Giro d'Italia 2019. Rafał Majka: "mamy dwóch liderów"

Rafał Majka do swojego czwartego Giro d’Italia podchodzi ze spokojem i cierpliwością, chcą w jak najlepszej dyspozycji i na jak najlepszej pozycji w klasyfikacji generalnej dotrzeć do najtrudniejszych, górskich etapów Corsa Rosa.

Kolarz z małopolskich Zegartowic przed startami w największych wyścigach etapowych rzadko sprawiał wrażenie zdenerwowanego lub przytłoczonego presją. Luzacki styl bycia, śmieszne powiedzonka towarzyszą mu podczas wywiadów i przedstartowych rozmów, ale z drugiej strony Polak wie dokładnie po co staje na starcie i jakie wymagania narzucają wyścig oraz rywale.

Takie wrażenie robił też przed startem 102. edycji Giro d’Italia, swojego 15. Grand Touru w karierze. Na dziedzińcu trzynastowiecznego Palazzo d'Accursio, w centrum Bolonii, gdzie zawodnicy zbierali się w oczekiwaniu na prezentację ekip, Majka jeśli się denerwował, to nie dawał po sobie tego poznać. 29-latek na starcie staje jako zawodnik już doświadczony, tak na rowerze, jak i poza nim. Doświadczenie to objawiać się zdaje nie tylko w zaufaniu do siebie samego i świadomości swoich możliwości, ale przede wszystkim zrozumieniu szerszego obrazu zawodowej kariery. Majka zdaje sobie sprawę, że w trwającej już niemal dekadę karierze grandtourowca słabsze występy są i w kolejnych latach w naturalny sposób będą jakąś częścią szerszej całości.

Nie myślę na razie, co będzie. Okaże się w ostatnim tygodniu. Nie chcę zapeszać. Czuję się dobrze, ale nie jestem jeszcze w najwyższej formie, żeby w pierwszym tygodniu szaleć. W ostatnich dziesięciu dniach powinno już być okej

– zaznaczył kolarz Bora-hansgrohe w rozmowie z „Rowery.org” przed prezentacją ekip.

Przygotowania poszły jak należy. Po Tour of the Alps byłem przez cztery dni w domu, potem siedziałem już we Włoszech i trenowałem.

Polak w przeszłości w Giro d’Italia zajmował piąte (2016), szóste (2014) i siódme (2013) miejsca i do Italii powraca po dwóch sezonach prób wywalczenia podobnego wyniku w Tour de France. W sezonach 2017 i 2018 dużą częścią przygotowań przed samą "Wielką Pętlą" były zgrupowania wysokogórskie i o ile pierwsze podejście przekreślił upadek, o tyle przed rokiem Polak nie był w formie pozwalającej na realizację założonych celów.

fot. ASO/Pauline BALLET

Tej wiosny kalendarz Majki objął 25 dni startowych, a zawodnik niemieckiego zespołu zapisał 7. miejsce w Volta a Catalunya i 6. w Tour of the Alps. Na trasie tego ostatniego sprawdzał efekty pracy wykonanej na obozie wysokogórskim i jechał bardzo aktywnie, zmierzając po miejsce na podium wyścigu. Wysoką pozycję stracił jednak po kraksie na ostatnim etapie, drugim upadku w tym sezonie.

Na pewno mogło być trochę lepiej, w pierwszej trójce na pewno mogłem skoczyć. Kraksa spowodowała, że skończyłem szósty. Trochę rękę poharatałem, rozwaliłem jeden z butów nawet, ale to był niegroźny upadek

– wyjaśnił.

Dobrze się czułem na podjazdach, nawet byłem zadowolony ze swojej formy. Więcej startów przed Giro... tak, przed Tourem testowaliśmy podejście, w którym miałem mało wyścigów i później brakowało tego rytmu startowego. Teraz powinno być okej.

Zespół Bora-hansgrohe we Włoszech w klasyfikacji generalnej grać może dwiema kartami. Zawodnikami mogącymi myśleć o wyniku w czołówce są Majka oraz 26-letni Davide Formolo. Włoch dwie ostatnie edycje Giro skończył na 10. miejscu, a w tym sezonie w pięknym stylu sięgnął po etapowy triumf na trasie Volta a Catalunya i zapisał 2. miejsce w Liege-Bastogne-Liege.

W klasyfikacji generalnej Włocha i Polaka wspierać będą Australijczyk Jay McCarthy i Paweł Poljański.

Mamy dwóch liderów, mnie i Davide. I Pascala [Ackermanna] na sprinty. Grupa jest tak skonstruowana, że [jest] czterech w górach, czterech na płaskie etapy. I będziemy się uzupełniali. Pascal jest bardzo silny i będzie chciał wygrać etapy, a my się skoncentrujemy na generalce

– tłumaczył Majka.

Giro d'Italia startuje z regionu Emilia-Romania, a poprowadzone w centrum Półwyspu Apenińskiego trasy pierwszych dziewięciu odcinków nie prezentują większych szans dla górali. Ci rozgrzać się będą mogli na etapie 12., a pierwsze prawdziwie górskie rozdanie przyjdzie dzień później. W efekcie, o układzie klasyfikacji generalnej do tego czasu decydowały będą dwa odcinki jazdy indywidualnej na czas oraz ewentualne straty w wypadku kraks lub innych rozgrywek na płaskich czy zakończonych niewielkimi wzniesieniami wspinaczek.

fot. ASO/Alex BROADWAY

Dla Majki pierwsze dziesięć dni będzie więc spokojnym wejściem na najwyższe obroty i walką o uniknięcie niepotrzebnych strat.

O to chodzi, żeby w pierwszych dniach nie zgubić się gdzieś, nie stracić. Ja się nauczyłem na Grand Tourach, że trzeci tydzień, a nawet w ostatnie dwa dni, możesz stracić 20 minut, możesz przegrać cały wyścig a nawet wypaść z pierwszej dziesiątki

– podkreślił.

Faworyci wyścigu zgodnie wskazują końcówkę drugiego tygodnia zmagań jako początek najtrudniejszej partii zmagań. Trzeci i kluczowy tydzień to za to przeprawy przez Alpy, potem Dolomity, a na zakończenie sprawdzian na czasówce w Weronie.

Trzy czasówki na trasie wyścigu złożą się w sumie na 60 kilometrów jazdy indywidualnej. Każdy z odcinków jest oparty o wspinaczkę, co pomóc powinno kolarzom preferującym góry od jazdy indywidualnej, acz powstałe w pierwszym tygodniu w jakiś sposób ustawią rywalizację przed pierwszymi górskimi etapami.

Majka w tym sezonie w etapach jazdy na czas brał udział dwa razy, podczas Tirreno-Adriatico. Próbę drużynową zakończył poobijany po kolizji z kibicem, ale wyścig ukończył i przejechał także 10-kilometrową czasówkę na zakończenie "wyścigu dwóch mórz".

Nie miałem dużo przygotowania do czasówek, ale jeździłem na rowerze czasowym, próbowałem ustawić dobrze pozycję. Czasówki są trzy, oczywiście lepiej, że z górkami

–  przyznał.

Paweł Gadzała

Zobacz komentarze

  • Dałby sobie spokój z generalką, bo maks co może ustrzelić to okolice 10 miejsca. Lepiej od razu jakby odpuścił, miał duże straty i wtedy próbował walczyć o zwycięstwo w górskich etapach i może by się udało wygrać 1 lub 2.

    • Kolega Karol jak zwykle chciałby porządzić w peletonie, tylko nikt go nie słucha. Właśnie dobrze że Rafał jedzie na generalkę, przy odrobinie szczęścia może zakręcić się koło podium. Jakby ewentualnie gdzieś dużo stracił wtedy może myśleć o etapach.

    • to żeś powiedział....czasami mam wrażenie, że pod tym nickiem wypowiadają się dwie różne osoby. Dziś chyba wypowiedziała się ta druga co pitoli od rzeczy. Po pierwsze chłop ma ambicje to jedzie, po drugie najważniejsze...ma pracodawcę i jest zatrudniony jako jeden z liderów, pracodawca każe mu jechać jako lider na generalkę to jedzie. W jednym teamie liczy się tylko top 3, w drugim zadowolą się top 10, w trzecim nie walczą o generalkę bo sponsor chce być widoczny cały czas więc jadą w odjazdach eksponując loga i wiedząc, że zostaną zjedzeni przez peleton. Proste...załóż team, zatrudnij go, powiedz mu, że jest cienki i jedyne na co go stać to 1-2 etapy i każ mu po nie jechać....proste.

Share
Opublikowane przez
Paweł Gadzała

Recent Posts

Torowy Puchar Świata 2019/20 #4. Polskie sprinty na podium w Cambridge

Urszula Łoś i Marlena Karwacka wywalczy drugie miejsce w sprincie drużynowym podczas czwartej rundy Torowego Pucharu Świata, rozgrywanego w nowozelandzkim…

6 grudnia 2019, 14:28

Itzulia Basque Country 2020 z Arrate na początek

Przyszłoroczny wyścig Dookoła Kraju Basków (6-11 kwietnia) ma rozpocząć etap zakończony podjazdem do Arrate, twierdzi dziennik "AS". (więcej…)

6 grudnia 2019, 09:51

Stuart O'Grady dyrektorem Tour Down Under

Były kolarz Stuart O'Grady został zakontraktowany jako nowy dyrektor wyścigu Tour Down Under. (więcej…)

6 grudnia 2019, 07:12

Egan Bernal chętnie na Giro i chętnie na Tour

Egan Bernal nie miałby nic przeciwko połączeniu startów w Giro d'Italia i Tour de France w sezonie 2020. (więcej…)

5 grudnia 2019, 14:57

MPCC apeluje o walkę z "protokołem dopingowym"

Ruch na rzecz wiarygodnego kolarstwa (MPCC) zaapelował do Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) o zmianę podejścia do prowadzenia testów antydopingowych. (więcej…)

5 grudnia 2019, 07:05

Bahrain-Merida zmienia się w Bahrain McLaren

Team Bahrain-Merida w sezonie 2020 występował będzie pod szyldem Bahrain McLaren. (więcej…)

4 grudnia 2019, 14:39