Wspominki retro #2: E3 BinckBank Classic i Gandawa-Wevelgem

W weekend czekają na nas kolejne dwa semiklasyki E3 BinckBank Classic i Gandawa-Wevelgem. Nie stoją za nimi filary kolarskiej historii ani legend, jakimi owiane jest Ronde van Vlaanderen, ale ich początki także warte są przypomnienia.

E3 BinckBank Classic po raz pierwszy odbył się w 1958 roku. Wyścig prowadził po 210-kilometrowej trasie z Harelbeke do Antwerpii i z powrotem. Ta pierwsza edycja zbiegła się z pracami nad autostradą łączącą m.in. te dwa miasta. W rywalizacji udział wzięli przede wszystkim gospodarze, a triumfatorem okazał się Armand Desmet.

Początkowo wyścigowi dano dość prostą nazwę "Harelbeke-Antwerp-Harelbeke", która odnosiła się właśnie do oryginalnej trasy. Rozpoznawalny kawałek "E3" dorzucono do nazwy dopiero w 1970 roku. Pochodzi on od dawnej numeracji trasy europejskiej przebiegającej po nitce otwartej już autostrady, stanowiącą połączenie pomiędzy Lizboną a Sztokholmem. W Belgii autostrady, choć mające swoją własną numerację, często bowiem są oznakowane za pomocą zielonych tabliczek z nazwą trasy europejskiej, uznawanych za ważniejsze. Właściwa nazwa drogi to "A14", a dziś, po ustaleniu nowego systemu oznaczania dróg, trasa europejska nosi numer "E17".

Nazwa E3 Harelbeke obowiązywała w latach 2012-2018, w tym roku, po zmianie sponsora, wyścig znany jest jako E3 BinckBank Tour. W tym przypadku ciekawostką jest jednak fakt, iż, w przeciwieństwie do większości klasyków w Belgii, nie został wchłonięty przez Flanders Classics i pozostaje w pewnym sensie odrębną imprezą, swoją niezależność próbującą co roku podkreślić kontrowersyjnymi i wywołać mającymi oburzenie plakatami.

fot. © BORA - hansgrohe / Bettiniphoto

Niedzielny wyścig Gandawa-Wevelgem również ma za sobą ciekawą historię. Rywalizacja w zachodniej Flandrii przez lata miała wiele wcieleń i przez pierwsze edycje mocno się zmieniała, eksperymentując z formą trasy, aby dojść do dzisiejszego kształtu. W kalendarzu Gandawa-Wevelgem to wyścig rantów, wyścig, w którym dealerem jest wiatr, a szansę mają zarówno spece od jazdy po brukowej kostce, jak i sprinterzy.

Decyzja, aby umiejscowić metę w Wevelgem została podjęta w 1934 roku. Wtedy to miejscowy kolarz, Gaston Rebry, zwyciężył w Paryż-Nicea, dorzucając kolejny sukces do bogatego palmarès, w którym widniały triumfy w Paryż-Roubaix i na czterech etapach Tour de France. Miejscowi chcieli, aby mógł on uczestniczyć w wyścigu z metą w swoim rodzinnym mieście. Za organizację rywalizacji wzięli się więc właściciel kawiarni, Gerard Margodt, oraz dwaj handlarze, Leon Baeckeland i Georges Matthys. Start w kolei zaplanowano w Gandawie, jednym z najbardziej rozwiniętych ekonomicznie miast w regionie i partnerze handlowym Wevelgem na polu produkcji tkanin.

Problemem okazały się jednak być fundusze, których zabrakło przed pierwszą edycją. Start profesjonalistów został wykluczony. Organizatorzy jednak nie rezygnowali i 9 września 1934 roku zorganizowali 120-kilometrowy wyścig dla juniorów. Ze złożonej wyłącznie z belgijskich kolarzy stawki zwyciężył Gustave Van Belle. Dwa lata później, gdy wyścig już przeniesiono nieco bliżej obecnej daty (28 maja 1936), dopuszczono do startu również "niezależnych kolarzy", w tym profesjonalistów.

Dopiero po przerwie spowodowaną II wojną światową, w 1945 roku, odbyła się pierwsza edycja Gandawa-Wevelgem dla zawodowych kolarzy. Rebry, który ani razu nie mógł stanąć na starcie "swojego" wyścigu, został mianowany dyrektorem rywalizacji, której pierwszym powojennym zwycięzcą został Robert Van Eenaeme. Od tego czasu "Wietrzny Klasyk" odbywa się co roku, przyciągając najlepszych klasykowców i sprinterów.

W poprzednich odcinkach...

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: