Mediolan-San Remo wielkim celem Eli Vivianiego

Elia Viviani

Elia Viviani przy okazji sześciodniówki w Gandawie nakreślił swoje cele na sezon 2019.

29-letni kolarz grupy Deceuninck-Quick Step chciałby w końcu zaistnieć w wiosennych klasykach. Marzeniem jest zwycięstwo w Mediolan-San Remo, do którego podchodził już pięć razy, a najlepszym wynikiem była 9. lokata w 2017 roku.

"La Primavera" to chyba jedyny monument w moim zasięgu, dlatego ciężko nad tym pracuję. To wyścig wyjątkowy, można się świetnie czuć, by w jednej chwili stracić zasilanie. Tak właśnie miałem w tym roku, gotowałem się do sprintu na Via Roma, gdy nagle skończyło mi się paliwo. Ale tak to bywa w 300-kilometrowym wyścigu

 - powiedział mistrz Włoch w "Sporza".

Mediolan-San Remo to nie jedyny klasyk na celowniku Vivianiego. Swoje porachunki ma z Gandawa-Wevelgem, który w tym roku doprowadził go do łez, po przegranym finiszu z Peterem Saganem.

Jestem w najlepszym okresie mojej kariery, dlatego staram się przekraczać limity. Cel, jakim był złoty medal na igrzyskach olimpijskich, udało mi się zrealizować, a teraz wciąż marzę o wyścigach szosowych, w tym o Gandawie

 - dodał.

Sprinter z Isola della Scala jeszcze nie wie czy powróci na Giro d'Italia, bardziej prawdopodobny jest udział w Tour de France.

Nigdy nie wygrałem w tym drugim. Z jednej strony chciałbym pojawić się na Giro w koszulce mistrza kraju i zakończyć w mojej Weronie, z drugiej to właściwy czas, aby zaatakować Tour, również dlatego, że zacznie się w Brukseli, a ja reprezentuję belgijski zespół. Zobaczymy jak rozpocznie się sezon i podejmiemy wówczas decyzję

 - zaznaczył.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: