Nie żyje Patrick Sercu

płomień znicza

W Wielki Piątek zmarł w wieku 75 lat Patrick Sercu, jeden z najlepszych torowców w historii.

Na Belga w latach 60. i 70. na welodromie nie było praktycznie mocnych. Sercu trzy razy został mistrzem świata (raz jako amator, dwa razy jako zawodowiec), na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio sięgnął po złoto na kilometr.

Podobnie jak większość jego znamienitych rodaków rywalizację po owale łączył z klasyczną szosą. Triumfował na 6 etapach Tour de France oraz 13 Giro d’Italia, do domu raz zabrał maillot vert. Jednak w wyścigach klasycznych, tak ważnych dla Belgów, pierwsze skrzypce grali inni. Poza piątym miejscem w Mediolan-San Remo i dwukrotnym podium w Omloop Het Volk Sercu w nich nie błyszczał.

W sezonie zimowym startował w sześciodniówkach. W 223 występach odniósł rekordowych 88 zwycięstw, mając za partnerów takich tuzów jak Eddy Merckx, Rik Van Looy, Francesco Moser czy Roger De Vlaeminck. Z „Kanibalem” kręciło mu się najlepiej – w duecie zgarnął 27 wygranych w wyścigach cyklu Six Days.

Po zakończeniu kariery (1983) opiekował się w różnym charakterze torowcami w trakcie sześciodniówek w Rotterdamie, Gandawie czy Amsterdamie. W 2007 roku w dzielnicy Bruggi Assebroeck otworzono tor kolarski jego imienia.

Ojciec Sercu, Albert, w 1947 został wicemistrzem świata, jego syn natomiast, Christophe, jest obecnie menadżerem zespołu Vlaanderen-Baloise. Właśnie Christophe poinformował o śmierci taty, który w ostatnim roku swojego życia borykał się z problemami zdrowotnymi.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: