Różowe historie Piotra Ejsmonta: etap 12. Cuda Piemontu

Kolejna, różowa historia przywołana przez Piotra Ejsmonta związana jest z reporterem radiowym Mario Ferrettim oraz z rzemieślniczą czekoladziarnią rodziny Fagiolo Peirano w piemonckiej Busce.

Rower: Mityczna transmisja

Etap z Cuneo do Pinerolo z 1949 roku, podczas którego Fausto Coppi w bajkowy sposób rozgromił wszystkich rywali, przeszedł do historii kolarstwa za sprawą reportera radiowego Mario Ferrettiego. To on był autorem słów wypowiedzianych podczas radiowej relacji: „Samotny człowiek na prowadzeniu! Jego koszulka jest biało-niebieska. Jego nazwisko to Fausto Coppi!!!”.

Ferretti dodał do tych słów cały ładunek emocji tak, że przez wiele lat odtworzenie relacji przywoływało ówczesnych słuchaczy ciarki na skórze. Ferretti urodził się w 1917 roku w Novi Ligure, skąd pochodziły także wielkie osobistości okresu międzywojennego: Girardengo, Pollastro oraz Cavanna.

Ferretti miał w młodzieńczych latach przyjaciela, który wtedy pracował w pobliskim Novi w wędliniarni. Nazywał się Fausto Coppi i był o 2 lata młodszy do Mario. Ojciec Mario był prezesem klubu piłkarskiego Novese, który w 1922 roku został mistrzem kraju. Kiedy został nominowany do CONI (Włoski Komitet Olimpijski), cała rodzina przeniosła się do Rzymu. Mario skończył liceum i zapisał się na studia farmaceutyczne. Zamiast kompozycją pigułek zajął się jednak czymś innym.

W 1939 roku państwowe radio EIAR ogłosiło konkurs na spikera radio. Mario ujął komisję swoim ciepłym głosem i został przyjęty do pracy jako reporter radiowy. Na początku zajmował się nie tylko sportem, ale prowadził audycje Radio Sociale, w którym gościł Federico Felliniego oraz komik Toto.

We wrześniu Mario przeprowadził się na północ kraju i zatrudnił się w niemieckiej stacji Soldaten Radio. Potem przeszedł do Radio Trevere, które było tubą propagandową faszystowskiego rządu i mocno krytykowało ruch antyfaszystowski. Po zakończeniu wojny Ferretti, bojąc się odpowiedzialności za użyczenie swojego głosu propagandzie, przez pewien czas ukrywał się.

Odnalazł się w 1949 roku w Rzymie. Ówczesny szef kroniki radiowej RAI Vittorio Veltroni niespodziewanie dał mu zastępstwo w prowadzeniu relacji z Giro, bo dotychczas prowadzący transmisję został zwolniony z powodu uprawnia zbyt nachalnej reklamy jednej z marek rowerów. Ferretti miał niebywałe szczęście. Oto 10 czerwca Coppi podjął się szaleńczej ucieczki, a jemu przypadło komentowanie tego wydarzenia. Ferretti wszedł do historii razem z Coppim. Jego zdania z tego dnia były wielokrotnie powtarzane w prasie i są przytaczane w każdej z licznych książek o Coppim. Dzięki nim Ferretti przez kolejne 6 lat pracował w RAI razem z Nicolo Carusio jako reporter sportowy.

W 1955 roku spotkał gwiazdę programu „Białe telefony” Doris Duranti, zakochał się w niej i wziął za żonę. Młoda para postanowiła całkowicie zmienić swoje życie i wyemigrowała do Ameryki Łacińskiej. W Santo Domingo Mario otworzył restaurację „Vecchia Roma”. Potem małżeństwo rozpadło się i Mario przeprowadził się do Gwatemali. Tam wrócił do zawodu, będąc dziennikarzem i reporterem radiowym. Ożenił się powtórnie i był założycielem stacji radiowej oraz telewizyjnej. Zmarł w 1977 roku.

Tymczasem w RAI jego miejsce zajął Nando Martellini. Urodził się w 1921 roku w Rzymie. Znał 5 języków. Pracował w RAI od 1945 roku. Pewnego dnia z latającym studio RAI zajechał podczas Giro do miejscowości Busca i w małej cukierni Piero Fagiolo zainstalował studio na czas etapu. O lokalizacji zadecydowała się nie tylko logistyka etapu, ale jakość wyrobów. Do cukierni przybywały już wtedy wielkie osobistości jak patron Fiata Gianni Agnelli, senator Giuseppe Fassino, kardynałowie a potem także prezydent Sandro Pertini.

Przysmak: Wartość uśmiechu

Jest taka mała miejscowość w Piemoncie, która nazywa się Busca. Kiedy spojrzy się na zachód, w kierunku niedalekiej Francji, na horyzoncie widać majestatyczny, ostry, alpejski szczyt. Można się wtedy poczuć jak w kinie, bo szczyt ten jest rozpoznawalnym obrazem słynnej, amerykańskiej wytwórni filmów Paramount. W rzeczywistości ta góra nazywa się Monviso, a w jej pobliżu dzieją się równie porywające rzeczy, jak w najciekawszym filmie.

W Busce znalazłem niezwykłą, rzemieślniczą czekoladziarnię rodziny Fagiolo Peirano. Istnieje ona już 125 lat, zawsze była synonimem najlepszych wzorów rzemiosła. Obecnie prowadzona jest przez 3 kobiety: matkę Giuseppinę Fagiolo (zwaną Pinuccia) oraz jej córki Giorgię i Giulianę Peirano Fagiolo. Przedtem ten zakład prowadził dziadek, czyli Piero Fagiolo.

Czekoladki uformowane i opakowane ręcznie sprzedaje się w prowincji Cuneo oraz wysyła na całe Włochy, a także do pobliskiej Francji, Niemiec i Austrii. Każdemu produktowi przypisana jest jakaś historia. Specjalności z czekoladziarni w Busce jest wiele.

Bacio di Busca wymyślił w 1948 dziadek Piero. Jego wnuczki przerobiły go na Bacio Blu di Busca. Czekoladki powstają z piemonckich orzechów laskowych, gorzkiej czekolady i mają dodatek rumu. Są owinięte w niebieski papierek. Na końcach papierków do wszystkich czekoladek umieszczony jest rysunek kształtu dzwonnicy miejscowego kościoła, nazwanej przez lokalnego poetę ponad 100 lat temu Nost Cioche. Tak się też nazywa kolejny rodzaj czekoladki owinięty w żółty papierek.

Bacio blu zostało rozwinięte na wersje jako ciastka kruche, lody, panettone, colomby, praliny, torty, keksy. Wszystkie opierają się na tych samych głównych składnikach.

Bacio Bella Antilia pochodzi od legendy mówiącej, że kiedyś w pobliżu była bardzo ładna wioska Antilia, ale jakiś żywioł zmiótł ją z powierzchni ziemi, więc jej mieszkańcy przenieśli się na drugą stronę rzeki i tam, nie mając nic za wyjątkiem suchych gałęzi, utworzyli dzisiejszą Buscę.

Baccio Blu del Roccolo poświęcone jest pobliskiemu zamkowi Roccolo, a na odwrocie opakowania znajduje się wierszyk z 1834 roku o tym zamku. Są też ciastka, płaskie czekoladki lub czekoladowe figurki o kształcie i nazwie słoników, nawiązujące do kształtu miejscowości. W XIII wieku w Buscr była mała mennica monet. Ich forma została przetworzona na czekoladki. Bacio, inaczej pocałunek, to klasyka włoskiego cukiernictwa , podobnie jak Sorrisi, czyli uśmiechy. W Busce wytwarza się praliny Sorrisi di Busca, które na opakowaniu mają wierszyk „Wartość uśmiechu” o treści:

Uśmiech kosztuje mało, ale jest dużo warty.
Wzbogaca tego, kto go otrzymuje i tego, który go daje.
Nie trwa dłużej niż chwila,
Ale pamięć o nim jest czasem wieczna.
Nikt nie jest tak bogaty, żeby nie mógł go uczynić,
Nikt nie jest tak biedny, żeby nie mógł go darować.
Do domu wnosi szczęście, w zmęczeniu dodaje energii.
Uśmiech jest znakiem przyjaźni, dobrem, które można dać.
Rozdawajcie go,
Ponieważ nikt nie ma takiej potrzeby uśmiechu
Jak ten, który go innym nie potrafi dać.


Cykl "Kolarskie historie Piotra Ejsmonta" od lat stanowił nieodłączny element portalu Pro-Cycling.org. Zakurzone przez upływ lat historie z kolarskiej przeszłości przywoływał Piotr Ejsmont, którego na gościnne występy kontynuujemy po fuzji portali.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: