, jak nie o klasyfikację generalną. Najbardziej się nastawiam na ten ostatni etap. Będzie dosyć ciężki, myślę, że on ustawi generalkę.

Również Paweł Franczak przyznał, że ekipa Voster ATS spodziewała się innego przebiegu rywalizacji.

Myśleliśmy, że dzisiejszy etap trochę inaczej potoczy się. Przed samym startem bardzo mocno wiało i spodziewaliśmy się, że peleton nie dojedzie w całości do mety, że na trasie wszystko się porozrywa... No ale wyszło zupełnie inaczej.

Odjechała ucieczka, która na początku wydawała się bardzo groźna, ale zawodnik z niemieckiej drużyny oderwał się od niej i dostaliśmy informację o jego dwuminutowej przewadze. Zaczęliśmy wtedy bardzo mocno pracować, pomagała nam ekipa Metec, włączyła się też grupa CCC. Uciekający kolarz miał jednak trochę pecha, wywrócił się na rondzie około 10 kilometrów do mety i wiedzieliśmy wtedy, że dojdzie do finiszu z grupy

— relacjonował dzisiejszy etap "Franek".

Czułem się znakomicie, byłem pewny dzisiejszego zwycięstwa, lecz popełniłem błąd, poszedłem za wcześnie. Byłem pewien, że zostało już tylko 200 metrów, a zostało około 350, no i na samej końcówce rywale wyszli mi z koła. Jestem teraz trochę rozczarowany, ale myślę, że jeszcze się odkuję na kolejnych etapach.

Trzecie miejsce nie usatysfakcjonowało zawodnika Vosteru, ale nieposiadanie koszulki lidera ma również swoje plusy.

Trzecie miejsce to zawsze kilka sekund bonifikat. Nie wygrałem dzisiaj etapu, może szkoda, ale z drugiej strony mielibyśmy dziś koszulkę lidera i następne dni byłyby dla nas bardzo ciężkie, musielibyśmy kontrolować peleton i prowadzić przez większość dystansu. Może brak koszulki wyjdzie na plus, a jeszcze zdążymy sobie odbić na innych etapach.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: