Giro d'Italia 2019. Rafał Majka w swoim żywiole

Rafał Majka bardzo dobrze pojechał na pierwszym górskim etapie Giro d'Italia. Lider Bora-hansgrohe do mety 13. etapu dojechał jako szósty i w klasyfikacji generalnej zyskał nad kilkoma rywalami.

29-latek nie jest nowicjuszem w zmaganiach o miejsca w pierwszej dziesiątce Giro d'Italia. Polak trzykrotnie kończył włoski Grand Tour w czołówce, jednak w tym roku do Włoch przyjechał jako kolarz dojrzały, głodny sukcesu w wyścigu trzytygodniowym i liczący na to, że górska trasa pozwoli mu na wykorzystanie atutów.

Wspinacz z Zegartowic świetnie przejechał otwierający etap walki z czasem, po czym bezpiecznie przetrwał nerwówkę pierwszego tygodnia. Na drugiej czasówce nie zachwycił, ale aktywność na wczorajszym, pierwszym górskim etapie, była świadectwem dobrego samopoczucia.

Majka po dwóch górskich etapach i 14 dniach Giro d'Italia jest liderem grupy Bora-hansgrohe. Polak, który niemieckiemu zespołowi przewodził od startu z Włochem Davide Formolo, na górskich odcinkach dał się poznać jako jeden z lepiej przygotowanych wspinaczy w stawce.

Na 13. etapie, na wspinaczce do Lago Serru, Majka zmierzał w grupce faworytów wyścigu, choć gdy tempo podkręcili zawodnicy Astany, u jego boku zabrakło kolegów z ekipy. Pomocnika miał w tym punkcie już tylko Nibali, a na rzecz Majki przemawiała obecność w ucieczce dnia Formolo. Polak przez cały etap pilnował zatem Nibalego i Primoza Roglica, na ostatnim podjeździe nie odpowiadając na atak Mikela Landy, którego strata po pierwszym tygodniu była większa niż innych kolarzy w tej grupce. Hiszpana z Movistaru pod kontrolą trzymał bowiem pracujący na Nibalego Domenico Pozzovivo, a później czekający na Majkę Formolo.

Majka i Nibali do pracy zabrali się na 4 kilometry przed metą, na plecach mając Richarda Carapaza i Roglica, a przed sobą Landę. Polak poprawił 300 metrów dalej i z Carapazem na kole odjechał Nibalemu oraz Roglicowi.

No ja myślę, że to był jeden z najcięższych etapów. Pojechałem dobrze, Wczoraj się trochę lepiej czułem, dzisiaj... dałem z siebie wszystko

– powiedział w krótkiej rozmowie ze stacją "Eurosport".

Polak metę osiągnął samotnie, 2:07 za zwycięskim Zakarinem, 48 sekund za Landą oraz 50 sekund przed Nibalim i Roglicem.

Niepotrzebnie była ta ucieczka z Zakarinem i Mollemą. Żadna z drużyn nie chce wziąć na siebie ciężaru wyścigu, ja też nie mam na tyle silnej ekipy, żeby mogła ciągnąć na górskich etapach

– dodał.

Peleton jutro czekają kolejne męczarnie w Dolinie Aosty, a na 131 kilometrach wyrośnie sześć wspinaczek. Majka przed tym rozdaniem jest siódmy w klasyfikacji generalnej. Do Primoza Roglica traci 2 minuty i 3 sekundy, do Ilnura Zakarina 1:32, do Bauke Mollemy 1:22, do Vincenzo Nibalego 19 sekund, a do Richarda Carapaza tylko 6 sekund.

Widać, że Roglic jedzie asekuracyjnie, jedzie równo i nie szarpie. Ciężki jest to wyścig. Jest okej, ja teraz nie patrzę na tydzień do przodu, tylko co będzie jutro i pojutrze

– tłumaczył 29-latek.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. 😱

    25 maja 2019, 00:46 o 00:46

    Składnia jest ...

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: