Giro d'Italia 2019. Odpowiedzialność Roglica nadzieją Owsiana

Primoz Roglic już pierwszego dnia Giro d'Italia został liderem wyścigu. Drugiego dnia kilka ekip skalkulowało, że zawodnik Jumbo-Visma może być skory do oddania prowadzenie by zdjąć z siebie i kolegów ciężar prowadzenia wyścigu. Wśród kolarzy taki scenariusz rozważających był Łukasz Owsian (CCC Team).

Polak, dla którego jest to trzeci start w Corsa Rosa, dziś dołączył do ucieczki po raz trzeci w swojej karierze – co ciekawe, za każdym razem czynił to właśnie drugiego dnia rywalizacji. W 2015 roku niewiele zabrakło, aby wywalczył on koszulkę dla najlepszego górala, lecz dwa lata temu nie wytrzymał ruchów ze strony rywali na jednym z sardyńskich podjazdów.

29-latek dziś wskoczył do akcji po samym starcie, razem z siódemką innych zawodników i utrzymał się na czele przez znaczną część etapu, kapitulując ledwie siedem kilometrów przed kreską.

Czuję się dobrze. Na początku szło mi ciężko, ale po kilku kilometrach poczułem się już lepiej. Starałem się jechać za innymi na pierwszym podjeździe, a na drugim spróbowałem swoich sił. Zostaliśmy na czele w trójkę [z François Bidardem (AG2R La Mondiale) i Giulio Ciccone (Trek-Segafredo)], lecz po zjeździe doszedł jeszcze jeden kolarz [Marco Frapporti (Androni-Sidermec)]. Walczyliśmy do końca ale peleton jechał szybciej

relacjonował kolarz CCC Team na mecie.

Na wczorajszym otwarciu w Bolonii Owsian zajął 129. miejsce, notując stratę 2:02 do zwycięskiego Primoza Roglica (Jumbo-Visma), przez co przez znaczną część etapu wirtualnie znajdował się w czołówce klasyfikacji generalnej. Spośród uciekinierów plasował się na czwartym miejscu.

Polak podkreślił, że zarówno on, jak i kierownictwo "pomarańczowych" liczyło jednak na to, że Słoweniec będzie gotowy oddać trykot lidera i przez to dać śmiałkom szansę do walki.

Naszą taktyką było znalezienie się w ucieczce, bo nie wiadomo było, co się wydarzy. Roglic był w różowej koszulce, lecz z pewnością chcieli się jej pozbyć. Myśleliśmy, że inne ekipy nie przejmą tak szybko pałeczki i że dojedziemy do mety. Tym razem się jednak nie udało

stwierdził Owsian.

Przed startem włoskiego wyścigu dyrektor sportowy ekipy, Gabriele Missaglia, obiecał "aktywną jazdę" w wykonaniu swoich podopiecznych, aby liczyć się w walce o etapowe zwycięstwa. Członkowie polskiego zespołu mają bowiem walczyć w ucieczkach oraz w sprzyjających im końcówkach.

Owsian wyjaśnił, że dziś celem była walka w ucieczce, lecz podkreślił, że na kolejnych etapach sytuacja może wyglądać inaczej. Już jutro ekipa będzie chciała walczyć w końcówce, jeżeli dojdzie do sprinterskiego finiszu. Dzisiejszy odcinek okazał się bowiem zbyt trudny dla sprintera polskiej ekipy, Jakuba Mareczko, który walczył nie tylko z podjazdami, ale i chorobą.

Rozmawiamy codziennie o tym, co trzeba zrobić na danym etapie. Jutro chyba pojedziemy na [Jakuba] Mareczkę, odcinek będzie mu bardziej sprzyjał. Mam nadzieję, że wciąż jest zmotywowany. Zobaczymy, co będzie

zakończył.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

3 Comments

  1. Piter

    12 maja 2019, 23:46 o 23:46

    Tak Mareczko jest zmotywowany to widać

  2. Tomek86

    13 maja 2019, 07:22 o 07:22

    Roglicz i Jumbo może i byli zainteresowani oddaniem koszulki ale z pewnością Bora, Lotto czy DQS nie byli zainteresowani oddaniem etapu więc nie wiem na co liczyli w tym CCC...

    • reko

      13 maja 2019, 10:42 o 10:42

      na to, na co liczy każdy dyrektor sportowy każdej ekipy, który ma zawodnika w odjeździe. Że logo będzie eksponowane jak najdłużej w tv i na to, że jakiś inny dyrektor sportowy pomyli się w obliczeniach i peleton nie zdoła skasować ucieczki. Na tym polega zabawa z każdą ucieczką. Brawo Owsian.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: