Danilo Hondo przyznał się do dopingu

Były kolarz Danilo Hondo w rozmowie z niemiecką stacją telewizyjną "ARD" przyznał, że w trakcie zawodowej kariery stosował zabronione środki wspomagające.

45-latek, obecnie trener szwajcarskiej kadry narodowej, w niedzielę epizod sięgnięcia po doping krwi w 2011 roku opisał jako "największy błąd swojego życia".

Hondo jest kolejnym kolarzem, którego przeszłość wychodzi na światło dzienne w efekcie zatrzymania doktora Marka Schmidta. Skandal wybuchł 27 lutego, kiedy podczas mistrzostw świata w Seefeld austriacka policja aresztowała dziewięć osób, w tym pięciu narciarzy oraz mającego być mózgiem operacji doktora Marka Schmidta. W ramach operacji Aderlass, w gabinecie Schmidta w Erfurcie policja skonfiskowała około 40 torebek z krwią. Te należeć mają do grupy około 15 sportowców.

Dotychczas do współpracy ze Schmidtem przyznali się Stefan Denifl oraz Georg Preidler. Ten ostatni co prawda wspomagania nie stosował, ale z lekarzem spotkał się i krew pobrał by w przeszłości ją przetoczyć.

Operation Aderlass. Torebki z krwią, lista nazwisk i transfuzje przed zawodami

Z materiału "ARD" wynika, że konfesja Hondo to efekt współpracy Schmidta z policją. Lekarz w ten sposób pracuje na łagodniejszy wymiar kary.

Według Hondo, jego współpraca z lekarzem miała odbyć się czterokrotnie w 2011 roku, a za opłatą 30 tysięcy euro Schmidt prowadzić miał nieskomplikowany program dopingowy Niemca. Pobieranie krwi oraz przetaczanie jej na dzień przed lub w dniu najważniejszych startów nie przyniosło jednak Hondo większych rezultatów.

Były kolarz poinformował o grzechach przeszłości swoich pracodawców i zgodził się na pełne wyznanie, mimo sprzeciwu swoich prawników. 45-latek w rozmowie z "ARD" przyznał, że zdaje sobie sprawę, iż jego kariera w kolarstwie jest skończona, a jego pracę w szwajcarskiej federacji pod lupę wziąć mogą organy wymiaru sprawiedliwości.

Niemiecki sprinter w zawodowym peletonie jeździł między 1999 a 2014 rokiem. Reprezentował m.in. ekipy Telekom (1999-2003) i Gerolsteiner (204-2005), w których liczni kolarze i pracownicy uwikłani byli w dopingowe praktyki. Na koncie zapisał złoto (1994) i brąz (1996) mistrzostw świata w kolarstwie torowym w wyścigu drużynowym na dochodzenie, a na szosie m.in. dwa wygrane etapy Giro d'Italia (2001), etapy Volta a Catalunya (2002 i 2004), mistrzostwo kraju (2002) oraz drugie lokaty w Mediolan-San Remo (2005) oraz Paryż-Tours (2004). W 2005 roku otrzymał dwuletnie zawieszenie za pozytywny test antydopingowy na carphedon, acz karę po kilku procesach skrócono w marcu 2006 roku.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

4 Comments

  1. knaven

    13 maja 2019, 14:56 o 14:56

    Drogi moderatorze czy odpowiada ci ten komentarz?
    No tak. Każdy się pięknie poprzyznawał np jeszcze Jalabert i inni, ale oczywiście wszystkie gromy poszły w Lancea. I mówcie co chcecie. Doping dopingiem, ale oprócz tego setki, tysiące godzin spędzonych na rowerze. A może nie? Może załatwię sobie EPO i to wszystko i zostanę najpierw mistrzem polski a później pojadę Giro, Tour i Vuelte? Przecież nie trzeba trenować ciężko jak wół jak się dopingujesz. Tak czy nie?

    • jarek996

      13 maja 2019, 18:31 o 18:31

      Jest jedna zasadnicza roznica miedzy Lancem , a takim Danilo. On chcial jechac troche szybciej ( Danilo ) , natomiast Lance byl mozgiem prawie mafijnej organizacji . On organizowal doping , zastraszal tych ktorzy chceli cos odslonic prowadzac swoja "dzialalnosc" przez wiele , wiele lat . Przy tym gral czlowieka brzydzacego sie dopingiem i pietnowal takie zachowania !!!
      Naprawde nie widzisz roznicy miedzy jakimis tam kolarzykami zlapanymi na dopingu , a Lancem ?
      Co do ciezkich treningow oczywiscie sie zgadzam. I co do tego ze jednak kolarzem byl wyjatkowym rowniez ( choc tak naprawde nigdy nie dowiemy sie KTO z nich wtedy bylby najlepszy na "czysto" ).

  2. XMM2

    13 maja 2019, 21:51 o 21:51

    Gdyby wszyscy jechali na czysto pewnie byłoby tak samo jak wszyscy jechali na koksie. Gdyby Armstrong nie brał to najlepszy byłby drugi za nim który koksowal czyli ullrich itd. do pewnie pierwsze 30. No i teraz tym najgorszym byłby ten który by wygrał TdF 7 razy, jeżeli sądzicie że indurain merckx i inni nie brali a wygrali po 5 razy to gratuluję wiary. Ich poprostu nie złapali bo tak bardzo nie szukali.

    • reko

      13 maja 2019, 22:45 o 22:45

      koks jest w każdej, ale to każdej dyscyplinie, tylko łapie się tam gdzie kasy nie ma,a dyscypliny są biedne. Wystarczy spojrzeć jak i dlaczego skończyła się afera puerto.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: