Giro d'Italia 2019. Miguel Angel Lopez nie martwi się czasówkami

Miguel Angel Lopez przed startem 102. edycji Giro d'Italia nie obawia się o swoje umiejętności jazdy indywidualnej na czas. Kolumbijczyk w barwach Astany szturmował będzie podium wyścigu.

Lopez do Włoch zmierza po wygranej w Volta a Catalunya, motywowany nie tylko zaufaniem ekipy, ale i niedawnymi narodzinami syna. 25-latek w trzytygodniowych zmaganiach na celu ma poprawienie trzeciego miejsca sprzed roku.

Kolumbijczyk w kazachskiej grupie ma bardzo silne wsparcie, gdyż na jego sukces pracowali będą Ion Izagirre, Pello Bilbao czy Jan Hirt.

Miałem bardzo dobry okres przygotowań w Kolumbii, przed sezonem. Potem ścigałem się w Europie, udało się złapać kilka dobrych wyników na Paryż-Nicea i w Katalonii. Do Włoch przywozimy mocny skład, a ja mam nadzieję być w stuprocentowej dyspozycji

– zadeklarował na przedstartowej konferencji prasowej.

Lopez, podobnie jak reszta faworytów wyścigu, wszystkie siły planuje rzucić na ostatni tydzień wyścigu. Tam błyszczeć powinien na górskich przełęczach, natomiast więcej problemów może mieć na odcinkach jazdy indywidualnej na czas. Kolumbijczyk, który przed rokiem na pofałdowanej, 34-kilometrowej czasówce stracił do Toma Dumoulina ponad 2 minuty, zapewnił, że nie obawia się o wyniki w próbach indywidualnych. Tych na trasie organizatorzy wyznaczyli trzy.

Tak, mamy prawie 50 kilometrów jazdy na czas, ale każda z nich jest pagórkowata, więc nie sądzę, że to dla mnie zła sytuacja. Pracowałem sporo nad jazdą na czas, sporo wysiłku włożyłem w trening na rowerze czasowym. Nie wiem jak duże będą różnice, ale myślę, że do najlepszych tracę nie więcej niż 2 minuty na wszystkich trzech czasówkach

– ocenił.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: