Tour de Suisse 2019. Bernal, Dennis i Mas zadowoleni po górskim wyzwaniu

Egan Bernal (Team Ineos) z koszulką lidera, lecz Rohan Dennis (Bahrain-Merida) i Enric Mas (Deceuninck-Quick Step) również zjechali z przełęczy św. Gottarda zadowoleni. Siódmy etap Tour de Suisse mocno pokazał, kto w tegorocznej edycji będzie się bił o zwycięstwo. 

Po tym, jak czwartkowy odcinek padł łupem uciekinierów, dziś to faworyci całej imprezy mieli okazję pokazać się na jednej z wyższych przełęczy w kraju Helwetów, posiadającej brukowaną nawierzchnie. Jako pierwszy metę przeciął Bernal, który na na ruch zdecydował się 2800 metrów przed metą, widząc, ze Jonathan Castroviejo (Team Ineos) nie jest w stanie zmniejszyć przewagi jadącego na czele Enrica Masa. Ta akcja dała ostatecznie Kolumbijczykowi drugi sukces w tym roku, po triumfie w Paryż-Nicea.

Cieszę się ze zwycięstwa. Przed rokiem wygrałem na czasówce w Romandii, więc miło znów triumfować w Szwajcarii. Było ciężko, bo nigdy nie wiesz, jak radzą sobie rywale, ale czułem się dobrze. Chłopaki pojechali na maksa i ciężko było za nimi jechać. Zachowałem jednak spokój i okazało się, że to była dobra decyzja

– tłumaczył 22-latek na mecie.

Kolumbijczykowi potrzeba było 700 metrów, by przegonić Hiszpana, a ostatnie dwa kilometry przejechał jak w trybie jazdy na czas, próbując zyskać jak najwięcej nad Dennisem. Na mecie uzbierały się 23 sekundy.

Wynik ten jest optymistycznym znakiem przez Tour de France, gdzie co prawda nominalnym liderem Team Ineos będzie Geraint Thomas, lecz zważywszy na jego niepewną formę po kraksie czwartego dnia rywalizacji, wydaje się prawdopodobne, że gdy nadejdzie chwila prawdy, to zawodnik z Bogoty będzie mógł przejąć prowadzenie.

fot. Tour de Suisse

Plasujący się przed etapem na drugim miejscu w ogólnym rankingu Dennis co prawda nie odpowiedział bezpośrednio na atak Bernala, lecz mimo to nie puściły mu nerwy. Obecny mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas kręcił swoim tempem i 1600 metrów przed metą dojechał do oglądającego się Domenico Pozzovivo i odstającego Masa. Włoski wspinacz wprowadził swojego lidera na metę z niewielką stratą, utrzymując go w czołówce generalki.

To był ciężki wyścig, ale ekipa dobrze pracowała, abyśmy byli z Domenico na najlepszej pozycji przed Przełęczą św. Gotarda. Nie czułem się najlepiej, ale chciałem spłacić dług wobec kolegów, którzy mi zaufali. Mogłem to tylko zrobić dając z siebie wszystko

– podkreślił kolarz Bahrain-Merida.

Mas z kolei po swojej mocnej akcji dokręcił do mety na siódmej pozycji, ze stratą 40 sekund do Bernala. Hiszpan, który w Szwajcarii wraca do ścigania po niemal dwumiesięcznej przerwie, powoli buduje zatem formę i podkreślił, że w razie potrzeby może jechać tak, jak w ubiegłym roku, podczas ukończonego na drugim miejscu Vuelta a España - dynamicznie i pewnie.

W ogólnym rankingu 24-latek również zajmuje siódme miejsce, lecz nie wiadomo, czy zdoła je utrzymać jutro, na trasie czasówki. Z jednej strony nie jest on specjalistą od takich etapów – Tour de Suisse rozpoczął od 70. miejsca na próbie w Langnau im Emmental – lecz czasami, gdy zachodzi potrzeba, może je pokonać dość szybko, tak jak w ubiegłym roku w Hiszpanii, gdy był szósty.

Czułem się dużo lepiej, niż wczoraj, a widząc, że grupka jest mocno pomniejszona pomyślałem, że spróbuję. Byłem jednak trochę na limicie, bo wciąż brakuje mi błysku, ale nogi dobrze kręciły i chętnie atakowałem. Tour de Suisse to trudny wyścig, a dzisiejszy wynik mnie cieszy i podbudowuje. Tydzień się jeszcze nie skończył, przed nami dwa trudne dni i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Wierzę jednak, że wyjadę stąd z dobrym wynikiem

– stwierdził Mas.

Choć Bernal potwierdził dziś trykot lidera, wiele wskazuje na to, że straci go po jutrzejszej samotnej walce ze stoperem. Dennis jest bowiem wybornym specjalistą w tej dyscyplinie, a jego przewaga nad nim wynosi "ledwie" 41 sekund. Kolarz Bahrain-Merida musi zatem odrabiać nieco ponad 2 sekundy na kilometr, aby znów objąć żółtą koszulkę – wcześniej jechał w niej na drugim etapie, po sukcesie na próbie pierwszego dnia.

Nie straciłem za wiele do Bernala i jutro postaram się odzyskać koszulkę

– krótko skomentował Dennis.

On jest mistrzem świata w jeździe na czas i z pewnością jutro do niego stracę. Chciałbym jednak być blisko, a w niedzielę znów czekają góry. Damy z siebie wszystko i będziemy kontrolować to, co możemy

– podkreślił z kolei Bernal.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

2 Comments

  1. Peter

    23 czerwca 2019, 16:13 o 16:13

    Skąd wy bierzecie te zdjęcia? Wczoraj widziałem na zdjęciu z finiszu jakiś śnieg, a ktoś mi mówił, że wcale na mecie nic takiego w tle nie było.

  2. TomAsz

    24 czerwca 2019, 10:58 o 10:58

    Śnieg leżał na wysokości powyżej 2000 m. Podpowiem, że niżej stopniał.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: