Liege-Bastogne-Liege Femmes 2019. Niewiadoma: "lubię podjazdy, jakie oferuje ta trasa"

Katarzyna Niewiadoma

Katarzyna Niewiadoma na szosach Belgii powalczy jutro o miejsce w czołówce wyścigu Liege-Bastogne-Liege. 24-latka z Ochotnicy w niedzielę poprowadzi niemiecką grupę Canyon-SRAM na trasie ostatniego klasyku wiosny, trzeciego aktu ardeńskiego tryptyku.

Trzy klasyki rozgrywane w drugiej połowie kwietnia w peletonie mężczyzn od kilku dekad są trzecią po Mediolan-San Remo oraz duecie Ronde van Vlaanderen i Paryż-Roubaix kumulacją sezonu klasyków. Pagórkowate tereny Limburgii i Arden oferują wszystko, od wąskich dróg, przez litanie krótkich i sztywnych wspinaczek, po pola chłostane wiosennymi wiatrami. W tym terenie najlepiej czują się dynamiczni klasykowcy, acz swoje trzy grosze wtrącać próbują też górale czy kolarze mający ambicje grandtourowe.

W peletonie kobiet cały tryptyk obchodzi dopiero trzecie urodziny i zbiera wyścigi o profilu nieczęsto znajdowanym w kalendarzu Women's WorldTour. Do niedawna w kwietniu panie ścigały się tylko w Strzale Walońskiej, natomiast tygodniowy blok trzech klasyków pozwala w ten typ wyścigów – ardeńskie klasyki, Strade Bianche i Trofeo Alfredo Binda – ekipom i poszczególnym zawodniczkom celować.

Pagórkowate klasyki od kilku sezonów znajdują się na celowniku Niewiadomej. Polka w ubiegłą niedzielę wygrała po ataku na Caubergu Amstel Gold Race, a we środę na 6. miejscu przyjechała w Strzale Walońskiej. W Liege-Bastogne-Liege pojedzie po raz trzeci w karierze i spróbuje poprawić wywalczone w 2017 roku trzecie miejsce.

Liege to jeden z najtrudniejszych wyścigów w kalendarzu. Nie ma zbyt wiele czasu na odsapnięcie między podjazdami oraz małymi wzgórzami. Cały czas trzeba się skupiać na kolejnej przeszkodzie

– powiedziała Polka w komunikacie zespołu.

24-latka na Mur de Huy była jedną z najmocniejszych zawodniczek, ale na ostatnich 500 metrach nie zdołała utrzymać tempa Anny van der Breggen. Na trasie z Bastogne do Liege podjazdów będzie więcej, a Polka skorzysta z pomocy przede wszystkim Białorusinki Aleny Amialiusik.

Po Amstel Gold Race i Fleche Wallonne czuję się całkiem dobrze. Lubię podjazdy jakie oferuje trasa Liege-Bastogne-Liege - strome, ale nie tak strome jak Mur de Huy. Wydaje mi się, że bardziej wpisują się one w moją charakterystykę i że mogę na nich jechać bardziej dynamicznie

– zadeklarowała.

Tegoroczny wyścig Liege-Bastogne-Liege Femmes w programie ma pięć wspinaczek, w tym na ostatnich 40 kilometrach Cote de la Vecquee (90 km; 6,7 km; 4,9%), Côte de La Redoute (107,5 km; 2 km, 8,9%) i Côte de la Roche aux Faucons (123,5 km; 1,3 km; 11%). Ponieważ ze szczytu tej ostatniej do mety w Liege wciąż pozostaje 15 kilometrów, Niewiadoma, podobnie jak reszta peletonu, spodziewa się ofensywnego rozdania.

Zakładam, że walka o zwycięstwo rozpocznie się dość wcześnie. Sporo zespołów czeka na duży sukces, więc nie zdziwię się gdy z peletonu zostaną strzępy na 80 kilometrów przed metą. Wydaje mi się, że będzie to bardzo agresywne ściganie

– zaznaczyła.

Polkę wesprą Amialiusik oraz Brytyjki Hannah i Alice Barnes, Izraelka Omer Shapira i Niemka Hannah Ludwig.

Po zmianie w układzie finału, większa liczba zawodniczek ma szansę na zwycięstwo. By stanąć na najwyższym stopniu podium trzeba być przebiegłym i dzielnym

– oceniła Niewiadoma.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: