Giro d'Italia 2019. Czujny Roglic, uważny Majka, pechowy Dumoulin

Tom Dumoulin

Primoz Roglic powiększył prowadzenie w klasyfikacji generalnej Giro d'Italia, natomiast kraksa na dobre wyeliminowała z walki o zwycięstwo Toma Dumoulina.

Kolarz Jumbo-Visma jako jedyny ze swojej ekipy znalazł się w grupce, która na czele pozostała po kraksie w finale czwartego odcinka Giro d'Italia. Roglic kontrolował sytuację i na mecie zadowolił się sekundami nadrobionymi nad wszystkimi liczącym się w klasyfikacji generalnej rywalami.

Jazda w Grand Tourze to przede wszystkim unikanie niepotrzebnych strat, o które nie trudno. Na czasówce czy w górach wiadomo co się wydarzy, jest to łatwiej kontrolować, bo wynik zależy od nóg. Na odcinkach takich jak ten jest bardzo nerwowo... na ostatnich kilometrach chcieliśmy tylko bezpiecznie dojechać do mety

– mówił na mecie Słoweniec, który już trzy dni spędził w koszulce lidera wyścigu.

Roglic po wygranej czasówce w Bolonii ma obecnie 35 sekund przewagi nad Simonem Yatesem (Mitchelton-Scott), 39 sekund nad Vincenzo Nibalim (Bahrain-Merida), 44 sekundy nad Miguelem Angelem Lopezem (Astana) i 49 sekund nad Rafałem Majką (Bora-hansgrohe).

Każda przewaga jest dobra, nie wiem skąd wzięło się 35 sekund, chyba po kraksie. Trochę szkoda, bo wszyscy chcemy być bezpieczni i rywalizować fair

– dodał.

O prawdziwym pechu mówić może za to Tom Dumoulin. Holender był główną ofiarą kraksy na 6 kilometrów przed metą. 28-latek rozbił kolano i do mety dojechał w otoczeniu kolegów z zespołu, 4 minuty i 4 sekundy za zwycięzcą. Krew spływająca po nodze zwycięzcy Giro z 2017 roku była najwidoczniejszym znakiem, że walka o najwyższe miejsca w Corsa Rosa jest już poza zasięgiem.

Puccio się wywalił, nie wiem co zrobił, może liznął komuś koło. Poleciałem na ziemię razem z Izagirre. Nie miałem jak tego uniknąć, jechałem na dobrej pozycji z przodu. Złamań nie ma, to dobrze, ale kolano jest bardzo spuchnięte. Nie byłem w stanie mocniej naciskać na pedały w końcówce, zobaczymy co będzie jutro. Generalka odjechała, to na pewno

– komentował lider ekipy Sunweb.

Bez nieprzyjemności do mety dotarł za to Rafał Majka. Kolarz Bora-hansgrohe kreskę przeciął jako 11., 18 sekund za zwycięskim Carapazem. W grupce Polaka znaleźli się także jego drużynowy kolega Davide Formolo, Bauke Mollema (Trek-Segafredo), Vincenzo Nibali (Bahrain-Merida), Bob Jungels (Deceuninck-Quick-Step) czy Ilnur Zakarin (Katusha-Alpecin).

Majka utrzymał szóstą lokatę w klasyfikacji generalnej i do prowadzącego Roglica traci obecnie 49 sekund.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

3 Comments

  1. Tomek86

    15 maja 2019, 08:06 o 08:06

    Szkoda Toma 🙁
    Mój faworyt który miałem nadzieje, że nawet jeśli nie Rogliczowi to przynajmniej "skopie tyłek" Yatesowi za którym nie przepadam 😛

  2. PiotrekS

    15 maja 2019, 09:47 o 09:47

    A mnie się wydaje, że koledzy Rafała z Bory pojechali niefajnie w końcówce napedzając czołową grupę z Rogliczem, zamiast pomóc Rafałowi. Tym bardziej, że i tak nic nie ugrali etapowo.

    • Tomek86

      15 maja 2019, 10:23 o 10:23

      No cóż, to nie jest kwestia fajności, takie pewnie mieli dyspozycje od DS aby za wszelką cenę ciągnąć Ackermanna. Bora jest niemieckim teamem, Ackermann jest mistrzem Niemiec więc każda wygrana etapowa Pascala ma o wiele większość wartość marketingową niż nawet wysokie (ale nie wygrana) miejsce Rafała czy Formolo w KG. A to, że to szkodzi Rafałowi to interesuje tylko nas.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: