CPA głosuje, David Millar protestuje

David Millar jest jedynym kandydatem startującym przeciwko obecnemu prezydentowi Związku Kolarzy Zawodowych (CPA) Gianniemu Bugno. Brytyjczyk nie ma szans na wygraną, ale jego protestowa kandydatura ożywiła europejski peleton.

CPA, z francuskiego Cyclistes Professionnels Associés, czyli Związek Kolarzy Zawodowych w czwartek wybierze nowego prezydenta. Po dwóch odbytych kadencjach o trzecią ubiegał się będzie były kolarz - zwycięzca Giro d'Italia (1990) i mistrz świata z 1991 i 1992 roku - Gianni Bugno.

Jego kontrkandydatem, pierwszym w historii organizacji, jest również były zawodnik, działacz antydopingowy i komentator telewizyjny - Szkot David Millar.

Kandydatura Millara postawiła zdominowaną przez Francję i Włochy organizację w świetle reflektorów i sprowadziła na nią szeroką krytykę zawodowego peletonu, a przynajmniej jego angielskojęzycznej części. Millar, który mówi głośno o tym, że czwartkowego głosowania nie wygra, zdołał skierować uwagę peletonu na problem reformy organizacji reprezentujących zawodowych kolarzy i przez nich fundowaną.

Paradoks sytuacji leży zatem właśnie w relacji, a precyzyjniej, w komunikacji między CPA i kolarzami. Związek fundowany jest przez zawodników i reprezentuje ich w rozmowach z kolarskimi instytucjami. Z drugiej strony mało kto rozumie czym zajmuje się CPA i jak działa, a ustalony przed laty system głosowania dotychczas nie był przedmiotem zainteresowania peletonu.

Złożona w 1999 roku przy Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI) CPA jest organizacją działającą na prawie szwajcarskim, za cel stawiającą szeroko pojętą ochronę interesów zawodników i zawodniczek. Spisane w 2006 roku przepisy sformułowane są interesująco i pomijając już braki uaktualnień w nazwach, wśród chronionych podmiotów wymieniają "zawodowych kolarzy związanych kontraktem z ekipą UCI ProTeam lub Professional Continental na poziomie międzynarodowym", "zawodniczki z najwyższego poziomu na krajowym i międzynarodowym poziomie", "kolarzy ekip trzecioligowych, na mocy regulacji krajowych federacji i UCI".

Ta dziwna mieszanka w praktyce oznacza, że członkami CPA automatycznie zostają kolarze ekip pierwszej i drugiej dywizji oraz zawodniczki decydujące się na przystąpienie, natomiast zawodnicy trzecioligowi i pozostałe zawodniczki już nie. CPA zajmuje się ich problemami na zasadzie ad hoc, natomiast grupy te nie są w niej reprezentowane.

CPA finansowane jest przez kolarzy - 7% wszystkich nagród w międzynarodowych wyścigach przeznaczane jest na działanie Związku oraz ustanowiony przy nim fundusz ułatwiający przejście na sportową emeryturę. Na przestrzeni lat do jego osiągnięć należy reprezentowanie peletonu w negocjacjach z organizatorami wyścigów i UCI, wprowadzenie tzw. "protokołu pogodowego", podniesienie pensji minimalnej, podpisanie porozumienia ze Stowarzyszeniem Kolarskich Grup Zawodowych (AIGCP), dotyczącego warunków pracy i ubezpieczeń, a także wprowadzenie regulacji dotyczących bezpieczeństwa w końcówkach wyścigów/etapów.

Wybór wyborowi nierówny

Członkostwo i sposób reprezentacji to punkt zapalny tegorocznych wyborów. W skład CPA wchodzi sześć kolarskich związków, reprezentujących kolarzy poszczególnych krajów - Włoch, Francji, Szwajcarii, Hiszpanii, Portugalii oraz związek ANAPRC, reprezentujący Kanadę i USA. Do niedawna w tym szeregach CPA znajdowały się także podobne związki Belgii oraz Holandii, ale wycofały się one z udziału w działaniach organizacji, argumentując, że nie reprezentuje ona peletonu, a jej prezydent jest nieaktywny. CPA ma także swój oddział dla kobiet, ale ten nie zyskał szerszego aplauzu, w przeciwieństwie do sformowanego niedawno niezależnego The Cyclists Alliance.

Głosowanie nad kandydaturami odbywa się na zgromadzeniu ogólnym, a kolarskie związki działające w imieniu swoich członków, zrzeszonych kolarzy, oddają głosy. I tak 150 głosów odda Pascal Chanteur, szef francuskiego związku kolarskiego, 124 jego włoski odpowiednik Cristian Alvato, 86 Jose Luis de Santos z Hiszpanii, 86 reprezentant kolarzy Ameryki Północnej Michael Carcaise, 17 David Chassot ze Szwajcarii i 14 Joakim Andrade z Portugalii.

Daje to 458 głosów, czyli nawet nie połowę z 1063 kolarzy zarejestrowanych przez UCI na poziomie WorldTour i ProContinental. Kolarze, których związki nie są reprezentowane lub nie istnieją, mogą głosować, pod warunkiem, że pojawią się osobiście na zgromadzeniu ogólnym i oddadzą głos, oczywiście liczony pojedynczo. Głosowanie w tym roku odbywa się w czwartek, 27 września - dzień po zmaganiach jazdy indywidualnej na czas elity mężczyzn i na trzy dni przed wyścigiem ze startu wspólnego.

Głosowanie elektroniczne nie jest dozwolone, natomiast w blokowym głosowaniu sześciu członków CPA Bugno ma mieć niemal zapewnioną reelekcję.

Millar kontra

Na przełomie sierpnia i września swoją kandydaturę zgłosił były kolarz David Millar, kampanię rozpoczynając przy pomocy strony internetowej i konta na Twitterze, które szybko zdobyło popularność.

Millar postuluje nie tylko równe i demokratyczne wybory, przeprowadzane drogą elektroniczną, ale i jawność finansów i niezależny audyt Związku. Szkot chce zorganizować Kongres Zawodników (w którego skład weszliby wybierani przez kolegów z ekipy reprezentancie wszystkich drużyn), zreformować fundusz pomocowy, ustanowić program ubezpieczenia zdrowotnego, poprawić zaangażowanie zawodników w negocjacjach CPA z ekipami, wprowadzić regulacje dotyczące postępowania w przypadkach wstrząśnienia mózgu oraz przez CPA zapewnić stały dostęp do opieki psychologicznej.

CPA ze swojej strony wskazała na zasady obowiązujące przy wyborze i odrzuciła pomysł elektronicznego głosowania, zasłaniając się koniecznością zgłoszenia takiego wniosku poprawek na 30 dni przed zgromadzeniem, a dodatkowo podnosząc, że postulat Millara jest nierealny do zrealizowania w tak krótkim czasie. Konto Związku na Twitterze opublikowało nawet link do badań nt. zalet głosowania bezpośredniego nad elektronicznym, a oprócz wypuszczanych co kilka dni artykułów nt. wyborów i przepisów, publikowało także wpisy przychylne Bugno.

Peleton reaguje

Kampania Millara przyniosła efekt, gdyż swoje niezadowolenie i niezrozumienie dla procesu wyborczego masowo wyrazili kolarze z całego świata, na czele ze zwycięzcą tegorocznego Tour de France Geraintem Thomasem (Team Sky).

Na brak możliwości dotarcia na głosowanie przez wielu kolarzy zwrócił uwagę Irlandczyk Connor Dunne.

Brak równości między kolarzami w prostych słowach tłumaczyć próbował Walijczyk Geraint Thomas, natomiast jego drużynowy kolega Chris Froome poszedł o krok dalej i całość nazwał dyktaturą.

Brak równości w głosowaniu nie spodobał się Marcelowi Kittelowi i Nathanowi Haasowi (Katusha-Alpecin).

Natomiast Bauke Mollema pytania do włoskiego reprezentanta miał w kwestii równych szans startujących w wyborach.

Obiekcje co do sposobu głosowania i braku odpowiedzi na wysyłane maile wyrazili za to Luke Rowe i Rory Sutherland. Walijczyk sposób komunikacji Związku porównał nawet do ery kamienia łupanego.

Poważnie i mniej poważnie wyrażane frustracje znalazły się w liście, który w ubiegłym tygodniu wysłano do Bugno. Pod pismem opublikowanym przez portal "insidethegames.biz" podpisało się 27 zawodników: Thomas, Froome, Kittel, Mollema, Sutherland, Bernhard Eisel, Philippe Gilbert, Matthew Hayman, Jakob Fuglsang, Tony Martin, Roman Kreuziger, Daryl Impey, Michael Valgren, Julian Alaphilippe, Wout Poels, Greg van Avermaet, Primoz Roglic, Steven Kruijswijk, Michael Matthews, Bob Jungles, Stefan Kung, Richie Porte, Jasper Stuyven, John Degenkolb, Tom Dumoulin, Alejandro Valverde i Mikel Landa.

Pismo cytuje przepisy uchwalone przez CPA i zarzuca związkowi, że o zgromadzeniu ogólnym poinformował na 18 dni przed nim, co nie pozwala na złożenie wniosku o zmianę przepisów, który z kolei złożony musi zostać na 30 dni przed zebraniem.

My niżej podpisani i wielu członków peletonu mamy wrażenie, że proces wyborczy jest nieuczciwy i forsowany by zagwarantować Ci zwycięstwo i prezydenturę na kolejne cztery lata. Kolarze, których reprezentujesz, pochodzą z wielu krajów świata, nie mogą się wszyscy pojawić, bo mają też inne zobowiązania. Co więcej, nasze głosy nie mogą [w tej sytuacji] przeważyć głosów organizacji członkowskich

 - napisali zawodnicy, argumentując, że statut zmieniony może zostać przez zgromadzenie ogólne CPA, a nowe wybory powinny odbyć się za rok.

List postuluje także wprowadzenie poprawek do przepisów i przyznanie każdemu zawodnikowi głosu, wprowadzenie głosowania elektronicznego oraz przeprowadzenie audytu finansów CPA.

Bugno w rozmowie z "Cyclingweekly" odparował, że wybory odbędą się zgodnie z planem, choć obiecał, że CPA przyjrzy się systemowi głosowania. Włoch realistycznie stwierdził, że kolarze mieli cztery lata na wniesienie propozycji zmiany systemu, a wprowadzenie nowej metody głosowania na miesiąc lub mniej przed wyborami nie jest wykonalne.

Jeśli znalazłeś w artykule błąd lub literówkę prosimy, daj nam o tym znać zaznaczając ten tekst i używając skrótu klawiszy Ctrl+Enter.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Zgłoszenie błędu w treści

Następujący tekst zostanie wysłany do naszych redaktorów: