OVO Energy Women's Tour 2019. Katarzyna Niewiadoma: "trzeba się przygotować na więcej cierpienia"

Katarzyna Niewiadoma

Waleczna, zdeterminowana i ostatecznie zwycięska. Katarzyna Niewiadoma (Canyon-SRAM) na zalanej deszczem trasie czwartego etapu OVO Energy Women's Tour sięgnęła po etapowy triumf.

Przed startem wyścigu sugerowała, że nie ma żadnych oczekiwań, że chce się zaskoczyć. Z kolei jeszcze dziś rano zapytana o swoje plany powiedziała w rozmowie z "Rowery.org":

Byle dojechać bezpiecznie. Po Californii miałam lekką przerwę i tak naprawdę to jest pierwszy mój wyścig taki testujący nogi, więc sama nie wiem, jak się będę czuła.

To zaskoczenie samej siebie nadeszło już dziś, na pierwszym w historii Women's Tour górskim finiszu, w Burton Dassett. Polka w drugiej połowie odcinka jechała bardzo walecznie, atakując już trzydzieści kilometrów przed metą, na pierwszym okrążeniu, biorąc ze sobą Elisę Longo Borghini (Trek-Segafredo) i Liane Lippert (Team Sunweb). Ta akcja co prawda została zneutralizowana przez pozostałości po peletonie, lecz mimo tego Niewiadoma nie miała dość.

Gdy zobaczyłam dane etapu wiedziałam, że jest to coś dla mnie. Lubię takie podjazdy – krótkie, dynamiczne górki gdzie mogę uzyskać przewagę nad innymi. Wiedziałam, że muszę tam być, znaleźć się dobrej pozycji u podnóża podjazdu, a potem po prostu patrzeć na to, co się wydarzy

– powiedziała na mecie.

Katarzyna Niewiadoma

fot. SWPix.com

Na ostatnim kilometrze Polka ponownie przyspieszyła, a za nią podążyła tylko Lippert, która jednak nie miała szans w końcowym sprincie. Niewiadoma udowodniła swoją klasę i sięgnęła po swoje drugie zwycięstwo na trasie brytyjskiej etapówki. Poprzednio wygrała na otwierającym rywalizację odcinku w Kettering, dwa lata temu. Wówczas objęła też prowadzenie i nie oddała go już aż do końca, ostatecznie świętując również zwycięstwo w generalce.

Dziś, dzięki bonifikacie, Niewiadoma awansowała na drugą lokatę w ogólnym rankingu, za Lippert, z którą zrównała się czasowo. Na korzyść Niemki, która objęła zieloną koszulkę liderki, przemawia jednak niższa suma miejsc na czterech dotychczas rozegranych etapach (50 – 62).

Szczerze, czułam się dziś beznadziejnie przez deszcz i chłód. Ale gdy się atakuje, trzeba się przygotować na więcej cierpienia.

– tłumaczyła na mecie.

Gdy przekroczyłam linię mety pomyślałam o rannej rozmowie z moim chłopakiem [Taylorem Phinneyem]. Obudził się i powiedział, że dziś wygram. Nie mówi tego często. Pomyślałam "Ok, wierzy we mnie"

– dodała.

Dla 24-latki z Ochotnicy jest to drugi sezon w ekipie Canyon-SRAM i bez wątpienia można uznać, że jest on udany. W klasykach poradziła sobie znakomicie – ukończyła Strade Bianche na najniższym stopniu podium, by kilka tygodni później zwyciężyć w Amstel Gold Race. W maju, podczas Tour of California, zajęła piąte miejsce, dając wyraźny znak, że jej forma na letnią część sezonu rośnie.

Jestem zadowolona [z pierwszej części sezonu]. Na pewno wiem, że na kilku wyścigach popełniłam błędy, ale z każdej "porażki" wyciągnęłam jakąś lekcję, także no nie mogę narzekać. W sumie nie za bardzo się nie zastanawiałam o tym początku. Wygrana w Amstel bardzo mi pomogła

– podkreśliła rano, przed startem.

Na pewno Ronde van Vlaanderen siedzi gdzieś w sercu. Wiem, że mogłam to trochę inaczej pojechać, inaczej o sobie zadbać

– dodała.

Następnym celem Polki jest Giro Rosa (5-14 lipca), podczas którego będzie celować w poprawienie piątej lokaty z 2015 roku.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. pablo

    13 czerwca 2019, 19:19 o 19:19

    brawo

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: