Torowe MŚ 2019. Adrian Tekliński: "startowałem tutaj po medal"

Dziewiąte miejsce w scratchu nie było wynikiem, po jaki do Pruszkowa przyjechał Adrian Tekliński. Reprezentant Polski, mistrz świata w tej konkurencji z roku 2017, podczas drugiego dnia mistrzostw świata rywalizował w swoim koronnym wyścigu, ale w finale nie zdołał włączyć się do rozgrywki o medale.

Startowałem tutaj po medal. Koszulka miała być takim spełnieniem marzeń. Wyszło tak, jak wyszło, 9. miejsce to nie jest miejsce, o którym mogę powiedzieć, że mnie zadowala

 mówił po wyścigu w rozmowie z "Rowery.org".

Tekliński, który w scratchu obok tęczowej koszulki na koncie ma już srebro (2016) i brąz (2015) mistrzostw Europy, po zakończeniu rywalizacji swój występ analizował na zimno, acz jasne było, że wynik nie odzwierciedlał ani jego ambicji ani odczuć co do przygotowanej dyspozycji.

Jeden zły manewr w końcówce, zawahanie i zamiast walki o medale zostałem troszkę z tyłu. To zaważyło na końcówce. Też może obrót, który założyłem, mniejszy niż zawsze, bo myślałem, że tu [wcześniej niż na kresce - przyp. red.] rozegra się wyścig. Na koniec było bardzo szybko, a ja nie miałem z czego się odpychać na finiszu. No i niestety, skończyło się, jak się skończyło

tłumaczył.

Ostatnie pół roku było ciężkie, dużo poświęciłem, żeby być tutaj gotowym. Czułem się podczas wyścigu bardzo dobrze, dlatego to tak boli, że końcówka nie ułożyła się. Gdybym mógł ją rozegrać jeszcze raz, z takim poziomem zmęczenia, jakie było na ostatnich 3 kilometrach, to myślę, że byłbym w stanie powalczyć o ten medal. No szkoda, szkoda, że dziś coś nie zagrało.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: