Ścieżki CCC Team. Simon Geschke i poszukiwanie elastyczności

Simon Geschke

Simon Geschke to jeden z bardziej wszechstronnych zawodników CCC Team. Niemiec szukał nowej ścieżki i tę znalazł w barwach polskiej drużyny.

Napis CCC na koszulce to dla wielu kolarzy nowość, zmiana barw zespołowych po latach w jednym środowisku to zawsze wyzwanie, nowe zadania i oczekiwania przynosić mogą niepewność lub motywację.

Pewne rzeczy nie ulegają jednak zmianom.

Simona Geschke nie sposób pomylić z innym kolarzem. Bez względu na strój, warunki i okoliczności, broda rodem z baśni braci Grimm zdobi jego twarz, a jej właściciel – wszechstronny pomocnik i rozsądny kapitan – jest w peletonie szanowany i rozpoznawany.

Broda jest, pewne rzeczy się nie zmieniają [śmiech]. Ten sam rower, ubrania. Bardzo się ucieszyłem na wieść o tym, że będzie trochę znajomych twarzy, chłopaków z Gianta, Etxeondo. Mili ludzie, poznałem już tych, których jeszcze nie znałem. To był dobry tydzień

– przyznał na otwarcie rozmowy.

Z 32-letnim Niemcem, który od 1 stycznia reprezentuje barwy CCC Team, rozmawialiśmy podczas pierwszego obozu zespołu, w połowie grudnia. Grupa Jima Ochowicza zbiera się w tym samym hotelu, który przez lata służył za bazę integracji zespołowi BMC Racing. Kolarze, którzy w formacji budowanej przez doświadczonego Amerykanina pozostali, czuli się jak u siebie.

Geschke, który ostatnie 10 sezonów spędził w zespole znanym dziś jako Team Sunweb, nie miał problemów z aklimatyzacją.

Jestem przyzwyczajony do roweru i ubrań, więc to jakiś początek. Struktura jest nowa, ale teraz znam każdego. To był też cel tego tygodnia, żeby się poznać. Czuję, że się szybko zadomowię.

Niemiec, zwycięzca etapowy Tour de France (2015), na opuszczenie zespołu Iwana Spekenbrinka zdecydował się po dwóch latach ścigania się w charakterze pomocnika Toma Dumoulina w wyścigach etapowych i Michaela Matthewsa w wyścigach klasycznych. Geschke na przestrzeni lat jako kolarz najlepiej sprawdzał się w pagórkowatych klasykach oraz jako potrafiący wyczuć odpowiedni moment uciekinier. Na koncie zapisał wygrane na etapie "Wielkiej Pętli", Criterium International oraz w GP du canton d'Argovie (2014), wysoko kończył też Amstel Gold Race (6. w 2014 roku), Volta Limburg Classic (4. w 2010 i 2011, 2. w 2012 roku) czy Brabancką Strzałę (5. w 2013, 4. w 2014 roku).

Umiejętności te pozwalały mu pracować z Matthewsem na trasie Mediolan-San Remo, próbować gry na własną rękę w Ardenach czy osłaniać lidera ekipy podczas trzytygodniowych zmagań.

Rozmawiałem z Sunwebem, ale nie mogliśmy się dogadać co do kontraktu. Chciałem zmienić ekipę, a kiedy negocjacje nie szły najlepiej, zacząłem rozglądać się za innymi opcjami. Pomyślałem, że może to jest ten rok by zmienić zespół. Z każdym dniem czułem, że to dobry kierunek. Sporo zespołów czekało na BMC.. utrzymali się na rynku, na szczęście dla zawodników. Jak tylko było wiadomo, że CCC przejmie zespół, Jim złożył mi dobrą ofertę. Nie musiałem się długo zastanawiać

– wspominał.

Mój agent powiedział mi, że zna Jima od lat, zna organizację zespołu, Wszyscy świadczyli, że organizacja jest mocną stroną tej struktury i to jest też coś, co widzę tu, na obozie. To wszystko działo się podczas drugiego dnia przerwy Tour de France, więc miałem trochę na głowie. Miałem dwie inne oferty, jedną z Sunwebu, ale w tym roku chciałem czegoś nowego i cieszę się, że wybrałem tę ekipę.

fot. Kare Dehlie Thorstad / ASO

Dla Geschke zmiana barw to także powrót do innego podejścia, ścigania się z innymi celami w głowie i większą ilością opcji rozegrania wyścigu.

Będę miał swoje szanse. To był jeden z argumentów za zmianą ekipy… choć na początku nie było to tak jasne, ale szukałem na 2019 szansy jazdy bardziej agresywnej. Trochę mi tego brakowało przez ostatnie dwa lata w Sunwebie. Fajnie mieć lidera na generalkę, ale ja dawniej byłem zawodnikiem agresywnie jeżdżącym, zabierającym się w ucieczki, czasem się to opłacało.

Grupa Sunweb w ostatnich sezonach pracowała z Tomem Dumoulinem, który z kolarza świetnie jeżdżącego na czas i w Holandii przeistoczył się najpierw w zawodnika potrafiącego rzucić rękawicę światowej czołówce na krótszych podjazdach, a z czasem także i na największych.

To na pewno inne podejście niż to co Sunweb robił w ostatnich dwóch sezonach. Ja lubię jeździć z zawodnikami walczącymi o klasyfikację generalną, jak Tom Dumoulin. W tej ekipie jest to trochę bardziej otwarte, szczególnie w etapówkach. Greg van Avermaet jest naszym liderem na klasyki, może walczyć o etapy wyścigów etapowych. Tu będę nadal występował jako pomocnik, coś jak u boku Michaela Matthewsa czy Dumoulina, ale będzie to bardziej mieszane

– tłumaczył Geschke.

Grupa Sunweb w ostatnich latach przeszła sporą metamorfozę. Zespół Iwana Spekenbrinka zawsze za pan brat był z nowymi technologiami, ale gdy zaczynał w 2009 roku jako pro-kontynentalna grupa Skill-Shimano, nie miał jeszcze nawet autobusu i ze składem młodych i mało doświadczonych kolarzy nie mógł liczyć się w walce w najważniejszych imprezach kalendarza.

Grupa na szersze wody wypłynęła w 2011 roku, gdy sukcesy odnosić zaczął niemiecki sprinter Marcel Kittel. W kolejnych sezonach na sukcesach kolarza z Erfurtu oraz triumfach jego rodaka Johna Degenkolba i Australijczyka Michaela Matthewsa grupa zbudowała silny zespół rywalizujący na poziomie WorldTour i kładący duży nacisk na wykorzystanie nowinek technologicznych w treningu i przygotowaniach całej struktury do wyzwań wyścigów trzytygodniowych.

Zespół po odejściu Kittela i Degenkolba przeszedł sporą transformację, której efektem było postawienie na Toma Dumoulina i umożliwienie mu walki w największych wyścigach świata. Wyniki przeszły chyba najśmielsze marzenia – Holender zaczął od 6. lokaty w Vuelta a Espana (2015), potem wygrał Giro d’Italia (2017), a w ubieglym sezonie zajął 2. miejsca w Giro i Tour de France.

W ostatnich dwóch latach Sunweb… bardzo skupiali się na jednym celu… i to dobrze oczywiście, ale myślę, że jest możliwe stosowanie innych podejść i wprowadzenie większej elastyczności. Tego mi brakowało

– przyznał Geschke.

Nie było za bardzo miejsca na bardziej elastyczne podejście, liczył się jeden cel. Myślę, że w zespole CCC będzie to wyglądało inaczej, zawodnicy będą mogli szukać okazji dla siebie. A ja to lubię.

Geschke okres w Sunwebie wspomina przez pryzmat najlepszych wspomnień, ale te z dość złożonej perspektywy. Niemiec w zespole ścigał się od 2009 roku i był jednym z nielicznych, którzy widzieli i uczestniczyli w transformacji ekipy w kierunku wygrywania etapów Grand Tourów z Marcelem Kittelem, Michaelem Matthewsem, a wreszcie walki o podia Giro i Touru z Dumoulinem.

To okres, którego nigdy nie zapomnę. Jednym z najważniejszych momentów mojej kariery było wygranie Giro z Tomem. Każdy musiał dać z siebie 100% – nie mieliśmy może najmocniejszej ekipy, ale mieliśmy bardzo silnego lidera, a każdy był zaangażowany. Bez tego by się to nie udało. W nowym roku to będzie duża zmiana, nie znaczy to, że nie będziemy jeździli na generalki, ale podejście będzie inne.

Na koncie brodatego Niemca znajduje się etapowe zwycięstwo w Tour de France. Geschke swoją szansę złapał 22 lipca 2015 roku i samotnym rajdem na Pra Loup udowodnił, że w ucieczkach potrafi odpowiednio połączyć wyczucie momentu z fizycznym przygotowaniem.

Czy walka o etapowe triumfy w wyścigach trzytygodniowych to wciąż cel?

Tak, zdecydowanie. Jeśli będę w formie, to mogę walczyć o takie zwycięstwa, to będzie też mój cel.

Rok 2019 będzie dla Niemca 10. rokiem w zawodowym peletonie. W szeregach zespołu CCC Team 32-latek będzie jednym z bardziej rozpoznawalnych i doświadczonych kolarzy. Zespół, którego skład stanowią kolarze dawnego zespołu BMC Racing, zaciągi z kilku ekip WorldTour i Professional Continental oraz kolarze z dawnego CCC Sprandi Polkowice mierzył się będzie nie tylko z budowaniem rozumienia, ale i spójności między zawodnikami reprezentującymi różny poziom sportowy.

Geschke świadomy jest, że jego rola wykracza poza bycie częścią dobrze przygotowanej kadry zawodników.

Tak, w sumie pełniłem taką funkcję w Sunwebie. Mieliśmy sporo młodych chłopaków, podobnie jest tutaj. Oni potrzebują… kiedy wspominam siebie sprzed 10 lat, wtedy byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby bardziej doświadczony kolarz mówił mi co i jak robić. Pamiętam swój pierwszy Grand Tour, wszyscy byliśmy żółtodziobami… ale tak, staram się pomagać. Dokładanie się budowania ekipy to nie tylko dobra forma, ale i przekazywanie pewnych doświadczeń młodszym czy w ogóle wymiana doświadczeń z kolegami

– zaznaczył.

Myślę, że mamy dobrą grupę zawodników, niektórzy jak Schär czy Ventoso, mają sporo doświadczenia. Jest taki balans, bo niektórzy zawodnicy którzy przyszli z ekipy CCC oni wskakują na poziom WorldTour. Mają przed sobą swój pierwszy sezon WorldTouru, co też będzie dla nich nowością, myślę. Ja się też będę uczył od nich, to działa w dwie strony, bo nie mogę przecież powiedzieć, że pozjadałem wszystkie rozumy i mam wystarczająco doświadczenia.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: