Przełajowe MŚ 2019. Mathieu van der Poel poza zasięgiem Belgów

Fakt, że o 24-letnim zawodniku można napisać, że powrócił na tron mistrzowski kategorii elity po trzech latach przerwy najlepiej świadczy o triumfie Mathieu van der Poela w mistrzostwach świata w kolarstwie przełajowym.

Kończący mistrzostwa świata w Bogense wyścig elity mężczyzn to pokaz koncertowej jazdy w wykonaniu Holendra, który powrócił na najwyższy stopień podium tejże imprezy po trzech latach. Poprzednio tęczową koszulkę wygrał w 2015 roku w Taborze, jako zaledwie 20-latek.

Mathieu van der Poela od dłuższego czasu można śmiało nazwać w pełni spełnionym kolarzem przełajowym. Fakt ten jest imponujący szczególnie ze względu na wiek Holendra, który przed dwoma tygodniami świętował 24. urodziny. Znacznie krótszy staż od większości zawodników, z którymi rywalizuje na co dzień, nie przeszkodził mu w wygraniu wszystkiego, co tylko możliwe na przełajowych trasach.

Mimo imponującego dorobku zwycięstw młody zawodnik, wywodzący się z rodziny z bardzo bogatymi tradycjami kolarskimi, nie był w stanie wrócić na najwyższy stopień podium mistrzostw świata przez trzy kolejno następujące po sobie edycje czempionatu.

Miałem niesamowity sezon, byłem więc dziś pewny siebie. Ale to są mistrzostwa świata i zawsze trudno jest je wygrać. Cieszę się, że znów mogę nosić tęczową koszulkę. To trwało zbyt długo. Poczułem ulgę po przekroczeniu linii mety. To był dla mnie bardzo długi wyścig

 powiedział na mecie nowy mistrz świata.

Kluczem do sukcesu Holdendra była bezbłędna jazda na technicznych fragmentach trasy, które van der Poel pokonywał płynnie, pozornie niemal nie przywiązując uwagi do ich istnienia. Na tych samych przeszkodach jego największy rywal, dotychczasowy mistrz świata Wout Van Aert, nie wystrzegał się drobnych pomyłek. Każda z nich kończyła się zwiększeniem dystansu dzielącego dwójkę zawodników jadących na czele wyścigu.

Myślę, że największą szansą dla mnie i Toona [Aertsa] było kontrolowanie wyścigu tak długo jak to było możliwe

 wyjaśnił Wout Van Aert przed kamerami "Sporzy".

Trzykrotny mistrz świata zdołał odrobić straty po pierwszym ataku van der Poela, ale po drugim błędzie na technicznym stoku nie miał już na tyle sił by do Holendra dociągnąć.

Próbowaliśmy zostać z Mathieu gdy przeprowadzał ataki. Udało mi się dojechać do niego po pierwszym z nich, ale na następnym okrążeniu popełniłem błąd i wtedy odjechał mi na dobre. W pościg włożyłem bardzo dużo sił, nie miałem jak odpowiedzieć.

Zmuszony zadowolić się tym razem drugim miejscem Van Aert podkreślił, że z jego ramion spadło spore brzemię. Belg po walce przełajowy sezon kończy ze srebrem i może skupić się na szosowej rywalizacji, którą podejmie w barwach ekipy Jumbo-Visma.

Dałem z siebie wszystko, jechałem tak szybko, jak mogłem. Muszę przyznać, jak chyba wszyscy, że Mathieu był dziś najsilniejszy i że zasłużył na ten tytuł

podsumował Belg,

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając błędny fragment tekstu i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: