Kategorie: CzytelniaFelietony

Problem wizerunkowy

W wyścigu z czasem o zatrzymanie zmian klimatu, peleton staje się coraz mniej pro-ekologiczny, gdy dołączają do niego koncerny petrochemiczne.

Na starcie tegorocznej edycji Tour de Romandie po raz pierwszy od 2010 roku zabraknie drużyny Team Sky. Zamiast znanych strojów brytyjskiej ekipy, na szosach francuskojęzycznej części Szwajcarii jej dotychczasowi zawodnicy będą się ścigać z logotypami Ineos.

W kolarstwie od kilku lat głośno mówi się o braku wystarczających środków sponsorskich i potrzebach zmian w sposobie dzielenia zysków z wyścigów. Znalezienie sponsora równie bogatego, który w pełnym wymiarze zastąpiłby dotychczasowych sponsorów drużyny Dave Brailsforda, tym bardziej powinno budzić powszechną radość nie tylko pośród kolarzy i pracowników Team Sky/Ineos, ale również pośród kibiców i działaczy.

Czy jednak na pewno?

Założenia sponsoringu sportowego są relatywnie proste. Płacąc za mniej lub więcej miejsca na koszulkach, firmy chcą, żeby ich logo było widoczne dla tysięcy widzów zgromadzonych, w przypadku kolarstwa, przy szosach i milionów przed telewizorami. Nie należy zapominać o pokaźniej liczbie artykułów i zdjęć w mediach i Internecie. Ci, którzy płacą najwięcej, oczywiście chętnie wykorzystają sport i sponsorowany przez siebie zespół do budowania pozytywnego wizerunku swojej marki.

Weźmy na ten przykład drużynę, która jeszcze całkiem niedawno znana była jako Orica-GreenEdge. Odnieśli sporo wartościowych zwycięstw, z których kilka zapisało się w annałach sportu. W składzie mieli kilku fajnych kolarzy i łatwo rozpoznawalne stroje. Wyluzowana obsługa grillowała przed autokarem, podczas gdy mechanicy innych drużyn ciężko harowali, zajadając się co najwyżej pizzą na telefon. Do tego genialne, jak na kolarskie warunki, wykorzystanie mediów społecznościowych, sprawiły, że tylko ktoś wyjątkowo złośliwy mógłby posądzać płacącą rachunki drużyny Oricę o jakieś niecne poczynania.

"Tak, planeta została zniszczona. Ale na pewien piękny moment w czasie stworzyliśmy wartość dla akcjonariuszy", mówi podpis pod jednym z komiksów magazynu New Yorker. Zaskakujące, że w pewnym sensie ponury żart zaczyna pasować również do kolarstwa.

Szybka kwerenda w Wikipedii, pokaże nam, że rzeczywistość jest zupełnie inna. Zdecydowaną większą część angielskiego hasła poświęconego firmie Orica Limited zajmuje sekcja o „incydentach”. Od tych związanych ze stosunkami wewnątrz samej korporacji, jak i tymi dotyczącymi poważnego skażenia środowiska naturalnego, między innymi związkami chloru i rtęci. Nikt normalny nie podejrzewałby przecież, że firma kojarzona z rock-and-rollowym stylem bycia i dmuchanymi gitarami, może w rzeczywistości być zupełnym przeciwieństwem „zielonego i ekologicznego roweru”. Poza peletonem i mediami społecznościowymi Orica jest potężnym producentem środków wybuchowych, wykorzystywanych w najróżniejszych dziedzinach.

O ile patrząc na liczbę samochodów towarzyszących jakiemukolwiek wyścigowi kolarskiemu, ciężko nazwać ten sport naprawdę zielonym, o tyle rower pozostaje niezmiennie jednym z najbardziej ekologicznych środków transportu. Kolarstwo, jako sport zachęcający do aktywności fizycznej i komunikacji na dwóch kółkach, dla przeciętnego zjadacza chleba może wyglądać jak sport entuzjastów środków farmaceutycznych i zielonych bojowników, odrzucających paliwa kopalne dla dobra planety.

Łatka „zielonego sportu” jest wyjątkowo kusząca w czasach, gdy zawartość dwutlenku węgla w atmosferze jest najwyższa od 650 000 lat, gdy notowane są rekordowe temperatury w przeciągu ostatnich 19 lat, gdy kurczą się czapy lodowe, a setki gatunków zwierząt i roślin, albo już wyginęły, albo stoją na krawędzi zagłady. Dzięki wytrwałości wielu osób i organizacji, walka z globalnym ociepleniem i zagrożeniami dla bioróżnorodności, stały się osobistymi wyzwaniami i priorytetami wielu ludzi. Dojazdy do pracy rowerem, porzucenie plastikowych opakowań czy świadome wybory konsumenckie, by wymienić tylko kilka, są najlepszymi przykładami gdy zwykli ludzie biorą losy naszej planety w swoje ręce.

Z tym większą ostrożnością powinniśmy patrzeć na nowych sponsorów, chcących wejść do kolarstwa. Bo Orica nie była jedyna. Nie tak dawno, drużyna Jean-René Bernaudeau stała się drużyną Total Direct Energie. Tytułowym sponsorem jest francuski superkoncern paliwowy, jeden z siedmiu największych tego typu przedsiębiorstw na świecie. Przekaz wydaje się być całkiem jasny: „jesteśmy może trochę odpowiedzialni za zmiany klimatu, ale dajcie nam trochę czasu na zmiany, patrzcie, sponsorujemy zielone kolarstwo, za chwilę całkowicie ekologiczni!”. Przykładów szukać można dalej, gdzieś w drugiej lidze przewijają się koszulki z napisem Gazprom.

Teraz do kolarskiego peletonu dołącza brytyjski Ineos, światowy potentat w produkcji nierecyklingowalnych plastików i specjalista w dziedzinie odwiertowych metod szczelinowania. Na koncie ma bogatą historią skandali związanych z zanieczyszczaniem środowiska w okolicach swoich fabryk, a znany jest jako producent tworzyw, które stały się geologicznym markerem naszej epoki. Wczoraj oficjalnie dołączył do drużyny, która rok temu postawiła sobie za cel walkę z plastikiem. Brytyjscy kibice już zapowiedzieli, że pokażą swój sprzeciw przeciwko działaniom Ineos (firmy, nie drużyny) podczas Tour of Yorkshire.

Plaża Fife, leżąca w pobliżu jednego z zakładów firmy Ineos, została zaśmiecona 450 000 półproduktów służących do dalszej produkcji plastiku. Rekordzista ważył ponad 9 kilogramów.

W kolarstwie, podobnie jak w wielu innych dyscyplinach, regulacje zabraniają sponsorowania firmom zajmującym się bukmacherką, produkcją wyrobów tytoniowych, alkoholowych lub pornograficznych. Nie ma wzmianki o dbałości o środowisko czy przestrzeganie praw człowieka.

Moralność w kolarstwie jest rzeczą raczej ulotną i w zwykle omawianą na dużym poziomie ogólności w kontekście dopingu, a nie problematyki sponsoringu. Tu w ciekawej sytuacji są zobowiązani do promocji marki zawodnicy, których rachunki płaci sponsor, co w teorii wyłącza ich z dyskusji. Dla przykładu, rok temu Chris Froome walczył o redukcję użycia plastiku i przekonywał kibiców do podjęcia działań na tym froncie. Po zmianie sponsora drużyny na Ineos, otwarcie przyznaje, że nie zna się i nawet nie wie, czy Ziemia w ogóle jest w złej kondycji.

Być może największą i nieformalną siłą są kibice. Pytanie do nas wszystkich brzmi, czy chcemy by kolarstwo znalazło się w kolejnym kryzysie wizerunkowym. A wizerunek sportu dopingowiczów, zmienił się na wizerunek sportu dotowanego przez satrapów i firmy pchające naszą planetę ku nieodwracalnej dewastacji.

Jakub Zimoch

Zobacz komentarze

  • Panie Jakubie. Bardzo dobry artykuł. Niech Pan pisze i się nie przejmuje. Obśmiewcze komentarze dają szybką ulgę i usprawiedliwienie, żeby nadal było nam wszystko jedno, bo inni...

    • Mistrzu - zamiast płakać że ktoś się śmieje z dmuchańców - odpowiedz na trzy pytania: czy masz auto i smartfona, czy auto to diesel i czy smartfon jest młodszy niż dwa lata. Jeśli powiedziałeś trzy razy tak (u mnie to by było trzy razy nie) to jesteś większym hipokrytą niż niektórzy autorzy "ratujący klawiaturą świat"... Jeśli powiedziałeś tak dwa razy, to i tak jesteś kimś komu ckliwe gadki szmatki może i czasem pomagają na wyrzuty sumienia, ale generalnie ma wywalone na wszystkich innych - bardziej czarnych, bardziej biednych, bardziej cioranych przez życie. Więc po co te pitolenie o ratowaniu planety? Postaw lajka i się wszystkim będzie żyło lepiej.

  • Zgadzam się z poprzednikiem. To bardzo ważny wpis, który powinien być również sygnałem dla każdego z nas do zrobienia rachunku sumienia. Żyjemy na jednej planecie w sieci niesamowitych zależności. Sport jest jedną z nich i to, jak wygląda i kto w niego inwestuje, wpływa na inne dziedziny życia.

    • Reasumując: sportowcy nie powinni przyjmować pieniędzy od sponsorów z branży:
      - alkoholowej
      - tytoniowej
      - paliwowej
      - porno
      - bukmacherskiej
      - motoryzacyjnej i lotniczej
      jak również od organizacji religijnych, paramilitarnych itp.

      Sponsorować sportowców mają w zasadzie prawo tylko biedne dzieci z Kambodży i Papui Nowej Gwinei - bo one żyją w zgodzie z naturą.

      PS Od którego wyścigu chcielibyście zacząć nową erę bez samochodów w peletonie? Myślę, że TdF z zapasowymi rowerami na plecach mechaników-rowerzystów zaprezentowałby się wspaniale. No bo skoro ja mogę do pracy pomykać 2x10 kilosów na rowerze, to czemu kolarstwo ma mi zniszczyć planetę?

  • Teraz pytanie - czym autor jeździ do pracy? Bo jeśli nie na rowerze, to gruuuubo...

    • Panie Jakubie, bardzo ważny wpis, czas otworzyć oczy i spojrzeć szerzej na kolarstwo i ogólnie na sport w kontekście ochrony planety.

  • Jakoś nie do końca rozumiem to zamieszanie - moim zdaniem nieco naciągane i być może odgórnie sterowane - wokół niektórych sponsorów pojawiających się w kolarstwie, czy szerzej w sporcie, przypinając im łatkę nieekologicznych. Idę o zakład, że spora grupa brytyjskich aktywistów szykujących się na Yorkshire po powrocie z lubością zasiądzie przed telewizorami, by rozkoszować się jazdą niejakiego Hamiltona, ewentualnie rozpaczać nad kolejną kompromitacją Williamsa. I jakoś nie będzie im przeszkadzać, że F1 to hektary asfaltu (kosztem terenów zielonych), że to setki decybeli i tony spalin w powietrzu, że o ciężkich pieniądzach (które można by było spożytkować na jakieś sensowne działania) wywalonych w błoto, by zaspokoić ego paru osób nie wspomnę. Dlaczego ci wszyscy "ekolodzy" nie rozłożą namiotów na torach formuły, dlaczego nie poprzykuwają się do dystrybutorów, tylko będą straszyć potencjalnych inwestorów i utrudniać życie kolarzom, którzy w spokoju za nieduże (w stosunku do innych dyscyplin) pieniądze chcą uprawiać sport, który pokochali?

  • pitolenie- równie dobrze artykuł mógłby dotyczyć całego sportu. Największymi sponsorami w sporcie w większości są firmy, które w jakiś sposób ingerują w środowisko, nawet jeśli legalnie to tylko dlatego, że ktoś przyjął jakieś normy oddziaływania na środowisko. Moralności w sporcie nie ma, Sponsorują go w większości truciciele lub firmy w wątpliwej moralności, Podobnie jest z dopingiem. Jak afera Puerto zaczęła się wylewać na gwiazdy tenisa, czy czołowe kluby piłki ukręcono sprawie łeb. Gdyby nie koncerny petro, firmy oponiarskie, koncerny chemiczne nie byłoby połowy klubów zawodowych na świecie, o producentach śmieciowego jedzenia nie wspominając. Czy to jest dobre-NIE, czy problem dotyczy kolarstwa -NIE. Czy uda się utrzymać sport zawodowy z firm IT i ekologicznych -NIE.

Share
Opublikowane przez
Jakub Zimoch

Recent Posts

UCI Classics Series jeszcze nie w 2020 roku

Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) poinformowała, że zrzeszający największe wyścigi jednodniowe cykl UCI Classics Series nie powstanie w 2020 roku. (więcej…)

11 grudnia 2019, 20:17

Mitchelton-Scott czeka na licencję

Australijska formacja Mitchelton-Scott nie martwi się opóźnieniem w procesie przyznawania licencji WorldTour. Grupa spodziewa się pozytywnej odpowiedzi w najbliższych dniach.…

11 grudnia 2019, 16:23

Israel Cycling Academy przemienia się w Israel Start-Up Nation

Grupa Israel Cycling Academy do sezonu 2020 przystąpi w nowych koszulkach oraz pod nazwą Israel Start-Up Nation. (więcej…)

11 grudnia 2019, 11:40

Wanty Gobert z nowym sponsorem i filią przełajową

Firma bukmacherska Circus zostanie pierwszym sponsorem belgijskiej grupy Wanty Gobert. (więcej…)

11 grudnia 2019, 09:25

Licencje WorldTour na sezon 2020

18 zespołów męskich i 7 żeńskich otrzymało licencje WorldTour w sezonie 2020, poinformowała Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI). (więcej…)

10 grudnia 2019, 15:51

Wilco Kelderman poceluje w Giro d'Italia

Wilco Kelderman podczas prezentacji Team Sunweb przed sezonem 2020 ogłosił, że przygotowywać się zamierza do Giro d'Italia. (więcej…)

10 grudnia 2019, 13:09