MŚ Innsbruck 2018. Rohan Dennis dopiął swego

Dzisiejsza czasówka była popisem Rohana Dennisa. Australijczyk zdeklasował rywali i w Tyrolu uzyskał miano najlepszego czasowca globu i swój pierwszy indywidualny medal mistrzostw świata elity na szosie.

28-latek od trzech lat zaliczany jest do światowej czołówki w tej specjalności. Dotychczas udało mu się odnieść zwycięstwa na odcinkach wszystkich Grand Tourów, ale brakowało mu medalu mistrzostw świata. Czempionat nie był jego imprezą, jego najlepszy do dziś wynik to 5. miejsce z 2014 roku z Ponferrady.

Dennis wygrywał czasówki, w 2015 roku przez trzy miesiące był rekordzistą w jeździe godzinnej, a ostatnio przymierzał się do wygrywania wyścigów etapowych, ale na mistrzostwach świata kręcił się koło pierwszej piątki, nie będąc w stanie zbliżyć się do podium.

Tym razem miało być inaczej. Kolarz BMC Racing, w tym roku zwycięski na pięciu z ośmiu indywidualnych czasówek, w których brał udział, był świetnie przygotowany. Po opuszczeniu Vuelta a Espana wszystko zostało podporządkowane 52 kilometrom w Innsbrucku i wysiłkowi, który na tej trasie miał dać mu upragnione złoto.

Marzenia stają się rzeczywistością. Dążyłem do tego od juniora, to moje pierwsze zwycięstwo na mistrzostwach świata. To niesamowite. Muszę podziękować wielu osobom, ale pierwszą z nich jest moja żona. Teraz zamierzam rozkoszować się tym momentem i nie mogę się doczekać kolejnego roku z tęczową koszulką

 - powiedział po zakończeniu wyścigu szczęśliwy Australijczyk.

Jadący w samochodzie Brad McGee dodał mi dużo pewności siebie. Na szczycie, kiedy miałem minutę przewagi nad Dumoulinem, on postawił mnie do pionu. Czułem, że jadę po zwycięstwo, ale czekałem, wolałem się upewnić i zaczekać aż Dumoulin przekroczy linię mety

 - dodał Dennis, który nie był zaskoczony przewagą jaką uzyskał na linii mety.

Znałem naszą moc z drużynówki, a dziś na podjeździe jechałem mocniej niż wtedy. Wiedziałem, że Tom prowadził swój zespół w niedzielę i kręcił bardzo mocno, więc miałem pojęcie z jaką mocą muszę tu jechać

 - wyjaśniał.

Tom Dumoulin na austriackiej trasie zdawał się być głównym faworytem. Zdecydowanie promował go podjazd pod Gnadenwald (4,9 km; 7,1%), jednak broniący tytułu Holender nie był w takiej formie jak w pierwszej części sezonu, kiedy zajął 2. miejsce w Giro d'Italia i Tour de France.

Dennis, który Dumoulinowi uległ w tym roku na prologu Giro d'Italia, mocno rozpoczął czasówkę, po 17 kilometrach mając w zapasie 8 sekund, a po podjeździe już 61 sekund. Holender, który w maju okazał się lepszy od Australijczyka na długiej czasówce podczas Corsa Rosa, nie mógł się do niego zbliżyć. Na mecie stracił 1 minutę i 21 sekund, z trzecim Victorem Campenaertsem wygrywając o ułamki sekundy.

To nie był dobry dzień, nie byłem na swoim najwyższym poziomie i muszę być zadowolony ze srebra. Przyjechałem na start by zostać po raz drugi mistrzem świata, ale Rohan pojechał niesamowicie... to w zasadzie podsumowuje mój dzień. Przez godzinę walczyłem ze sobą fizycznie i psychicznie. Nie znałem międzyczasów, dlatego dawałem z siebie wszystko do ostatniego metra. Gdyby nie to, nie byłbym drugi

 - tłumaczył na konferencji prasowej zawiedziony Holender.

Trzy lata temu w Richmond pojechałem słabą czasówkę, a potem zaliczyłem najlepszy wyścig ze startu wspólnego w karierze, wiec do niedzielnego ścigania podchodzę otwarty na każdą możliwość

 - zapowiedział.

fot. Innsbruck-Tirol 2018 / BettiniPhoto

Według ekspertów i bukmacherów wymieniona dwójka była zdecydowanie poza zasięgiem reszty. Podobnego zdania był Belg Victor Campenaerts, a przynajmniej do czasu wyruszenia na trasę. Mistrz Europy zwykle preferuje płaskie czasówki, ale dziś był jego dzień.

Wiedziałem, że Rohan i Tom są o poziom wyżej ode mnie, dlatego ja przyjechałem walczyć o trzecie miejsce. Nie żałuję, że przegrałem srebro tak niewielką różnicą. Podium to dla mnie zwycięstwo, jestem bardzo szczęśliwy

 - mówił po dekoracji brązowy medalista.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

1 Comment

  1. Karol

    27 września 2018, 12:09 o 12:09

    Dennis wyglądał przy innych jakby jechał z silnikiem albo wziął koks, że aż mu uszami dymiło.
    Niesamowity nokaut konkurencji,aż ciężko w to uwierzyć przy tak wyrównanym poziomie, po prostu ich zdemolował.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this:

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: