Tour of Oman 2019. Grellier bez tchu, Lutsenko pomimo rodzinnej tragedii

Koszulka lidera wyścigu nie była największym brzemieniem Alexeya Lutsenki na zboczach Jabal Al Akhdar.

Alexey Lutsenko w Omanie wygrał przed rokiem, pokazując zdecydowaną poprawę umiejętności jazdy w górach. W tym roku na szosach położonego na południowym-wschodzie Półwyspu Arabskiego kraju nie ma na niego mocnych. Mistrz Kazachstanu triumfował na drugim i trzecim odcinku, a dziś wyścig rozstrzygnął triumfem na Jabal Al Akhdar, Zielonej Górze.

26-latek na największej stromiźnie wyścigu poradził sobie m.in. z Domenico Pozzovivo (Bahrain-Merida), Rui Costą (UAE Team Emirates) czy Jesusem Herradą (Cofidis). Kazach odczepił rywali jednego po drugim, a w finale połknął jeszcze prowadzącego uciekiniera i na mecie uniósł ręce ku niebu.

Za determinacją lidera Astany nie stały zachęty zespołu czy nadmierna motywacja do obrony tytułu.

Etap wygrałem dla żony. Dla nas jest to bardzo trudny czas, straciliśmy dwójkę dzieci. Dwa miesiące temu moja żona straciła bliźniaki i to kładzie się cieniem na wszystkim. To okropna strata... mamy pięcioletnią córeczkę, chciałem to zrobić dla rodziny

powiedział "Cyclingnews" po zakończeniu etapu na Zielonej Górze.

fot. ASO/Kare Dehlie Thorstad

Lutsenko w finale zwycięstwo wyrwał Francuzowi Fabianowi Greillerowi. Kolarz Direct Energie, który cały odcinek spędził w ucieczce, zmierzał po swoje pierwsze zawodowe zwycięstwo, ale na ostatnich 150 metrach nie był w stanie obronić się przed szarżującym Kazachem.

Byłem w swoim świecie, skupiałem się tylko na następnym obrocie korby. Starałem się nie zajechać się, nie szarżowałem na początku podjazdu, bo nie chciałem, żeby odcięło mnie 4 kilometry przed metą. Udało mi się kontrolować swój wysiłek. Nie żałuję, zrobiłem wszystko, co mogłem

powiedział rozczarowany Grellier francuskiej "L'Equipe".

Wiedziałem, że samemu, nawet z przewagą 3 minut, będzie mi trudno się obronić. Pocieszające jest to, że drugie miejsce w takim gronie to nie takie nic.

24-latek za pomoc dziękował koledze z zespołu, Romainowi Cardisowi. Ten w ucieczce pracował solidnie by kolegę dowieść do ostatniego wzniesienia z jak największą przewagą.

Mieliśmy się zabrać w ucieczkę, dlatego pojechałem z Romainem. Szkoda, byłem bardzo blisko wygranej. Romain nie musiał na mnie pracować, mógł jechać spokojnie i oszczędzać nogi na czwartkowy sprint. Dziękuję mu bardzo

dodał Greiller.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: