Victor Campenaerts: "ostatnie pięć minut jechałem siłą woli"

Victor Campenaerts

Victor Campenaerts wyrósł na jednego z najlepszych czasowców globu i status ten ugruntował udaną próbą pobicia rekordu godzinnego.

Rekord godzinny ustanowiony przez Victora Campenaertsa stanowi nie tylko świadectwo rozwoju Belga, ale jest także projektem pokazującym model zespołu WorldTour, jaki prowadzi grupa Lotto Soudal.

Belg we wtorek na meksykańskim torze w Aguascalientes w 60 minut pokonał 55 kilometrów i 89 metrów, o ponad pół kilometra poprawiając wynik Bradleya Wigginsa z 2015 roku.

Daje mi to wielką satysfakcję i wynagradza miesiące poświęceń. Wszystko zagrało. Wspierał mnie cały zespół Lotto Soudal, to oczywiście nałożyło trochę presji i pomogło mi budować motywację

– powiedział szczęśliwy mistrz Europy w jeździe na czas.

Projekt pobicia wyniku, którego przeskoczyć nie udało się kilku innym czasowcom, był operacją nie tylko fizycznego i psychicznego przygotowania zawodnika do podjęcia nadludzkiego wysiłku. W grę wchodziły także zabezpieczenie finansowania, przygotowanie sprzętu, ułożenie kalendarza i de facto wyłączenie jednego z najlepszych zawodników z szosowego programu, o logistyce i "sprzedaniu" całości w mediach nie wspominając.

Projekt dobrze pokazuje model prowadzony przez belgijską grupę. Zespół Lotto Soudal w peletonie od ładnych kilku sezonów, od czasów Jurgena van den Broecka, nie ma w swoich szeregach kolarza mogącego walczyć o najwyższe lokaty w Grand Tourach. Taki układ pozwala jednak na skupienie się na innych projektach – przez lata grup funkcjonowała w oparciu o Andre Greipela i jego pomocników, którzy na trasach największych imprez zapisywali kolejne etapowe sukcesy. Ponadto, kolarze tacy jak Tim Wellens i Thomas De Gendt, także Tomasz Marczyński czy wcześniej Lars Bak, Tony Gallopin i Jelle Vanendert dawali gwarancję walki do upadłego w ucieczkach czy na trasach mniejszych etapówek, co roku zapisując na koncie sporo sukcesów.

W tym sezonie w miejsce Greipela pojawił się Caleb Ewan, rolę lidera w klasykach i mniejszych etapówkach na dobre przejął Wellens, a rolę łowcy etapów, mentora i twarzy zespołu kontynuuje Thomas De Gendt. Pod ich okiem wzrastają młodziutcy Bjorg Lambrecht, potencjalna rewelacja nadchodzących klasyków ardeńskich, czy klasykowiec Stan Dewulf.

Campenaerts w tym gronie jest projektem sam w sobie – Lotto Soudal nie specjalizuje się w jeździe drużynowej na czas, a Belg, w zespole od 2018 roku, celuje tylko w czasówki. W latach 2017 i 2018 został mistrzem Europy w jeździe indywidualnej na czas, w 2016 roku na tej samej imprezie wywalczył srebro. Podczas ostatnich mistrzostw świata zapisał z kolei brązowy medal w tejże konkurencji.

Przygotowania do pobicia rekordu Bradleya Wigginsa dla zespołu Marca Sergeanta stanowiło wyjątkowe wyzwanie i rozszerzenie "projektu Campenaertsa". Grupa zabezpieczyła spore zasoby, według prasowych raportów około 100 tysięcy euro, i poświęciła dużo czasu na projekt umożliwiający jednemu kolarzowi próbę, którą w historii powodzeniem zakończyli tylko nieliczni.

Campenaerts proces przygotowań rozpoczął po mistrzostwach świata w Innsbrucku. Przez dwa miesiące trenował na wysokości w Namibii, na szosie w 2019 roku pojawił się tylko podczas Tirreno-Adriatico i dobrą formę potwierdził wygraną na czasówce. W Meksyku spędził trzy tygodnie, przygotowując się do ataku na rekord. Cała przygoda relacjonowana była przez zespół za pomocą social mediów i współpracy z belgijska prasą, a swojemu koledze publicznie kibicowali także koledzy z ekipy.

Celem było oczywiście pobicie rekordu i było to założenie realistyczne. Być może zacząłem zbyt optymistycznie, ale potem zwolniłem i zmieniłem tempo na takie, które mogłem utrzymać. W końcówce miałem trudne chwile, nie jechałem tak blisko linii, jak na początki. Ostatnie pięć minut jechałem siłą woli, tam trochę straciłem

– przyznał.

Mistrz Europy rozpoczął próbę bardzo ambitnie, lecz tempo szybko ustabilizował i trzymał przez większą część godziny. Kryzys przeżywał po około 40 minutach, ale w samym finale czasy okrążeń wróciły na wcześniejszy poziom. W końcowym rozrachunku tylko kilka kółek wypadło poniżej średniej Brytyjczyka.

Po 10-15 minutach czułem, że jestem w stanie złamać rekord. 10-15 minut przed końcem miałem natomiast kryzys, ale perspektywa ustanowienia rekordu i przekroczenia 55 kilometrów była moją adrenaliną

– tłumaczył.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: