Itzulia Basque Country 2019. Maximilian Schachmann niczym młody bóg

Maximilian Schachmann

Maximilian Schachmann występami w Volta a Catalunya i Vuelta al Pais Vasco przechodzi samego siebie i błyskawicznie buduje sobie markę w zawodowym peletonie.

25-letni reprezentant Bora-hansgrohe na przestrzeni miesiąca zapisał pięć zwycięstw, trzy odnosząc w tym tygodniu na trasie Itzulia Basque Country.

Wyścigi Volta a Catalunya i Vuelta al Pais Vasco to imprezy w kalendarzu przeplatające się z serią najważniejszych wiosennych wyścigów klasycznych. Nie umniejsza to ich randze, natomiast na ich trasach w ostatnich latach rzadko uświadczyć można sprinterów, raczej szykujących się na ardeński tryptyk klasykowców. Kolarze aspirujący do najwyższych lokat w Grand Tourach zainteresowani są czasówką oraz górskimi etapami i choć walczą o klasyfikację generalną, nastawienie ekip na jak najlepszą pomoc liderowi na podjazdach wyklucza w wielu przypadków poświęcenie sił na pomoc sprinterowi lub wysyłanie kolarzy w mające szansę powodzenia odjazdy.

Organizatorzy także tras nie projektują by sprinterów przyciągnąć – Katalonia znana jest z chaotycznych finiszy przy średniej pogodzie, w których w sprinterów bawią się klasykowcy oraz górale, w Kraju Basków pojęcie płaskiego etapu w zasadzie nie istnieje.

Taki układ sprawia, że szans dla uciekinierów jest sporo, ale wygranie etapu przy takiej konkurencji, na trasach o sporym przewyższeniu, z grupą lidera na karku, nie należy do zadań łatwych, a tym bardziej powtarzalnych.

© BORA - hansgrohe / Bettiniphoto

Bora-hansgrohe na północ Hiszpanii wysłała dwóch kolarzy mających szansę walki w klasyfikacjach generalnych. W Katalonii jechał Rafał Majka, do Kraju Basków wyruszyli za to Patrick Konrad i Emanuel Buchmann.

Schachmann, który przed rokiem świętował udaną ucieczkę na katalońskich szosach i wyczyn zdołał powtórzyć na Giro d'Italia, w tym roku w chaotycznym ściganiu pokazał, że wygrana przypadkiem nie była. 25-latek w Kraju Basków przeszedł jednak samego siebie i po czterech etapach jest zdecydowanym liderem zmagań.

Wygrana na krótkiej, otwierającej czasówce była może nieco na wyrost oczekiwań, ale Niemiec, który jako orlik prezentował się jako jeden z najlepszych czasowców świata, w tej konkurencji zwykle radził sobie dobrze i rozwijał się dość regularnie. Zostawienie w tyle m.in. Michała Kwiatkowskiego czy Gerainta Thomasa i Iona Izagirre mogło budzić uznanie, ale od 25-latka utrzymania się na prowadzeniu nie oczekiwało wielu.

Schachamann natomiast w ardeńskim finale drugiego etapu kontrolował sytuację i nie dał się przepchnąć Julianowi Alaphilippe’owi czy Kwiatkowskiemu. Trzeci etap wygrał – po kraksie i z mocno przerzedzonej grupki, a kolejnego dnia poprawił, zabierając się w akcję dnia i na finiszu radząc sobie z Tadejem Pogacarem (UAE-Team Emirates), Jakobem Fuglsangiem (Astana) czy Adamem Yatesem (Mitchelton-Scott).

Nie wiem co powiedzieć. To moje trzecie zwycięstwo, potrzebuję czasu, żeby to przetworzyć. Pogoda była okropna, gorsza niż się spodziewaliśmy. Padało cały czas, temperatura była dość niska. Czułem się wyczerpany, ale również zmotywowany by to wygrać, tym bardziej, że miałem świetną pozycję na ostatniej prostej. Wiedziałem, że ta końcówka mi odpowiada

– tłumaczył.

Lider niemieckiego zespołu może nie dowieść prowadzenia w baskijskiej etapówce do mety ostatniego etapu, ale fantastycznymi występami w tym sezonie zapewnił sobie na najbliższe lata uznanie i status kolarza, którego obecność w odjeździe oznacza zwiększone szanse powodzenia całej akcji.

25-latek wciąż kształtuje się jako kolarz i być może z uciekiniera i kolarza świetnie radzącego sobie na krótszych acz stromych podjazdach będzie chciał ewoluować. Póki co, jego zadaniem jest obrona koszulki na dwóch krótkich odcinkach, które najeżone są stromymi podjazdami.

Dwa ostatnie etapy są oczywiście wymagające, ale dziś czułem się dobrze na podjazdach. Będę próbował obronić koszulkę. Nie będę zawiedziony jeśli wyścigu nie wygram, gdyby ktoś powiedział mi przed startem, że wygram trzy etapy, nie uwierzyłbym. Wciąż się rozwijam, mam tylko 25 lat. Cieszy mnie to, jak jeżdżę gdy jestem w formie i mam nadzieję kontynuować tę passę w kolejnych wyścigach

– wyjaśnił.

Schachmann do etapu 5, zakończonego wspinaczką do sanktuarium Arrate, przystąpi z przewagą 51 sekund nad drużynowym kolegą Patrickiem Konradem, 52 sekundami nad trzecim Ionem Izagirre (Astana). Nad kolejnymi rywalami, mającymi chrapkę na podium, Niemiec ma od minuty do dwóch minut przewagi.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: