Volta ao Algarve 2019. Sen Tadeja Pogacara

20-letni Słoweniec Tadej Pogacar na Alto de Foia wykorzystał pośpiech rywali i z godnymi podziwu cierpliwością i wyczuciem odniósł zwycięstwo na drugim odcinku Volta ao Algarve.

Pogacar w pierwszym zawodowym sezonie nie zdążył jeszcze dobrze rozpocząć aklimatyzacji na poziomie WorldTour, a już zapisał na koncie zwycięstwo.

Volta ao Algarve to wprawdzie nie wyścig z pierwszej ligi, ale co roku jest dobrze obsadzoną etapówką, która przygotowuje kolarzy do marcowych wyścigów WorldTour. Kolarz UAE-Team Emirates w wieku zaledwie 20 lat odniósł pierwszy zawodowy sukces, na Alto de Foia wygrywając finisz z niewielkiej grupki najlepszych kolarzy wyścigu.

To jakiś sen. Odniesienie pierwszego zawodowego zwycięstwa na górskim etapie, w gronie kolarzy tak utytułowanych, to najlepszy dzień w mojej karierze. Dziękuję wszystkim, którzy prowadzili mnie do tego momentu, dziękuję zespołowi za zaufanie i możliwość rozwoju

– powiedział po zakończeniu zmagań.

Alto de Foia to w ostatnich sezonach pierwszy górski finisz na trasie Volta ao Algarve. Podjazd jest dość specyficzny. 8 kilometrów przy średnim nachyleniu 7% czyni go wymagającą wspinaczką, która jednak wypłaszcza się w finale, a odsłonięte od wiatru zbocza wymuszają większą taktyczną świadomość i mogą okazać się bezlitosne dla tych, którzy ruszą zbyt wcześnie.

Pogacar czekał do końca i nie podpalił się, gdy ruszli rywale. W końcówce ruszył na tyle sprawnie, że jego koła nie zdołali od razu złapać Wout Poels (Team Sky) czy Enric Mas (Deceuninck-Quick Step).

Zrobię wszystko by koszulkę utrzymać. Jutro czasówka, wycisnę z siebie wszystko, to pewne. Zobaczymy na co to wystarczy

– dodał.

Słoweniec jeszcze dwa sezony temu był mało znanym, choć obiecującym pierwszorocznym orlikiem. Przez 5. miejsca w Karpackim Wyścigu Kurierów i Tour of Slovenia czy podium Tour de Hongrie powoli piął się w górę w szrankach młodzieżowych. Tempa nabrał przed rokiem, w wieku zaledwie 19 lat, gdy dał się poznać jako jeden z najlepszych górali wśród zawodników do lat 23. Na przestrzeni sezonu wygrał młodzieżowy Wyścig Pokoju, Tour de l'Avenir oraz Giro della Regione Friuli Venezia Giulia, a na trasie Tour of Slovenia kroku dotrzymywał m.in. Rafałowi Majce.

W Portugalii za młodzianem ze Słowenii znaleźli się m.in. Wout Poels (Team Sky) oraz drugi kolarz ubiegłorocznej Vuelta a Espana, Enric Mas (Deceuninck-Quick Step).

Cieszę się tym wynikiem, bo nie ścigałem się od Il Lombardia. Zespół wykonał świetną robotę najpierw kontrolując ucieczkę, a potem ustawiając mnie na dobrej pozycji przed podjazdem. Do lidera tracę trzy sekundy, dobrze jest być w czołówce już po pierwszym górskim etapie. Zobaczymy co będzie dalej, ale mam nadzieję na wywalczenie lepszego rezultatu

– powiedział Hiszpan.

Czwarty na kresce Holender Sam Oomen liczył na zwycięstwo, ale w finale zabrakło mu paliwa. Kolarz Team Sunweb, który przed rokiem był kluczowym pomocnikiem Toma Dumoulina, w Portugalii ma szansę pojechania swojego wyścigu.

Myślę, że mogę być zadowolony z dyspozycji, to w końcu mój pierwszy start w sezonie. Zawsze czuje się niedosyt, kiedy do zwycięstwa brakuje niewiele. Może powinienem był poczekać nieco dłużej. Mam nadzieję, że na czasówce będę się czuł lepiej niż rok temu... na pewno dam z siebie wszystko

– zadeklarował.

Plan na wygranie etapu przygotowali też kolarze CCC Team. Pomarańczowe koszulki pracowały na Amaro Antunesa, który, mimo kraksy na pierwszym odcinku, nie zamierzał tanio skóry sprzedać przed własną publicznością.

Byłem bardzo zmotywowany i chciałem powalczyć przed swoimi kibicami. Czułem się świetnie, zespół pracował dobrze. Mieliśmy plan, chcieliśmy walczyć o wygranie etapu. Zostawiliśmy na trasie sporo zdrowia, niestety rywale byli dziś mocniejsi

– komentował lider zespołu CCC.

Zawodnicy CCC Team do pracy zagonili kolarzy Quick-Step, w finale do ataku wysyłając Antunesa i Riccardo Zoidla. Niski Portugalczyk, który w karierze wygrał już etap Volta ao Algarve, w finale próbował ponownie swoich sił, a gdy to spaliło na panewce, musiał zadowolić się piątą lokatą.

Chłopaki wykonali plan. Mieliśmy Bartę w odjeździe, chcieliśmy zmusić innych do pracy. Potem planowaliśmy atakować już na przedostatnim podjeździe i tak też zrobili Zoidl i Antunes. Wszystko szło dobrze, byliśmy w grze o zwycięstwo. Może trzeba było poczekać z atakiem na ostatnim kilometrze. Jestem dumny z zespołu i tego jak pojechali. Bylibyśmy na lepszej pozycji w klasyfikacji generalnej gdyby nie kraksa Amaro na pierwszym etapie, ale awans na ósme miejsce nie jest zły

– ocenił dyrektor sportowy polskiej grupy, Gabriele Missaglia.

Klasyfikacja generalna dalszym zmianom ulec powinna jutro – w programie 20,3 kilometra jazdy indywidualnej na czas. Pogacar po dwóch etapach wyprzedza o sekundę Poelsa, o 3 sekundy Masa, o 5 sekund Oomena a o 21 sekund Davida de la Cruza (Team Sky). Te niewielkie różnice pozostawiają wyścig otwartym, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę, że żaden z kolarzy w czołówce nie jest orłem w jeździe indywidualnej na czas.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: