Mark Cavendish trenuje, ale czy będzie się ścigał?

Mark Cavendish

Mark Cavendish wznowił treningi po okresie przerwy spowodowanym leczeniem wirusa Epsteina-Barra.

Brytyjczyk, u którego problemy zdiagnozowano już wcześniej wiosną 2017 roku, w tym sezonie od lekarzy czerwone światło dostał w sierpniu. Treningi rozpoczął w październiku, ale nie weźmie udziału w torowej sześciodniówce w Londynie (23-28 października).

34-latek w tym sezonie wygrał tylko etap Dubai Tour, a jego starty naznaczone były upadkami i kontuzjami. Kraksy na trasach Abu Dhabi Tour i Tirreno-Adriatico przekreśliły wiosenny starty i skończyły się wstrząśnieniem mózgu i pękniętym żebrem. Cavendish zdołał wrócić przed Tour de France, ale w kluczowym starcie sezonu na finiszach nie miał nic do powiedzenia, a na 11. etapie przekroczył limit czasu.

Jego ostatnim startem był Prudential RideLondon Surrey Classic, 29 lipca. "Manx Missile" zajął w nim 12. miejsce.

Przyszłość Cavendisha nie jest jasna. 34-latek nie ma jeszcze kontraktu na sezon 2019, a zespół Dimension Data póki co przedłużył tylko umowę z jego rozprowadzajacym Markiem Renshawem. Grupa z RPA buduje zespół wokół kolarzy zdolnych wygrywać pagórkowate klasyki oraz wyścigi na brukach, natomiast milczy w sprawie jednego z najbardziej utytułowanych sprinterów w historii.

Tour de France 2018. Mark Cavendish – głowa chciała, nogi nie pozwoliły

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

3 Comments

  1. dzinks

    19 października 2018, 19:15 o 19:15

    Zwykłe przeziębienie i przez tydzień nie masz sił na więcej niż listonosz, a co mówić z takim wirusem.

    • vip

      20 października 2018, 22:05 o 22:05

      Nie przesadzaj z tym przeziębieniem.

  2. mmm

    20 października 2018, 18:32 o 18:32

    do cc c go

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: